(Nie)poradnik – jak przetrwać rozstanie

wtorek, Kwiecień 30, 2019 0 No tags Permalink 0
(Nie)poradnikfot.: winkmagazine (IG)

(Nie)poradnik
fot.: winkmagazine (IG)

Nie wierzę, że to piszę… Ale… dlaczego właściwie nie? Bo temat głupi? Czy każda, która płacze po rozstaniu jest głupia?

Przestańmy oceniać kobiety, bo te płaczą po rozstaniu. Oczywiście – nierzadko mam jakąś ochotę potrząsnąć i powiedzieć, „Świat nie krąży wokół faceta! Twoje szczęście od niego nie zależy!” I tu mówię o takich, które widzą swoje szczęście i wartośc tylko u boku mężczyzny.

Ale te, które płaczą po rozstaniu? Wierzcie mi: nie jesteście głupie czy słabe. To normalne.

Zatem jak przeżyć rozstanie?

Powinnam zacząć od porady, abyście wróciły do tego, co kochałyście robić, zanim związałyście się z waszym ostatnim partnerem, byście wróciły do waszego hobby. Ale pierwsze, co zrobię, to zapytam was: Czy wy jesteście durne, że w ogóle przestałyście robić to, co wam sprawiało przyjemność?

Dlaczego? Bo nie miałyście czasu? Bo ostatni partner wam go zabierał? Bo jakoś o tej przyjemności zapomniałyście?

ZACZNIJMY OD TEGO, ŻE TUŻ PO ROZSTANIU NIC DO WAS NIE DOTRZE.

Przez pierwsze tygodnie wiele z was będzie płakało i żadne rozmowy z przyjaciółkami, mamami czy kumplami nie pomogą. Mogą nieco złagodzić momenty, ale to będzie tylko chwilowe. Potem, jak będziecie same w domu, tuż przed zaśnięciem, dopadną was znowu myśli i znowu będzie płacz. Przyjaciele będą na początku cierpliwi i wyrozumieli, choć pewnie nie wszyscy, ale niedługo to się skończy i będą mieli dosyć odbierania od was telefonów czy spotkań z wami, bo będziecie głównie ujadały. Ale to zachowanie u was będzie naturalne – wyryczcie się, bo przez to trzeba przejść. Jeśli musicie.

Wiele z was też będzie chciała wpadać w kolejny związek albo i romans – odradzam wam. Bo każdy następny jegomość w najbliższym czasie będzie wydawał wam się marny i (nie)świadomie będziecie porównywały go do waszego ukochanego-którego-tak-naprawdę-nienawidzicie-bo-jest-sukinsynem-ale-wy-go-nadal-kochacie.
Po związku, który przeżywacie, będziecie miały kaca, a to sprawi, że tylko gorzej możecie się poczuć.

Jeśli będziecie chciały popadać w romans – również wam tego odradzam. Chcecie sobie coś udowodnić poprzez łóżko? Zatem odsyłam do terapeuty, bo łóżko najprawdopodobniej tylko pogorszy Wasz stan. Czy chcecie poczuć, że wykorzystujecie faceta? Po co? Żeby z kolejnego miłego faceta zrobić skurwysyna? Bravo, potem przez takie zgorzkniałe i porzucone babska nie ma już miłych facetów na ziemi. A wy wcale nie poczujecie się przez to lepiej. Chyba że potrzebujecie tylko seksu i układ jest jasny z jakimś facetem i rzeczywiście dzięki orgazmom i zwykłemu seksowi będzie wam lepiej. Ale tu może jak ochłoniecie już z emocji i uczuć.

POWIEM WAM TAJEMNICĘ: TO WSZYSTKO MINIE.

Nienawidzę określenia „wszystko będzie dobrze”, bo zawsze mówią to puste, tępe, płytkie, bezmyślne, kretyńskie osoby, które nie wiedzą, co powiedzieć, albo też myślą, że takim dziecinnym zdaniem załatwiły sprawę i są dumne z siebie, że pomogły.

Na początku to wy będziecie ryczały i chciały wrócić, a potem weźmiecie się w garść. Choć lepiej dla was, żebyście od początku wzięły swoje tyłki w troki.

Powiem wam coś, co może wydać niektórym z was się pocieszające: oni za wami zatęsknią. To wy na początku będziecie płakały i tęskniły i pisały, a oni najpierw będą się dobrze bawili, to oni będą beztroscy. Dopiero po jakimś czasie (może po paru tygodniach, może po miesiącu) przyjdzie do nich moment, kiedy zatęsknią i zaczną się zastanawiać i żałować.

Pamiętacie taki mem z Internetów, który porównuje kobiety i mężczyzn po zerwaniu? Pierwszy tydzień: kobieta – płacze; mężczyzna – imprezuje, cieszy się, korzysta z życia; Drugi tydzień: ona zaczyna coś ze sobą robić, nieco uspokaja się; on: opadłą mu ta euforia „znowu bycia wolnym ptakiem”. Trzeci tydzień: kobieta jest szczęśliwa, znowu siebie odnalazła, korzysta z życia; mężczyzna – tęskni za nią, żałuje, że tak się stało. Nawet jeśli tego nie pokazuje.
Oczywiście ten tydzień może trwać miesiąc. Możecie dopiero po paru miesiącach chcieć znowu coś robić ze sobą, ale tak czy inaczej: ten płacz minie.

Moje koleżanki – nie jedna, nie dwie, ale niemalże każda – siłą rzeczy płakały po rozstaniach. Normalna rzecz. Wtedy wiele z nich nie widziało sensu w tym, co robiły. Nie wyobrażały sobie, że znów będą szczęśliwe. I wiecie co? Za każdym razem po jakimś czasie pytam je:
- Pamiętasz tamten okres? Sądziłaś, że to prawie koniec świata. Że już nigdy nie poczujesz szczęście.
- A teraz nie wyobrażam sobie, żebym znów miała płakać po nim!

A JAK PRZETRWAĆ TEN OKRES?

Powiem Wam konkretne przykłady. Może nie pomogą wszystkim. Może wiele z Was nie zgodzi się z większością tych przykładów, a może każda z Was zostanie natchniona, aby opatentować swój system uszczęśliwiania się, a może wiele z Was przerobi jakiś punkt na swoją modłę – jest tyle możliwości, ile jest nas kobiet, ponieważ każda z nas jest inna. Jest odrębną indywidualnością. I w tej różnorodności tkwi piękno.

  1. masturbacja – od tego zacznę, ponieważ to jest niedoceniane i nigdy nie będzie przecenione, a będzie za darmo. Ale o tym więcej w tekście „Masturbujcie się!”
    Może wiele z Was tego nie lubi i ten sposób Was nie przekonuje – okej, macie prawo. Każda z nas jest inaczej skonstruowana. Ale polecam spróbować samej w sobie wytworzyć hormony szczęścia, które wystrzeliwują w naszym organizmie w wyniku szczytowania.
  2. Zróbcie coś (wg was) extremalnego – oczywiście tym samym teraz dam innym argument, że każda kobieta, która uprawia jakiś sport extremalny, która podróżuje, która bierze plecak i wyjeżdża do Azji samotnie, nurkuje z rekinami, uprawia jakiś port itp., itd., to właśnie dlatego, że jest nieszczęśliwa i sobie coś rekompensuje w życiu.
    Otóż nie: to są kobiety, które zrozumiały, że właśnie bez mężczyzn też można być szczęśliwą.Ale wiecie co? Ludzie i tak będą gadali. Uprzedzam was: nikt tak nie oberwie w życiu słownie jak my, kobiety. Więc i tak róbcie, co wam się żywnie podoba.
  3. Sprawdźcie znaczenie swojego imienia. Ono dużo mówi o was. Przyjmijcie swoje wady i zalety, zapamiętajcie, kim i jakie jesteście.
    Nie żartuję – nierzadko poznanie siebie może nas wzmocnić i pomóc nam zrozumieć siebie i to, czego potrzebujecie
  4. Odwiedźcie/spotkajcie się z kimś, z kim dawno nie miałyście kontaktu.
    Ale nie wykorzystujcie tej osoby do pocieszenia siebie, ponieważ inaczej karma do Was wróci: nie po to tłumaczę Wam na moim blogu, aby nie zdradzać przyjaciółek i koleżanek na rzecz faceta: „Mam teraz czas na ciebie, bo już z nikim nie jestem”. Nie. Spotkajcie się z kimś, z kim wzajemnie moglibyście się wzbogacać, rozwijać.
    I mała podpowiedź: pytajcie. Zadawajcie pytania i słuchajcie drugiej osoby – to jest jeden z kluczy do szczęścia.

 

BARDZIEJ OCZYWISTE SPOSOBY I BARDZIEJ DOSTĘPNE:

  1. Zajmijcie się czymś – niech to będzie praca, nowe albo też to stare zainteresowanie czy sport. Po prostu: działajcie! Ruch to życie, a bezruch, ta linia prosta na maszynie do pomiaru serca, to śmierć.
    Życie jest jak rower: aby utrzymać równowagę, trzeba poruszać się do przodu.
  2. Po co Wam facet, skoro macie platformę filmową?
    Codziennie zróbcie coś, czego nigdy nie zrobiłyście: niech to będzie nowa potrawa, niech to będzie szlifowanie nowej umiejętności, niech to będzie przeczytanie nowej książki, niech to będą jakieś zajęcia dodatkowe, albo kurs językowy, albo też niech to będzie film z innego gatunku niż ten, który do tej pory katowałyście.
    Myślicie, że Mark Zuckenberg założył Facebooka, gdyby dziewczyna go nie rzuciła? Każdy powód jest dobry, aby zrobić coś dla siebie pożytecznego.
    I tak samo z filmem: a nuż obejrzycie film, który Was pocieszy. Jakiś który was natchnie.
  3.  Zróbcie sobie listę komedii: minimum 60 tytułów.
    Nie żartuję. Komedie są zbawieniem. Oczywiście, że nie przestanie Was boleć złamane serce. Oczywiście, że nie przestaniecie tęsknić. Ale – wierzcie mi – śmiech to jest jeden ze sposobów, aby uśmierzyć ból.
    Nie mówię o wymuszaniu na sobie czegoś, co jest sprzeczne z Wami, ale gdy człowiek zacznie sam siebie nakręcać na narzekanie – zostanie w tym. Albo zrobi rzecz wręcz odwrotną: zacznie nakręcać się na śmiech, na szczęście (wiem, wiem, brzmię właśnie jak Bieda-Coach: „Szczęście to stan umysłu”. Wiem…), to fucktycznie zacznie Wasz mózg nastawiać się na te tory, na których powinnyście być: nie-udręczania-się.
    Ale niech to będzie zróżnicowana lista: zarówno komedie europejskie (polecam czeskie! np. „Jedna ręka nie klaszcze”) jak i niezbyt ambitne „babskie kino” (Polecam z Cameron Diaz „Inna kobieta” – nie żartuję. Lekkostrawna komedia o sile kobiet i o zdradzonych kobietach).
  4. Zróbcie babską rzecz – a propos babskiej rzeczy: idźcie… na zakupy, zmieńcie ciuchy na takie, jakie do tej pory chciałyście mieć, ale się bałyście założyć. Bo dlaczego nie? Nie każda z nas musi być znawczynią mody czy zakupokoholiczką. Wiele z nas – w tym ja również – nie chce przykładać się do konsumpcjonizmu, ale teraz jest okres w życiu, żebyście COŚ zrobiły. COŚ dla siebie miłego.
    Odradzałabym fryzjera – a nuż, nożyczki, okaże się, że choć chciałyście dokonać drastycznej zmiany w swoim życiu i odciąć się od tego, co było, żeby wejść w nowe, może okazać się, że to nowe, tutaj: ta fryzura, wcale wam się nie podoba i potem będziecie musiały czekać miesiącami, aż wam włosy odrosną. Kolejne zmartwienie przez parę miesięcy.Ja bym raczej wam doradziła zrobić coś, czego zawsze bałyście się robić.
  5. zjedzcie tę cholerną czekoladę! – ona da wam zastrzyk serotoniny
  6. A potem idźcie na pieprzoną siłownię!
    – nie dość, że spalicie kalorie po czekoladzie, która w pierwszej fazie będzie wam potrzebna, aby przetrwać – to jeszcze będziecie miały podwójny zastrzyk dopaminy, serotoniny i endorfin – no i pokażecie facetowi, co stracił. Takie to banalne i osobiście uważam, że zawsze należy dbać o siebie i ćwiczyć tylko dla siebie! Ale jeśli to ma wam pomóc, no to czemu nie?!Powinniście też zawsze ćwiczyć i dbać o siebie – nie, nie każę wam wyglądać jak modelki Victoria’s Secret – ale dla siebie, bo potem przychodzi płacz i zdziwienie: „Dlaczego on mnie rzucił? Byłam niewystarczająco zgrabna, piękna, atrakcyjna?! Powinnam była bardziej się starać?”
  7. Ruszajcie się!
    Jeśli nie siłowni, to po prostu chodźcie na power walkingi czy inne spacery. Bo gdy ciało jest w ruchu, nerwy się uspokajają.
  8. Zróbcie rytuał oczyszczenia-zapomnienia: ogromną moc mają myśli. Jeśli zaczniecie wierzyć, że będziecie wiecznie nieszczęsliwe – to tak też się stanie.
    Na naszą psychikę i postrzeganie świata działa to, co wypowiadamy na głos. Musicie nastawić sobie myśli na inny tor. Uwierzyć, że naprawdę nie potrzebujecie mężczyzny – kto by to nie był – do pełni szczęścia.
    Zróbcie banalną rzecz: spiszcie wszystkie jego wady oraz to, czym Was wnerwiał, na kartce, przeczytajcie na głos to, co spisałyście, trzy razy, a następnie podpalcie ją. Gdy będziecie resztki wyrzucały przez okno (wcześniej kompletnie spalone polejcie wodą – trudno, że powstanie błoto w miseczce! ważne, żeby nic się nie jarzyło!), wypowiedzcie na głos słowa (dobra! Najwyżej sąsiedzi uznają, żeście pieprznięte! I co z tego? Ich szczęście? Za Was wypłaczą wszystko?), które będą mocne, ale które do Was trafią:
    powiedzcie coś na zasadzie, „Nie potrzebuję cię. Swoje przepłaczę, ale będę żyła dalej. Przestałam za tobą tęsknić. Nie masz już nade mną mocy”.
    Słowa są do wyboru do koloru – powtarzajcie ten rytuał co wieczór przed zaśnięciem, a jeszcze 15 minut (tak, koniecznie 15 minut!) skupiając się na tym, powtarzajcie, jak mantrę, że już przestałyście tęsknić; że już go przestałyście potrzebować.
    Ponoć rzeczy spełniają się, jeśli wypowiecie je w czasie przeszłym. I wyobrażając sobie sznur, który Was łączy, został przecięty, a jego lina gdzieś znika.
    Oczywiście, że po pierwszym czy drugim razie to nie zadziała. Niestety, ale musicie to robić przez równo 28 dni.
    Możecie się zdziwić, jak ta metoda pomaga.

 A jeśli żaden z tych sposobów A – H nie zadziała, to pamiętajcie, że alfabet ma więcej liter! Zatem możecie same znaleźć jeszcze kilkanaście sposobów!

RADA NA PRZYSZŁOŚĆ:
Kiedyś miałam przyjaciółkę. Miałam, bo kiedy na horyzoncie pojawił się jej facet, ona nieco zniknęła z mojego horyzontu. Nie mogłam mieć o to przecież pretensji: nie miałam szesnastu lat, ale obydwie miałyśmy po dwadzieścia osiem, zrozumiałe było, że będzie chciała układać swoje życie ze swoim partnerem. Problem tkwił w tym, że dziewczyna spędziła cztery lata ze swoim byłym, leżąc na jego łóżku w pokoju i nie spotykając się ze znajomymi. Facet ją odbierał z uczelni i od razu szli do niego. Odbierał ją z pracy i od razu szli do niego. Potem leżeli u niego i jedli. Wiadomo – na początku to jest naturalne, że w okresie zauroczenia chce się przebywać z tą drugą osobą. Ale nie przez cztery lata, kiedy to rezygnuje dziewczyna ze swoich zainteresowań i ze swoich znajomych na rzecz faceta. A jak nawet spotyka się z koleżanką czy też koleżankami – bo facet akurat zajęty – to patrzy się tylko na zegarek, kiedy skończy się to spotkanie i wróci do ukochanego. Okey, chłopak zerwał z dziewczyną, ona swoje wyryczała, brała coś na uspokojenie przez pół roku, powoli jej to wszystko przeszło. I obiecała sobie, że już nigdy więcej. Dopóki nowego ukochanego nie poznała. Zniknęła mi nieco z horyzontu, choć widywałyśmy się pięć razy w tygodniu, historia nieco się zaczęła powtarzać, zapomniała już jak to było bez faceta, jak płakała za nim i kto wtedy przy niej był, a kiedy jej ukochany mnie nie zaakceptował, to i ona całkowicie odcięła się ode mnie,

I tu moja rada na przyszłość, taka banalna:

  • nie powielajcie błędów
  • bądźcie dobre dla swoich przyjaciółek – mężczyźni odchodzą, albo i zostają, ale wasze przyjaciółki, byłyby przy was zawsze
  • nie zapominajcie, kim jesteście, na rzecz mężczyzny. Patrzcie na siebie obiektywnie.

Ale nie zapominajcie, że faceci to też ludzie. Bądźcie dla nich życzliwe. Jak mężczyzna będzie dla was dobry, to wy również bądźcie dla niego dobre.

Ale przede wszystkim bądźcie dobre dla samych siebie. Bo jak widać mężczyźni odchodzą, a jak nawet zostają, to i tak przychodzi taki moment, że musicie wy zostać same ze sobą. A wtedy lepiej, żebyście siebie same lubiły, żebyście nie musiały wychodzić same z siebie. A już na pewno nie być z kimś, byleby nie być same ze sobą i siebie zagłuszać.

Wiecie, kiedy kobieta jest najszczęśliwsza? Kiedy nie ma oczekiwań co do związku – Kasia Nosowska w jednym z ostatnich wywiadów przyznała, że dopiero wtedy, gdy przestała mieć oczekiwania, poślubiła swego partnera.

I dopiero też wtedy kobieta jest szczęśliwa, kiedy o sobie nigdy nie zapomina.

NIGDY nie zapominajcie o sobiefot.: aykutmaykut (IG)

NIGDY nie zapominajcie o sobie
fot.: aykutmaykut (IG)

0

No Comments Yet.

Odpowiedz na „AnonimAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *