Bo baby chcą więcej – Marty Omamy w Omanie

wtorek, Luty 11, 2020 0 No tags Permalink 1
ja na wakacjach

ja na wakacjach

KOBIECY PORADNIK

Kofffaniutkie, słodziaszne miasiaczkiii!
Parę porad kobiecych:
1. Nie latajcie na wakacje, gdy od miesięcy nie ćwiczyłyście na siłowni! Hello! Bo plaża jest dla pięknych i tylko chudych ludzi!
2. Nie latajcie zimą na wakacje, bo ciało przybiera nieco więcej „tkanki do ściskania!” A nieco KICHA I MASAKRA pokazać zdjęcia, gdy nie jest się wychudzoną, co nie?
3. Nie latajcie na wakacje po Gwiazdce – najpierw człowiek się nawpie…. naje, a potem nieco OBCIACH, bo nie ma jak wstawić foty z plaży, bo przecież z fałdkami się nie pokaże!

A teraz nieco poważniej. KOBIECY PORADNIK, ZANIM POLECICIE NA WAKACJE:

1. Sprawdźcie poziom zagrożenia w miejscu docelowym
Na stronie MSZ, czy miejsce destynacji jest aby na pewno bezpieczne, zanim w ogóle zdecydujecie się kupić bilet tudzież wycieczkę.

2. Pobierzcie aplikację IPolak.
 To taka apka ze stron MSZ. W niej znajdziecie wszystkie ostrzeżenia, telefony kontaktowe do najbliższej placówki dyplomatycznej kraju, do którego chcecie polecieć.
 Wciskacie jedynie guzik SOS i apka pomaga Wam w sytuacji, która tego wymaga.
 Działa ona także w trybie offline.

3. Zarejestrujcie się na stronie Odyseusz.msz.gov.pl
 Niby prosta rzecz, a może niezwykle pomóc.

4. Wykup ubezpieczenie.
 Oczywiście, to nie uchroni was przed ewentualnym porwaniem czy atakiem terrorystycznym, ale w razie gdyby zaistniała inna nieprzyjemna sytuacja, lepiej dobrze jest otrzymać od ubezpieczyciela pewną kwotę finansową na pokrycie ewentualnych leczeń czy powrotu do kraju.

5. Poznaj obyczaje w miejscu, do którego lecisz…
 … Nie, nie mówię nigdy „Bo spódniczka była za krótka”, ale jeśli wiemy, że w danym państwie wbrew prawu jest, aby kobieta chodziła – dajmy na to – kuso ubrana, dostosujmy się do tamtejszego prawa.

6. Informuj bliskich, ale nie oznaczaj się na social mediach
 Nie informuj obcych w internecie, gdzie jesteś i co robisz. Przesyłaj zdjęcia i filmiki najbliższym tak regularnie, jak jest to możliwe, ale obcy ludzie nie muszą wiedzieć, gdzie ciebie namierzyć.

A ja Was przepraszam, że w tym miesiącu będę dawała teksty i zdjęcia z podróży.

A na zdjęciu ja na wakacjach :D

ja na wakacjach

ja na wakacjach

I NEED VITAMINE SEA

Nie, to nie Warszawa, choć wiem, że tak wygląda na zdjęciach. Nie, ani nie „mój” Berlin, choć sądzicie, że pewnie za granicO to wszystko jest mlekiem i miodem płynące. To tylko Wasze omamy. To Oman.

Wróciłam z pracy na urlop, podczas gdy niektórzy wracają z urlopu do pracy. Hehe.

A tak poważnie: nie, nie poleciałam, ponieważ mam glamourus życie. Nie dlatego, że tak wygląda moje życie na co dzień. Na co dzień to zapieprzam i staram się wszystko ogarniać, z różnym skutkiem – idealnie, nieidealnie. Ale dałam sobie oddech, pozwoliłam sobie na urlop, żeby nie zwariować, żeby dać sobie odetchnąć, żeby mieć dalej sił. Bo czasem każdej z nas czasem tego oddechu brakuje – czasem każda łapie zadyszkę, gdy zapieprza.

Moje życie to nie Dubaj, kolorowe drinki, Insta-fabulous życie, torebka Birkin czy Louis Vuitton. Bo taka nie byłam nigdy i nie będę. Moje życie jest normalne, po prostu czasem mam możliwość zobaczenia czegoś innego na świecie i przypomnienie sobie, że życie to nie tylko zapieprzanie.

Wiem, że blogi są tematyczne: albo stricte i tylko feministyczne, albo stricte i tylko dieta/weganizm, albo moda i ciuchy i kosmetyki, albo tylko sport, albo coś konkretnego. Coś szufladkowego. Coś z plakietką. Coś, żeby była jasność. Nie umiem tak: tylko jedna rzecz. Bo za dużo mnie interesuje.
„Zatem pewnie masz płytką wiedzę o wszystkim, bo w nic się nie zagłębiasz pewnie sama w pełni!”. Tak, tak – niech innym tak będzie, skoro innym lepiej. A może po prostu, skoro kobiety są nieco bardziej złożone, to i interesują się czymś więcej i nie da się je prostym jednym słowem określić. Może niektóre kobiety mają więcej niż jedno zainteresowanie; może lubią zagłębiać się w więcej tematów niż plotki i cudze życie.
Dlatego też nigdy nie lubiłam zdania:
- Jak to wszystko chcesz?! To znaczy, że nie wiesz, czego chcesz!
- Właśnie wiem: chcę (prawie) wszystko.
Mam apetyt na wiele rzeczy. Jedną suchą kromką z margaryną się nie zadowolę w życiu. Dlatego nie znajdziecie w rozmowie ze mną i na moim blogu jednego tematu: tańczyłam, a gdy czas i przede wszystkim sytuacja finansowa pozwalała, jeździłam konno, podróżowałam, na ile mogłam, czytałam i czytam, trenowałam i ćwiczę dalej. Bo takie są kobiety: nie tylko ciuszki i moda.

Zauważyłam, że kiedy kobiety wyjeżdżają, mają ochotę zobaczyć coś więcej, niż tylko siedzenie przy basenie z kolorowym drinkiem z palemką. Nie neguję tego, wręcz uważam, że ciężko pracujący Polak zasługuje na to, żeby po prostu sobie poleżeć i zresetować się w ciepłym miejscu. Ale oprócz siedzenia w miejscu, nawet na tych last minute, można zobaczyć/zrobić/zwiedzić coś więcej.

Oman

Oman

Oman

Oman

 

w sklepie omańskim

w sklepie omańskim

 

OMAMY W OMAMIE

Ale w Omamie ciężko zobaczyć Coś, co  mogłoby zaskoczyć: to nie Dubaj, który robi wrażenie pod względem bogactwa finansowego (może dlatego mnie do niego nie ciągnie), to też nie jest Egipt, aby oglądać zabytki sprzed naszej ery. I mówię o tym, co realnie tu jest, nie zaś, co reklamują. To jest państwo, w którym jeszcze 50 lat temu ówczesny sułtan zabraniał ludziom noszenia butów, a o edukacji mogliśmy zapomnieć… A mógł, ponieważ Oman to monarchia dziedziczna. Głosu ludu tutaj nie usłyszycie, a już na pewno nie głosu kobiet.
Przylatuję do Omanu tuż po śmierci ich śp. ukochanego Sułtana, Qaboos .

Poleć do Omanu, mówili. Będzie fajnie, mówili. Poleć do kraju muzułmańskiego w trakcie żałoby narodowej po najukochańszym sułtanie…

A propos żałoby: wiecie, że cmentarze w Omanie są kompletnie zaniedbywane? Bliski umiera i koniec. Zostaje pochowany i nie odwiedza się jego grobu.

Ale wracając do Quboosa. Poniżej zdjęcie, na którym stoimy przed prywatnym meczetem ukochanego śp. Sułtana, który w ciągu 50 lat rozwinął swój kraj, ponieważ stawiał na EDUKACJĘ. I dopiero za jego kadencji powstały uniwersytety i płacono ludziom za naukę. Jak również za naukę na dowolnym uniwersytecie na świecie.
I pozwalał ludziom nosi buty w przeciwieństwie do jego ojca, który zabraniał ludziom na to…
Zaś dzięki temu ostatniemu ludzie mogą studiować za granicą, ponieważ dostają odpowiednie stypendia na to. To kraj, który opływa w złocie. A dokładniej to w ropie.

Mimo rozwoju państwa w kraju nie ma aż tak wielu rzeczy do oglądania. Ale kobieta zawsze znajdzie coś dla siebie….
Oman, jedyny kraj drzew kadzidłowych, które czuć najintensywniej o zachodzie słońca. I ja już jestem szczęśliwa. Zastanawiam się, jak ziarna ich przemycić, żeby zasadzić w moim pokoju, aby już zawsze pachniało… Ale niestety nie jestem krejzolką, żeby odpitalać takie rzeczy. A wiecie, jak się pozyskuje kadzidła? Nie wiecie, bo wiem, że mało kogo, oprócz Martusi, to obchodzi! Otóż z takiego drzewa! Ale w odpowiednim miesiącu, bo jakbyśmy to teraz zrobili, że nacięlibyśmy kawałek gałązki, to całe drzewko by zmarło.
Wg wierzeń Omańczykow jeden z króli, który przyszedł do Jezusa, przyniósł właśnie kadzidło z Omanu. Tak wierzą, albowiem Jezusem to dość ważna postać w ich religii, albowiem uważają go po prostu za proroka.

Z kadzidłowca robią tutaj nie tylko kadzidła i zapachy, ale olejki i kremy. Ale też kadzidła, tej pierwszej jakości, można żuć. Taki kilogram sobie znajduję.
Przeżuwanie kadzidła przypomina żucie gumy bez smaku, ale przynajmniej zabija bakterie z organizmu. Co śmieszne – gdy przestaję żuć, kadzidło natychmiast twardnieje. Dziwne uczucie.
Kupuję je od kobiet okutych w czarne suknie, zakrywające im twarze. Nie widzę ich oczu nawet, ale one widzą mnie i przyglądają się memu odkrytemu ciału – to wyczuwam. Nie robię im zdjęć, niektórzy wciskają swoje aparaty im w twarz, żeby zdjęcie wyszło jak najlepiej. Ja wiem, że te kobiety czułyby się skrępowane. Ja już czuję się głupio. Za Polaków.

kadzidłowiec. Oman

kadzidłowiec. Oman

Oman

Oman

Złota Uliczka. Oman

Złota Uliczka. Oman

 

Chyba mam omamy:
Widzę słońce, jakby rozlało się na plaży. Ale tak po prostu wygląda raj. Tak wygląda na plaży jeszcze nieskażona „postępem” natura.

Widzę jedynie Lexusy i Maseratti, które jeżdżą po uliczkach, do których należą zburzone budynki; samochody, jakich nie widzę w Europie, a wysiadają z nich kobiety z torebkami Louis Vuitton, Gucci, ale okute w czarne szaty. Nikt ich nie widzi. One mają być niewidzialne. Ale dla tych bogatych kobiet to my, Europejki, jesteśmy dziczem. Widzę bogaty kraj, w którym domu są zburzone, a na środku pustyni dwóch mężczyzn stawia plastikowe krzesła i siedzą z herbatą, którą mają… no właśnie: skąd? Ale siedzą po środku niczego z tymi krzesłami i widok jest abstrakcyjny.
Nie robię im zdjęć – staram się nie traktować tutejszych jak małpy w klatce.

Chyba mam omamy, ponieważ słyszę, że Omańczycy są jednym z najbardziej hippisowskich islamistów – najbardziej nastawieni pokojowo, podkreślając, że oni nie tolerują terroryzmu, a zawiść czy zemsta nie funkcjonuje w tutejszym języku. A jednocześnie jest to kraj, który „kupuje” lub/i kupuje ludzi: przez agencje pracy w Bangladeszu, Indiach i Pakistanie wynajmują ludzi do pracy, żeby ich następnie wykorzystywać do dwudziestogodzinnej pracy na dzień. Dochodzi tu też do molestowania seksualnego, ponieważ „kupiłem cię”, czyli „nająłem do pracy w domu i teraz jesteś moja”, a gdy kobiety uciekają i zgłaszają to na policję, ta przywozi ich z powrotem do domu tego, u których pracują. Takie przypadki też się zdarzają, ale o tym się nie mówi…

Mówi się za to o tym, że to kraj, gdzie nie ma VATu. Dlatego idziemy zobaczyć „Złotą uliczkę”. Uliczkę w jednym z dwóch (największych) miast w Omanie, gdzie można kupić złoto bez podatku. Złoto z kraju egzotycznego.
Mnie ono niezbyt interesuje, ale zatrzymuję się w miejscu, gdy widzę coś najpiękniejszego w tym: brzydotę. Piękno w tej brzydocie.
Właśnie ze względu na te budynki w połowie zrujnowane, z których pręty odstają, a pod nie podjeżdżają kilkumilionowe auta, żeby wysiadły z nich kobiety, które następnie wchodzą do sklepu i kupują złote kolie za kilka tysięcy złotych. Jakby szły po jajka do sklepu.
Chyba mam omamy: z jednej strony bogacze, a z drugiej silne ubóstwo. Jakby nie istniało coś pomiędzy. Raj, w którym wielu jest biednych.
Biednych, mimo tego, że każdy obywatel otrzymuje tu od państwa kilkaset riali za…. samo bycie obywatelem kraju.
Oman, kraj paradoksów.

Meczet w Omanie

Meczet w Omanie

prywatny meczet sułtana

prywatny meczet sułtana

Marta w Meczecie

Marta w Meczecie

Oman

Oman

Meczet w Omanie

Meczet w Omanie

Mówi się też o meczetach, które oglądam. A w nim zawieszony pod sufitem żyrandol z… kryształkami Svarovskyego…

- … 112 tysięcy… fuck! Muszę je liczyć od nowa!…. 1, 2, ….
Ale nie dowiaduję się, ile ich jest. One mienią się w oczach, oślepiają.

Możemy pojechać na pustynię jeepami, aby spędzić tam noc pod rozgwieżdżonym niebem, ale lecę z Rodzicielką, zatem wolę jej nie męczyć.

MAMA W OMANIE
Tak, wzięłam Mamę do Omanu.

Wzięłam Mamę do Omamu. Nie, nie dlatego, że jestem kochaną córką. Ale dlatego, że nikt mnie nie lubi i nie miałam z kim. I dlatego, że sądziłam, że ją tam zgubię. I dlatego też, że „Mama w Omamie” śmiesznie brzmi.
I żeby była jasność: moja Mama nie jest jak ja. To jest normalna kobieta, poważna, dojrzała. Chyba podmienili mnie w szpitalu.

Przyleciałam najpierw do Warszawy, żeby stamtąd wylecieć.
Po przestawieniu mebli przez Mamę siedziałam sama w pokoju. Rodzicielka weszła i zapytała:
- Prawda, że przyjemnie tu teraz :) ?
- Było. 2 sekundy temu, Mamo.
Coś, co jest nierzadkie w innych domach, to gdy słyszy się od matki, która mówi do córki:
„Widziałaś moje kosmetyki? Podebrałaś mi je?”.
U nas było:
- Zabrałaś mi moją książkę?
- Którą? Bo trochę ci ich podkradłam.
Kiedy ja się pakowałam, Rodzicielka tego dnia jeszcze pracowała z domu przy komputerze, , ale widzę, że zaczęła głaskać kota, którego zaadoptowała:
- Mamo, maile Ci z pracy przychodzą, praca czeka!
- To niech czeka, kota trzeba wygłaskać :D
- Już rozumiem, dlaczego Alf jadł koty: one są takie słodkie! Swoją drogą, Mamo, Kotka niedługo będzie przy stole jadała z nami… Tak ją zaczniesz traktować jak córkę. I zajmie mi mój pokój…
- Nie będzie! Nie rób ze mnie dziwoląga!
Zgadnijcie, co się stało chwilę później…
Kiedy już miałyśmy wychodzić, na wszelki wypadek zaczęłyśmy szukać Kotki, żeby sprawdzić, czy nie zamknęłyśmy jej na balkonie:
- Nie mogę jej znaleźć!
- Spokojnie. Weszła sama pod kołdrę.
- Bo nie chciała Cię oglądać.

- Mamo, kot ci znowu rzyga. Ja ci mówię, że ty ją pewnie stresujesz.
- Marta! Kot mi narzygał do tych żółtych butów!
- Może kolor jej się nie podobał.
Siedziałyśmy na plaży, kiedy zapytała:
- Co taka wpatrzona?
- Zamyślona. Przypatrz się, jak wygląda zamyślony człowiek.
- Wiedziałabym, ale rzadko patrzę w lustro.
- Nie dziwię ci się.
- Mam ochotę cię, mamo, przytulić.
- Policz do 10, może ci przejdzie.

- Marta, chowam twarz…
- O! Bardzo dobrze!
- … do cienia! Dziękuję, dziecko. Żmije wyhodowałam…

Tak wyglądały nasze wakacje. Ale nie pokażę, jak moja Mama wygląda. Ponieważ to moje. To prywatne.

MARY MARTY
Zamiast podróży po pustyni jeepami wybieramy z Rodzicielką oglądanie delfinów na wolności.
Upewniamy się najpierw, że nie są one spędzane przez ludzi dla uciechy turystów.

Ponieważ to, że jesteśmy na wakacjach, nie znaczy, że możemy być bezmyślni.

1) nie jeździjcie na wielbłądach, które chodzą cały dzień po ulicach.
Zwierzęta to nie atrakcja. To żywe stworzenia. Nie zabawki.

Nie tylko fizyczne znęcanie się nad zwierzętami i głodzenie ich prowadzi do śmierci zwierząt-NIEzabawek.
Mimo tego, że słonie są największymi ssakami na ziemi, emocjonalnie i psychicznie są bardzo delikatne.
Nadużywanie, znęcanie się nad nimi prowadzi do ich wyniszczenia fizycznego. Jak np.

To jest mit, że jeżdżenie na wielbłądach czy niewielkich osiołkach jest nieszkodliwe. Ten mit, jakoby te zwierzęta są przyzwyczajone..
Nie, one nie są przyzwyczajone, one musiały się przyzwyczaić, inaczej są głodzone i bite. One nie mają wyboru.
Przyznam Wam się: kiedyś, gdy byłam w Tunezji, miałam bodajże 23 lata, też jeździłam po pustyni na wielbłądzie, sądząc, że może i wielbłąd udźwignie moje 50kg. Ale tu 50kg, tam 90 kg, tu skakanie po zwierzęciu przez kolejne, kolejnego i kolejnego w ciągu dnia człowieka…
Nie sądziłam wtedy, że to może być dla zwierzęcia dużo, ponieważ rzeczywiście wtedy sądziłam, że zwierzę wytrzyma, ponieważ tak mi wpojono. Ale teraz mamy świadomość i teraz mamy wybór. Teraz wiemy i możemy wybrać nie jeździć na takich zwierzętach.

Jeszcze niedawno moja znajoma chwaliła się, że weszła na jakąś górę w Afryce… Nie weszła. Ona wjechała ze swoim bagażem całym, plecakiem, i sobą, osobą niby małą, ale ciężką nieco jak na takiego małego, drobnego osiołka. Twierdziła, że ona musiała wejść na górę.
Rozumiem: bo jest potem co interesującego opowiadać i pokazywać na fejsie. Kosztem zwierząt.

2) nie chodźcie do delfinariów.
Zwierzęta nie marzą o tym, żeby całymi dniami wykonywać sztuczki. Zmęczone, zmuszane. Żyjące w ciasnych zbiornikach.
Ja wiem, że to fajnie wygląda na social mediach, ale pomyślmy

3) nie róbcie sobie zdjęć z małymi zwierzątkami, małpkami, tygrysami czy jakimikolwiek dzikimi zwierzętami, które są na uwięzi.
One cały dzień cierpią i męczą się, żeby jakiś białas z Europy miał fajną fotkę z dzikim zwierzęciem.
Naprawdę niektórzy nie czytają czy nie oglądają reportaży, jak te zwierzęta cierpią?

Te rzeczy, do których są zmuszane, to kara za coś, czego nigdy nie zrobiły. Więzienie, choć nigdy nie zrobiły niczego złego.

Jak feministka może pisać o czymś innym niż feminizm?! Zdziwieni niektórzy, co? Że my, feministki, potrafimy o czymś innym gadać niż o patriarchacie. A inni zdziwieni, że kobiety (kobiety i feministki hue hue) potrafią interesować się czymś więcej niż urodą. Czy jakimkolwiek jednym tematem.

W każdym miejscu można znaleźć coś cudnego. I sorry za małą eklektyczność – well, I’m not sorry – tematyczną na blogu, ale w końcu jestem kobietą i jako kobieta pokazuję, co kobiety interesuje i co warto robić nawet w miejscu „kolorowych drinków z palemka i klubów”. Wydaje mi się, że kobiety właśnie tego chcą: coś nieco więcej zobaczyć. 

 

Oman

Oman

Oman

Oman

 

 

Love-kadzidłove.

Love-kadzidłove.

1

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *