FEMINISTYCZNA KULTURA – feministka to lubi

środa, Październik 23, 2019 0 No tags Permalink 0
American Horror Story

American Horror Story

#AMERICAN HORROR STORY

- Apocalypse

Nie wstydź się tego, kim/czym jesteś” 

„Nie wstydź się tego, kim/czym jesteś” <3

Któraś ogląda(ła) American Horror Story?Oglądałam „Apokalipsę”… Uwielbiam te tematy, jest lamusem, nerdem, przeczytałam „Metro. Uniwersum”, oglądam takie filmy, uwielbiam etc.
(sorry, że psuję efekt czymś takim jak niemieckie napisy)

Lubię tematykę postapokaliptyczną, zatem włączyłam ten sezon. I proszę – i po paru odcinkach wchodzi na scenę kowen. Czarownice. Najpierw pomyślałam: „Zostawcie, scenarzyści! Nie psujcie mi tu!….”, ale zaraz potem znów odpie…. Dzieje się magia. Wybrałam serial o apokalipsie, a czarownice mi się pojawiają znowu. A to znak, że coś się dzieje.
PrzypadeG?
Szatan mnie opętał.

Uwaga: będą spoilery. Ale nawet, jeśli zdradzę, co i jak, to i tak obejrzyjcie, bo jestem ciekawa Waszych opinii.

I czarownice zaczynają mówić:
- Historia świata, a właściwie to głównie wojen, pokazała, jakimi przywódcami są mężczyźni.
Oraz:
- Pokażmy tym sukom, że to my teraz będziemy mieć Najsilniejszego/Przywódcę, kosztem zabijania innych, bylebyśmy to my, mężczyźni wygrali.
Kosztem pierdyknięcia głowic nuklearnych na ziemię.

Przez tyle lat w filmach mówiono o „męskości”. O tym, że prawdziwi twardziele zwyciężają i ratują świat. Że tylko ktoś MĘSKI może uratować ludzkość.
A tu pojawiają się seriale/filmy, gdzie kobiety mówią (prawdziwie) wprost:
„Mężczyźni nie mają takich zdolności, jak kobiety. Nie mają w sobie zdolności. Magii. Testosteron na to nie pozwala”.

Oczywiście, zaraz ktoś powie, że baby z kompleksami to wymyśliły, skoro tak mówią. Jak zawsze, stary argument. A ja powtórzę mój stary tekst:
Gdy panowie mówią, że kobiety są słabsze psychiczne, czy głupsze, a mówią to politycy i nasz europoseł w Europarlamencie, to nikt mu nie powie, że jest pewnie porzucony przed ołtarzem dziadem i pewnie skrzywdzonym i zakompleksionym. ALE jak kobieta powie: „Hej, nie mówimy, że mężczyźni są głupsi, ale że my jesteśmy zdolniejsze w niektórych kwestiach i silniejsze”, to podnosi się raban.

Zatem o filmie, który nie jest komedią romantyczną.
Nieco zdziwieni niektórzy, że my, kobiety, oglądamy filmy, które nie trują o miłości i o rycerzu Rambo, który nas uratuje. Psikus. Ratujemy się same, gdy niektórzy panowie, rozpie…. psują planetę.

I nie wiem, jak scenarzystom NIEtandetnie udało się wsadzić wzruszającą scenę i to żadna romantyczną: scenę, gdzie starsza kobieta-duch mówi do czarownic, „Chcę, jest tylko jedno miejsce, w którym chce spocząć”. I jest to obok grobu jej matki. I spotyka się ta starsza kobieta z jeszcze starsza kobietą i mówi: „Mamo, zabiłam cię: to ja odłączyłem cię od maszyny podtrzymującej życie. Czy jesteś w stanie mi przebaczyć?”.I ta matka bierze te córkę, starszą kobietę i mówi, że dziękuje jej za zakończenie jej agonii i że nie marzy o niczym innym, jak wyczarować swoją córkę.
Mówię Wam, to było bardziej romantyczne niż miłość Marka Mostowiaka do Hanki Mostowiak.Może wzruszyłam się, bo był to tydzień „weak-ass-bitch, cause I gonn’ get my period”. Ale szacunek dla scenarzystów, że nie zakopali jej scenarzyści obok grobu byłego kochanka, że – rozumiecie – „wieczna miłość”. Bo tu była taka nieco bary wyjątkowa miłość.

Podoba mi się ten cały feministyczny wydźwięk. Np. gdy królowa wszystkich czarownic, największą czarownica może zaraz zostać zastąpiona przez młodszy model, mówi do tego modelu, gdy ta czuję się nieswojo z tym:- Nie wstydź się tego, kim jesteś.Fajne to. „Nie wstydź się swoich umiejętności. Tego, kim jesteś. Swojej władzy”.
Bo ogólnie to jest tak, że ta Superiorka jest superior, ale potem zastępuje ją młodsza, która tylko wtedy może naku…. dawać ze swoimi czarami i stać się `superior’, gdy sytarsza Superiorka umrze.

  • I że chce się poświęcić dla ratowania innych ta Superiorka
  • „Agnes `Sampson obmyśliła taką samą recepturę w 1590 r. Wy panowie splagiatowaliście i zamieniliście tylko płeć, przywłaszczając sobie jej pomysł”.
    Chodziło o otrucie tak, aby z każdego poru ciała leciała krew.
    Zaznaczenie, jak panowie lubią przywłaszczać sobie osiągnięcia kobiet.
  • Wątek miłosny między dwiema kobietami.
  • Antychryst, męski czarodziej, potrzebował kobiety-robota, która będzie za nim łaziła i przekonywała go, jaki jest super, fajny, silny, wyjątkowy i jakie ma duże… zdolności
  • pokazanie, co kobiety mogą razem zdziałać. RAZEM.
Sabrina

Sabrina

#SABRINA

- Chilling Adventures of Sabrina

Ja Wam mówię, że Netflix powinien mi płacić za promocję…
Ale co ja poradzę, że lubię filmy, zarówno te ambitniejsze europejskie, jak i te komercyjne.

Lubię te nową „Sabrine” Netflixa.
Jest feministyczna, porusza temat siły kobiecej, umniejszania kobiecej siły przez mężczyzn, nierówności płciowych, molestowania kobiet przez mężczyzn stojących wyżej rangą, tematy transpłciowości, problem mizoginia.

Podoba mi się postać Lilith – fajna sucz z niej: inteligentna, dążąca do bycia niezależną.Sama siebie koronuje na królową Piekła.
A jak facet przestaje być dla niej dobry, zaczyna się od niego odwracać. I skupiać na sobie.

A propos sucz,
„Sabrina” pokazuje, że suka Prudence, choć zła i chorobliwie ambitna, nie zostawi swoje siostry, ponieważ – jak to powiedziała – same bez niej sobie nie poradzą.
A przede wszystkim ratuje swoją nowonarodzona siostrzyczkę.

A co do sióstr:
Zeldy stosunek do Hildy mnie wnerwia, ale twarda babka z niej.Ach!
i nawiązuje romans z Lilith (ale to nie w 1. i nie 2. sezonie)

„Będziesz mi służyć jako żona”.
I tu psikus, gdy kobiety buntują się na te słowa.

Gdy pokazują, że kobieta ulecza mężczyznę, a on ja wykorzystuje, staje się silniejszy i zniewala kobietę. Dzięki jej siłę. Dzięki jej opiece (Lilith i Czarny Pan).

Urocza ta mroczna bajka

Sabrina ma rządzić światem z Szatanem jako jego Królowa u jego boku.”Jako jego (Szatana) żona?! Nie zgadzam się! Jesteś za młoda!” (Zelda)

Nie jestem łatwy

Nie jestem łatwy

#NIE JESTEM TAKI ŁATWY

Mówi się, że mężczyźni mają naturę łowy, zdobywcy i to dla nich naturalne, że nie chcą się wiązać i chcą jak najdłużej być niezależni i wolni.
Mężczyźni nie zachowują się tak dlatego, że to ich natura, ale dlatego, że

1) Dostali przyzwolenie od społeczeństwa, żeby tak się zachowywać.

2) To, jak z talentem: gdy coś komuś przychodzi zbyt prosto, nie cenią sobie tego. Tak samo jest, gdy wmawia się im, że to kobiety pragną ich usidlić, zdobyć i mieć na własność – wtedy są przekonani, że oni nie muszą się starać, ponieważ i tak w razie czego zawsze znajdzie się taka, która będzie na niego czekała.

Najlepiej młodszy model, bo przecież to facet może być nie najświeższej młodości, a kobieta powinna być niezbyt tknięta-piękna.

I wyobraźcie sobie faceta , takiego podrywacza, seksistę, który robi aplikację na telefon „Penisometr” – rośnie mu na zdjęciu penis, gdy prześpi się z jak największą ilością kobiet w danym miesiącu. Zabawne, czyż nie? Heheszki, taki rubaszny dowcip.
Po czym trafia do świata, w którym kobieta tworzy „Vaginometr” i wydaje to mu się obrzydliwe. I musi żyć w tym świecie.
I tak zmusił mnie do myślenia i rozbawił film „Nie jestem łatwy”.

Świat, w którym kobieta swobodnie trzyma tampony na biurku, bo dlaczego to ma być dla niej obrzydliwe? Obrzydliwe jest tylko dla panów, więc dlaczego to ona ma się z tym chować?
Tu panowie noszą wkładki zapachowe do majtek.
Świat, w którym to panowie muszą nosić push-up w kroku.
Świat, w którym panowie dbają o sylwetkę. W którym kolega do kolegi mówi: „Uważaj z tą koszulką, bo widać ci sutki! Będziesz podniecał koleżanki z pracy”.
Świat, w którym to nie kobiety muszą się uśmiechać i być koniecznie delikatne, a panowie mogą być chamscy – tu jest odwrotnie.
I to on musi tłumaczyć się i wstydzić, dlaczego jest sam.
I jest im zimno, bo ubierają się niewygodnie, ale tak, żeby się paniom podobać.
Ach! No, i to teraz kobieta bez większych wyrzutów sumienia mówi jak mężczyzna, gdy zdradził, nieco beznamiętnym głosem, rozgrzeszającym samą siebie, jakby to, co zrobiła, było normalne: „Byłam w ciąży, hormony mi szalały, nie panowałam nad sobą”.

I właściwie to jest sensowniejsze, jak na to spojrzeć: to kobiecie łatwiej jest „dorwać” do seksu mężczyznę. Bo to my, kobiety, musimy być przygotowane, czyli podniecone, nawilżone, żebyśmy mogły „przyjąć” mężczyznę, żeby się wsunął w nią, płynnie, bez obtarć ,a pan? Wystarczy niekiedy lekko musnąć, dotknąć, pocałować, żeby był gotowy i stał na baczność.
Natura tak to stworzyła, że to my, kobiety, powinnyśmy brać, kiedy my chcemy, ale wmówiono nam coś innego: że to mężczyzna jest zdobywcą.
Ale nie daj Boże kobieta tak powie – od razu podważa się jej wartość i nazwie niemoralną, niedojrzałą, pewnie puszczającą się. Łatwą.

I zajebiście, że pokazali, jak kobieta POWINNA rodzić – w pozycji DLA NIEJ, nie dla lekarza wygodna!

- Obudziłem się w świecie, w którym kobiety mówią mi, jak mam żyć!
- Pfff, maskulistyczna gadka! Masz zły dzień?… Przepraszam, ale to twoja wina: zawróciłeś mi w głowie. Z Christopherem (poprzednia sekretarka – przyp. ŻKM) nie miałam tego problemu, bo nie zwracałam uwagi na jego tłuste cielsko.

I gdy domaga się po prostu szacunku, nazywa się go maskulinistą.
I krzyczy i prosi o szacunek, a wszyscy śmieją się z niego i uważają, że ma złe dni, wahania hormonów <3 Albo że są gejami
- O co walczycie, maskuliniści? O to, żeby chodzić w garniturach? Czy przeszkadza ci to, że ktoś cię komplementuje i przynosi drinka? To trochę niespójne!

I od mężczyzn oczekuje się, że będą płodzili dzieci. Tylko szkoda, że nie poruszyli tego tematu nieco głębiej, wyjaśniając przy okazji tego filmu, że to im mężczyzna starszy, tym większe prawdopodobieństwo, że dziecko będzie miało Aspergera lub autyzm lub też zespół Downa. Bo tak jest, ale o tym w Polsce już się nie mówi.

Panowie nie są łatwi i puszczalscy, ponieważ dało się im pozwolenie na to, co robią, choć odbiera się kobietom prawo, za co wynagradza się po cichu mężczyzn.

To też działa w drugą stronę: mężczyznom nie pozwala się płakać, być wrażliwym. I nie mówię tu o (przepraszam, ale powiem to) rozwydrzonych synkach mamusi, którzy użalają się nad sobą, jacy są poszkodowani w większości trudniejszych sytuacjach swojego życia, ale o normalnych mężczyznach, którzy od małego byli uczeni, że normalne u chłopca jest bicie się, bycie głośnym, przebojowym, a nie dojrzałe wyrażanie uczuć i emocji. I w ten oto sposób mamy idealny przykład tego, jak ukształtować człowieka, który w przyszłości wyrośnie na sfrustrowanego i agresywnego mężczyznę, ponieważ musi w sobie tłamsić siebie i swoje uczucia.

I nie chodzi już nawet o ten seks, ale o każdą sferę życia, z której nie zdajemy sobie sprawy.

1983

1983

#1983

Nie dziwię się, że Agnieszka Holland zdenerwowała się i odpowiedziała, mówiąc, że ktoś brandzluje się hejtem, bo tu nie ma podstaw, żeby mówić źle o tym serialu.

Bo choć nienawidzę tego słowa „hejt”, ponieważ jest nadwyrężane i należy pisać petycję z prośbą, aby jego nie używać, to rozumiem zniesmaczenie reżyserki – każdy udaje krytyka filmowego, specjalistę od wszystkiego. Bo choć dobrze jest mieć własne zdanie, już mniej dobrze jest krytykowanie wszystkiego, jakby sam mógł stworzyć coś lepszego z dobrym klimatem, świetną scenografią i równie dobrym pomysłem. Bez zbędnej pretensjonalności.

POLSKIE KOBEITY WYMIATAJĄ

Zakochałam się w Kasi Adamik (jako reżyserce, prywatnie nie poznałam) po „Amoku” i tym filmem mogłabym sama brandzlować się długo, zaś w twórczości Agnieszki Holland zauroczyłam się, gdy byłam małym dzieckiem i po przeczytaniu „Tajemniczego ogrodu” zobaczyłam ekranizację reżyserki… A może najpierw obejrzałam (tak, że mama nie widziała) „Całkowite zaćmienie”…
Dlatego w weekend wyłączyłam telefon, gdy na Netflixie pojawił się „1983″.
W Niemczech, gdzie mieszkam, pare osób z mojego otoczenia zachwyca się naszym (no tak, jak my Polacy uwielbiamy przywłaszczać sobie sukcesy, mówiąc „nasze, nasze chłopaki”) polskim serialem:
- Ten klimat jest taki… inny. Taki brudny.
- Ujęcia są takie… dobre – słyszałam od niemieckich znajomych w pracy.
(Niemcy są mocno wyspecjalizowani w danych dziedzinach, zatem jeśli ktoś nie jest po filologii, nie będzie operował kwiecistą mową, a jeśli ktoś nie jest po ASP, również nie będzie potrafił zachwycać się, opisując językiem wyszukanym, dokładnym, rozbudowanym).
Oczywiście, że są dobre. Te obrazy wciągają w świat „1983″.
- Oczywiście, że są dobre – odpowiedziałam znajomym Niemcom – ponieważ to nasi polscy operatorzy mieli swoj wkład w tę produkcję. Polscy operatorzy, którzy w Hollywood (tu na Niemców zrobiło to wrażenie, jakby dopiero ten fakt świadczył, że można nas doceniać) są niezwykle cenieni: „Helikopter w ogniu”, „Harry Potter” (no okej, to akurat nie jest hollywoodzka produkcja), operator w stałej ekipie Spielberga… Nas tam cenią.
I o tym należy pamiętać: polski operator to artysta, nie zaś rzemieślnik.

Skoro mowa o Hollywood…
Obawiam się jednak, że amerykańska publiczność, która lubi lekkostrawne dania, może nie przetrawić tak ciężkiego klimatu, co jest w moich ustach komplementem, ponieważ mimo mojej sympatii do amerykańskich produkcji, odkąd mam Netflixa, upewniam się w przekonaniu, że: – Amerykanie nie mają talentu do dialogów (w większości przypadków): wszędzie te ich wciskanie „it’s okey, it’s okey… hey! Hey! Look at me”, gdy dzieje się coś złego oraz tendencja przy wypowiedziach, nic zaskakującego. Wręcz „kopiuj, wklej”.

- nie mają talentu do tworzenia klimatu, ani cierpliwości do subtelności, jaką potrafią tworzyć polscy artyści.
O czym możemy przekonać się, porównując „1983″ z większością popularnych seriali amerykańskich na Netflixie.

Okej, wiem, jak wiele osób zachwyca się „Strange things” serialem, ale… serio? Może ja nie potrafię zachwycać się tym, ale to może dlatego, że najpierw obejrzałam „Dark”, który jak dla mnie jest genialny i o tym pisałam i nim zachwycałam się i oznajmiłam w pracy, że biorę urlop na 2-3 dni, kiedy on tylko wychodzi: „Dark” przypomina jeden długi teledysk Fever Ray (zatem możecie po krótce zrozumieć, jaki to jest cudowny serial), a ponadto długo dochodziłam do siebie po serialu „Dark”, jak po jakimś długoletnim, wartościowym związku, po którym każda następna osoba nie była wystarczająca dobra dla mnie (tak, mam ja, kobieta, o sobie wysokie mniemanie, co pewnie inni nazwą arogancją).
Szkoda tylko, że w dobie „dajcie od razu mi adrenalinę na talerzu” nie każdy potrafi przetrawić coś nieco bardziej wyrafinowego – wielu ludzi nie ma cierpliwości do oglądania serialu, który tworzy taki klimat, podsumowując, że serial jest po prostu nudny. Ale tak samo fani Beyonce czy Lady Gagi, którą można posłuchać raz na jakiś czas, mieliby powiedzieć, że Bach czy Mozart są nudni.

Żyjemy w czasach, gdzie o wyrafinowany smak czy cierpliwość coraz rzadziej wśrod widzów.
Dlatego ciężko, jeśli nie wszystkim miałby się serial spodobać.

Uwielbiam obraz, którym kreauje się inny świat. I piszę to ja – wanna-be-pisarka, która słowem chce (stara się, raczej) zbudować inną rzeczywistość: tu znowu możemy być dumni ze scenografii, ale przede wszystkim z artystycznej twórczości Polek. I nie móię tu tylko o zdjęciach, nad którymi mogłabym rozpływać się przy każdej scenie w każdym następnym odcinku coraz bardziej (nawet tym, ze niektóre sceny kręcili w MOJEJ Rynii, gdzie spędziłam całe dzieciństwo – NIC się przede mną nie ukryje)!).
Ma na myśli świat stworzony przez reżyserki – słowem i myślą.
Już sam pomysł, że – jeden z moich amerykańskich „ulubieńców” na scenie politycznej – Al Gore został prezydentem, jest samo w sobie groteskowe: i śmieszne i przerażające zarazem…
Ten dystopijny świat wyłania się ze strachu reżyserki przed tym, który mogą nam stworzyć politycy obecnej (Prawidłowej i Słusznej) partii, może wchłonąć tych, którzy obserwują nasz obecny polski świat i scenę polityczną. Ci, którzy preferują seriale „M jak dupa” czy programy „Dlaczego oni śpiewają”, nie odnajdą się w rzeczywistości Holland i Adamik. I dziwię się, że z powodu wydarzeń w Polsce w ciągu ostatnich dwóch lat, niektórzy, którzy polityką właśnie są zainteresowani, nie potrafią wejść w konwencję stworzenia, jaki nam zaserwowała reżyserka o represyjnej, alternatywnej Polsce totalitarnej, którego ciąg dalszy od 1983 r. ma miejsce w obecnych czasach… Ale bez Wałęsy i Solidarności. Bez wolności.

Ach! A co do dialogu – może dlatego, że były one napisane najpierw po angielsku, a następnie przetłumaczone na nasz język ojczysty, czasem mam poczucie, że brak w nich właśnie tego czegoś najlepszego. Do tego mogłabym się przyczepić, jeśli do czegoś muszę. Ale nie są absolutnie bardziej drewniane czy gorsze od tych w serialu, w którym tak wszyscy zakochali się, „Strange things”.

I co do tego, że co nasze, jest dobre, zaprawde powiadam Wam:
mamy jakiś dziwny kompleks Zachodu: nie opublikujemy książki, dopóki temat nie został napoczęty w Stanach; producenci nie stworzą filmu, który nie jest kalką amerykańskiego hitu; nasze rodzime gwiazdy sceniczne za wszelką cenę, na siłę, nachalnie chcą być porównywane z zachodnimi artystami, „polska Bjork”, „polska Bridgit Jones”, „polska Susanne Boyle” itp., itd. A i wiele celebrytek samozwańczo określa siebie mianem „polska Carrie Bradshaw”, „polska Bridgit Jones”. Nie, mamy polskie produkcje, polskie dobre;

I to zacznijmy doceniać. Może gdyby była to amerykańska produkcja, to inni zachwycaliby się tym serialem i nie przypierdalali się do pewnych rzeczy… No, dobra, nie musi Musiał mnie przekonywać; nieco krzywię się, gdy go widzę w takiej produkcji, ale to mnie, bo to ja, bo to Musiał: nie mój typ, zatem nawet Holland i Adamik nie sprawią, że dam mu kredyt zaufania, ponieważ jest dla mnie za mało „brudny”, za mało „surowy”; choć rozumiem, że ta postać miała być niewinna głęboko w sobie – ja wolę tę oschłość, dlatego im więcej brudu (wyważonego) i naturalizmu i surowości, tym lepiej dla mnie.

I jak wspomniałam, obyło się bez zbędnej pretensjonalności, a mimo to popłakałam się na scenie, która była krótka, wręcz bardzo: gdy matka głównego bohatera obserwuje go z ukrycia, gdy bawi się na placu zabaw na karuzeli.
A potem gdy wraca po niego, ale nikt jej nie otwiera drzwi…

  • A gdy człowiek czyta na końcu „Smok”, to się uśmiecha do siebie.
  • Dziękuję za tak sexy role Kościukiewicza (tak, potraktowałam przedmiotowo mężczyznę, tak, tak)
  • ładne subtelne połączenie ostatniego odcinka z pierwszym
  • chciałabym, aby był pewien plot twist przy pewnej drugoplanowej postaci żeńskiej (nie powiem, której,aby nie spoilerować za dużo)
  • Podobało mi się, że najtęższe umysły to były kobiety

  • Że było odwołanie do Emilii Plater

I piszę to, ponieważ nie mam interesu bycia miłym dla kogokolwiek. Taki mam ten komfort, że konwencja serialu może mi się albo spodobać, albo nie i mogę powiedzieć to na głos.

Dlatego właśnie „Dark” tak bardzo wbił mi się w mózg: ponieważ ta niemiecka produkcja miała w dupie to, że coś takiego jeszcze nie powstało w Stanach, zatem nie zastanawiali się, czy powinni na pewno się za to brać, ponieważ nie mają pewności, że się sprzeda. Sprzedało się, ponieważ zrobili po swojemu. I my też tak róbmy, jak zrobiła Agnieszka Holland i Kasia Adamik.

I wszystko – nie tylko zdjęcia, ale i dialogi, historie – róbmy po swojemu.

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *