Mary Marty – feministka w podróży

niedziela, Luty 9, 2020 0 No tags Permalink 0

 

słonnica Tikiri

słonnica Tikiri

I need vitamine SEA.

Tak, to jest wyjazd organizowany przez biuro, bo tak. Bo do takiego miejsca bym samodzielnie nie zorganizowała. Poza tym na wyjazd wzięłam bliską mi osobę, więc nie ryzykowałabym. Tak, wzięłam mamę i nie dlatego, że jestem dobra córką, ale dlatego, że nikt mnie nie lubi, nie mam przyjaciół, koleżanek, ukochanego, którzy by że mną polecieli.
Ale skoro już jesteście na wakacjach stricte turystycznych ze stricte turystycznego biura, nie zachowujmy się jak typowi turyści.

To znaczy, kiedy jesteście na wakacjach, proszę, NIE BĄDŹCIE BEZMYŚLNYMI turystami i:

1) nie jeździjcie na wielbłądach, które chodzą cały dzień po ulicach.
Zwierzęta to nie atrakcja. To żywe stworzenia. Nie zabawki.

Nie tylko fizyczne znęcanie się nad zwierzętami i głodzenie ich prowadzi do śmierci zwierząt-NIEzabawek.
Mimo tego, że słonie są największymi ssakami na ziemi, emocjonalnie i psychicznie są bardzo delikatne.
Nadużywanie, znęcanie się nad nimi prowadzi do ich wyniszczenia fizycznego. Jak np. słonica Tikiri

To jest mit, że jeżdżenie na wielbłądach czy niewielkich osiołkach jest nieszkodliwe. Ten mit, jakoby te zwierzęta są przyzwyczajone..
Nie, one nie są przyzwyczajone, one musiały się przyzwyczaić, inaczej są głodzone i bite. One nie mają wyboru.
Przyznam Wam się: kiedyś, gdy byłam w Tunezji, miałam bodajże 23 lata, też jeździłam po pustyni na wielbłądzie, sądząc, że może i wielbłąd udźwignie moje 50kg. Ale tu 50kg, tam 90 kg, tu skakanie po zwierzęciu przez kolejne, kolejnego i kolejnego w ciągu dnia człowieka…
Nie sądziłam wtedy, że to może być dla zwierzęcia dużo, ponieważ rzeczywiście wtedy sądziłam, że zwierzę wytrzyma, ponieważ tak mi wpojono. Ale teraz mamy świadomość i teraz mamy wybór. Teraz wiemy i możemy wybrać nie jeździć na takich zwierzętach.

Jeszcze niedawno moja znajoma chwaliła się, że weszła na jakąś górę w Afryce… Nie weszła. Ona wjechała ze swoim bagażem całym, plecakiem, i sobą, osobą niby małą, ale ciężką nieco jak na takiego małego, drobnego osiołka. Twierdziła, że ona musiała wejść na górę.
Rozumiem: bo jest potem co interesującego opowiadać i pokazywać na fejsie. Kosztem zwierząt.

zwierzęta to nie zabawki ludzi

zwierzęta to nie zabawki ludzi

zwierzęta nie są atrakcjami turystycznymi

zwierzęta nie są atrakcjami turystycznymi

 

2) nie chodźcie do delfinariów.
Zwierzęta nie marzą o tym, żeby całymi dniami wykonywać sztuczki. Zmęczone, zmuszane. Żyjące w ciasnych zbiornikach.
Ja wiem, że to fajnie wygląda na social mediach, ale pomyślmy

3) nie róbcie sobie zdjęć z małymi zwierzątkami, małpkami, tygrysami czy jakimikolwiek dzikimi zwierzętami, które są na uwięzi.
One cały dzień cierpią i męczą się, żeby jakiś białas z Europy miał fajną fotkę z dzikim zwierzęciem.
Naprawdę niektórzy nie czytają czy nie oglądają reportaży, jak te zwierzęta cierpią?

Te rzeczy, do których są zmuszane, to kara za coś, czego nigdy nie zrobiły. Więzienie, choć nigdy nie zrobiły niczego złego.

Jak feministka może pisać o czymś innym niż feminizm?! Zdziwieni niektórzy, co? Że my, feministki, potrafimy o czymś innym gadać niż o patriarchacie. A inni zdziwieni, że kobiety (kobiety i feministki hue hue) potrafią interesować się czymś więcej niż urodą. Czy jakimkolwiek jednym tematem.

W każdym miejscu można znaleźć coś cudnego. I sorry za małą eklektyczność – well, I’m not sorry – tematyczną na blogu, ale w końcu jestem kobietą i jako kobieta pokazuję, co kobiety interesuje i co warto robić nawet w miejscu „kolorowych drinków z palemka i klubów”. Wydaje mi się, że kobiety właśnie tego chcą: coś nieco więcej zobaczyć. 

 

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *