Feministka z niemieckiego i od niemieckich kobiet

środa, Październik 3, 2018 0 No tags Permalink 0
Niemiecki to język, którym posługują się w Piekle. Dlatego tak się dogaduję.

Niemiecki to język, którym posługują się w Piekle. Dlatego tak się dogaduję.

Podobno niemiecki to język, którym posługują się w Piekle. Możliwe, że dlatego tak się dogaduje w tym języku :P Diabelice tak mają.

Podobno też w Wielkiej Brytanii uciekła papuga, która powróciwszy po czterech latach mówiła po hiszpańsku… A ja mam problem z językiem niemieckim… Korwin-Mikke byłby dumny z tego argumentu, że baby są głupsze nawet od papug.

Dziś znów będzie o niemieckim…
Skąd te różności na blogu? Ponieważ kobiety interesują się różnymi rzeczami… Nie, Janusze, nie znaczy, że ciuchami+kosmetykami+paznokciami tylko.
Znaczy, że kobiety interesują się większą ilością rzeczy, niż wielu panów.
Przykład: kogo więcej widać na uczelniach? Studentek czy studentów?
I nie mówcie, że „na politechnice są prawie sami panowie, ponieważ można powiedzieć, że na np. filologiach (anglistyka, italianistyka, iberystyka, germanistyka itp) jest więcej pań.
Przykład: kto więcej czyta książek? Panie, wiem to, ponieważ zawsze gdy zapisywałam się do różnych bibliotek w Warszawie (tak, tak, pewnie dlatego, że z każdej mnie wyrzucali po kolei) podpytywałam o takie statystyki.
Przykład kolejny: kto więcej chodzi ćwiczyć? Panowie na siłownie przeważnie z małymi wyjątkami, panie zaś na siłownie ORAZ boks, zumbę, fitness, power pumpy, abt, tbc, yoga, pilates, stretching, fat burning, itp.

U mnie na blogu nie znajdziecie jednego tematu, ponieważ jednym tematem się sama nie interesuję (Tak, tak, hejterzy – to pewnie oznacza, że żadnego tematu nie zgłębiam w pełni, tylko wszystko powierzchownie liżę tematycznie. Skoro tak innym lepiej funkcjonować…). I stąd u mnie na blogu o Niemczech, Niemcach i języku niemieckim – ponieważ to też poznaję; ponieważ nie wystarcza mi słownictwo w mojej pracy, ale chcę to rozwijać, żeby mieć coraz większe możliwości.
A wam zamiast truć głównie i tylko o feminizmie, opowiem wam o tym, co poznaję.

Swoją drogą: skoro Niemki są tak geograficznie bliskie, to może zaczerpniemy z nich to, co najlepsze, aby nam się lepiej żyło?
Oczywiście, że nie mówię o tym, byśmy były kimś innym. Tym bardziej, że Polki mają piękne cechy:
dumę, inteligencję, zainteresowanie wieloma rzeczami,…

JĘZYK

Wiecie, jakie jest jedno z ulubionych polskich słów dla Niemca? „Lekarz”. Ponieważ oni słyszą: „Leck-arsch”.
lecker/leck- – smaczny, pyszny
arsch – dupa.

Zobaczcie, że nawet język mamy bardzo podobny:

bocken – (w jeździectwie) baranie skoki, czyli skoki na bok (bocken)
der Paddock – padok
Der Absolvent
Der Dekan – dziekan
Der Dozent
Der Rivale
Der Stress
apetitlich – apetyczn
Komentaren – komentarze
Das Diplom
Das Dekanat – dziekanat
Rustikal

A to tylko te, które przyszły mi do głowy.
A „Die Schiebe” („szibe”)? Jak myslicie?
Die schiebe – szyba

język niemiecki

język niemiecki

Dygresja: piszę to, kiedy niezbyt mocno wypowie się pewne niemieckie literki, można walnąć gafę. Np.:
- Ale dziś porno.
- Słucham?!
- Ale dziś parno.
Czyli inaczej:
- Es ist heute so Schwul (gej).
- Wie bitte?!
- Es ist heute so schwül (parno, duszno).
Bo „Schwul” oznacza „geja”, zaś „schwül” „duszno, parno”.

Poza tym język niemiecki jest niezwykle logiczny, nie tylko jeśli chodzi o tworzenie zdań (orzeczenie, czyli czasownik, zawsze na drugim miejscu… well, w teorii, bo w praktyce Niemcy już tego nie stosują), ale jeśli chodzi o słowa:

die Handschuhe - chyba każdy, kto mówi na poziomie podstawowym po niemiecku, zna to słówko: „ręczne buty”, czyli… „rękawiczki”. Logiczne, prawda?

die Schildkröte – „żaba ze skorupą” – tak utworzyli słowo „żółw”.

Klobrille – to akurat głupie, ale… niech będzie: „brille”, czyli „bryle”, czyli „okulary”, zaś „Klo” czyli „toaleta”, zatem Niemcy utworzyli – tu akurat nie widzę logiki i sensu – słówko „klapa od toalety” jako „okulary od toalety”.

VOKUHILA – jeśli ktoś chce, aby Niemcy patrzyli na nas z szacunkiem jak na kogoś, kto zna dobrze język niemiecki, warto znać to słówko, które choć nie ma znaczenia i zapotrzebowania na wiedzę o nim w życiu codziennym, ale będzie się jednym z Niemców za znajomość tego słówka. Oznacza tyle co „krótko z przodu długo z tyłu” (bez wąsów na przedzie; jakby to nie zaśpiewał Kazik):
VOrKUrz – przód krótko, HInterLA - tył krótki.

Nachtfalter - nocny motyl. Czyli po prostu: ćma. Czyż nie brzmi to literacko?

die Schweinwerfer - prawdopodobnie już to wspominałam w kwestii, że język niemiecki jest nie tylko logiczny, ale i literacki. To słówko oznacza dosłownie „rzucający blask”, czyli najprostsze określenie po prostu świateł w samochodzie.

Takich słówek jest sporo, a ja będę musiała update’ować, gdy będę sobie przypominała lub gdy będę się uczyła coraz to nowszych.

Berlin. Berlinerin. Berlin est.

Berlin. Berlinerin. Berlin est.

Jeśli chcecie nauczyć się języka niemieckiego, w ramach ćwiczeń polecam słuchanie niemieckich komentatorów – mi to bardzo pomaga. Lepiej niż radio.
Może dlatego, że mówią wyraźnie. Może dlatego, że mówią dużo.

Mi pomaga też czytanie książek po niemiecku. Niech będę proste, głupie, nastoletnie, ale język jako narzędzie żywe nieustannie się zmienia, a to właśnie nastolatki mówią językiem współczesnym.
Ale oczywiście to tylko na początek i jako jedna z form urozmaicenia nauki języka, ponieważ warto mówić zarówno kolokwialnym językiem jak i Hoch deutch, czyli „wysokim niemieckim”, czyli elokwentnie.

A propos czytania książek: po niemiecku tak naprawdę to czytacie literę.
Ponieważ Buch znaczy zarówno książkę jak i literę.
Zatem czytając książkę, tak naprawdę czytamy litery. Logiczne, prawda?

Kreuzwortraetsel
Kreuz – krzyz
Wort-slowo
Raetsel- zagadka
Krzyzowka. Logiczne, czyz nie?

Ale niemiecki – wbrew pozorom – jest dość podobny do języka polskiego. Np. jeśli chodzi zarówno o powiedzenia, jak i słowa.

JAKIE JESZCZE SŁÓWKA SĄ PODOBNE DO NASZYCH?
Die Homoeopatie
Die Fakultaet
Die Konfituere
Die Diaet
Die Kartoffeln
Die Kotelett
Die Note – nota
das Semester – semestr
Die Karte – karta
der Stempel – stempel
Die Tablette
Die Tarrasse
Die therapie
der Thermos
die Melone
die Lampe
Das Vegetarian
der Schwager
Stipendium
die AUla
der Vitamin
der Wein – wino
Die Waage – waga
konservativ – konserwatywny
korriegiren – korygować, czyli poprawiać
pperieren – operować
schockieren – szokować
konzentrieren (sich) – koncentrowac (się)
skeptisch – sceptyczny
systematisch – systematyczny
trainieren – trenować
Klasse – klasa
Servietten – serwetki
der Rest
Der Chirurg

CO DO SAMEGO JĘZYKA NIEMIECKIEGO…
Chcę się pochwalić: w końcu miałam czas i chęci, żeby całą i to szybko przeczytać książkę po niemiecku. Pal licho, że thriller raczej dla nastolatków, bo o psycholach, ale udało mi się. Choć dla kogoś, kto na co dzień czyta po niemiecku i jest fliesend w tym,  to jest nic, żadne aj waj ale dla mnie to jest mój kosmos. Dla każdego, kto wyleciał z kraju tymczasowo na stałe i dąży do tego, żeby biegle mówić w kolejnym języku, nie zaś zasiedzieć się w tym słownictwie, w którym operuje na co dzień. Taka rzecz, która pomaga przybliżyć się do języka obcego, gdy chce się tymczasowo na stałe zostać w obcym kraju i chce się nieustannie rozwijać i uczyć.
Bo co to za frajda siedzieć w miejscu?  Mózg się rozleniwia. Albo dupsko.
Jest mi dziś fajnie i tego samego Wam życzę.
Dziewczyny, czytajcie książki!
One pomagają przeżyć.

Tym bardziej, że nauka języków nierzadko kosztuje. Dlatego próbujmy sami się uczyć, jeśli finanse nie pozwalają.
Możemy zastosować różne sposoby, jeśli książki nie pomagają:
- Netflixa włączajcie w obcym języku, którego się uczycie, z napisami włączajcie
- tłumaczcie na polski piosenki, których słuchacie
- słuchajcie internetowego radia lub aplikacji z radiem w obcym języku
- sami sobie nagrajcie fiszki na telefon, żeby odsłuchiwać.
- gdy zaczynacie czytać książki, to przepisujcie sobie całe zdania-sformułowania, powiedzenia
- oglądajcie na youtubie po angielsku fragmenty seriali lub cale seriale

Sposobów jest pełno. Pewnie i Wy znacie więcej i lepsze. Takie za darmo, żeby się rozwijać i uczyć.

DLACZEGO WARTO CZYTAĆ KSIĄŻKI W OBCYM JĘZYKU?
A TAKŻE SAMYCH JĘZYKÓW OBCYCH CZY TEŻ INTERESOWAĆ SIĘ OBCYMI JĘZYKAMI I KULTURAMI?
Wiem, że fajnie wyglądać jak Melania Trump (nie, nie mówię o sobie :P ), ale jeszcze fajniej być jak Michelle Obama: inteligentna, wykształcona, silna, z własnym zdaniem.

1. KSIĄŻKI POSZERZAJĄ SŁOWNICTWO.
Paradoksalnie ucząc się obcego języka, poszerzamy słownictwo z rodzimego języka.
2. POPRAWIA PAMIĘĆ.
3. CZYTANIE POMAGA W NAUCE JĘZYKÓW OBCYCH.
Wiele słów w naszym języku brzmi podobnie jak synonimy w języku angielskim (na szybko) np.: „eskalować”, „ewakuować”, „preferować”, „demokracja”, „prezentacja”, „elokwencja” itp., itd.
Dlatego łatwiej jest nam nauczyć się języka obcego, jeśli mając bogate słownictwo potrafimy zapamiętać obce słowa, kojarząc je z naszymi polskimi słowami.

NIE SĄ ZBYT ZAINTERESOWANE ŚWIATEM
Mówię tu, że warto interesować się innymi rzeczami, niż tylko własnym podwórkiem, ale niestety rzadko kiedy Niemcy sami interesują się czymś więcej niż… Hm, czymkolwiek.
To akurat wada. Jakby na to nie patrzeć. Dlatego tu doceńmy samych siebie za to, że my, Polacy, chcemy dowiadywać się nieco więcej o świecie, o miejscach, mamy swoje zainteresowania itp. itd
Jeszcze nie spotkałam Niemki, która byłaby szczerze i tak dogłębnie zainteresowana, jak wygląda coś w Polsce, co my lubimy, co u nas jak wygląda itp., itd. Za wiele nie pytają, ponieważ ich inny świat nie interesuje.
Gdy w pracy rozmawiałam, że na urlop lecę tu i tam za granicę, one dziwiły się: „Po co?”, zaś w Bawarii (jak już wiecie ode mnie, że Bawarczycy są mocno na pieniądz pazerni) mówili mi, że po co tyle pieniędzy wydawać na podróże. Choć sami na to mają.
Raczej znajome Niemki nie wyjeżdżają za granicę, żeby coś zobaczyć, nie interesują się polityką zagraniczną, do muzeów czy obozów koncentracyjnych, aby poznać historię, nie chodzą.

PEWNOŚĆ SIEBIE
Ale Niemcy mają w nosie to, jeśli wyjdą na ignorantów. Są mocno pewni swojej zajebistości fajności. I nierzadko przepadają swoje świńskie psy.

Właśnie! Może też warto w sobie „przegonić świńskie-psy” i tak jak Niemki zacząć być nieco pewniejszą siebie?
„Den inneren Schweinehund überwinden” oznacza tyle co właśnie przełamać w sobie słabości, ponieważ „Schweinhund”, czyli „świński pies” to inaczej po niemiecku „słabość”, „słaba strona”. Skąd to się wzięło? Serio (jeszcze) nie wiem…

Oczywiście, zawsze znajdą się wyjątki i odstępstwa od reguły, ale w większości przypadków Niemki są dość pewne siebie i dzięki temu…

…MAJĄ W NOSIE TO, CO INNI O NICH MYŚLĄ
Oczywiście, zawsze znajdą się wyjątki i odstępstwa od reguły
Raz szefowej powiedziałam, gdy przyszła do pracy inaczej ubrana, bo w sukienkę, że ślicznie w niej wygląda (była bardzo radosna, kolorowa w niej), szefowa uśmiechnęła się na ten komentarz, ale była też zaskoczona, że można wartościować/postrzegać kobiecy ubiór jako „ładnie mi w tym” vs. „nieładnie”.
Może to dlatego, że (oprócz wyjątków czy też nastolatek) Niemki ubierają się raczej w to, w czym im wygodnie. Raczej nie starają się być sexy. W Brandenburgii regularnie widzę kobiety w wieku mojej babci, które chodzą w krótkich spódniczkach i z dekoltami i to nie dlatego, żeby komuś się podobać, ale dlatego, że jest im wygodnie tak latem i na kwestie modowe niezbyt zwracają uwagę.

Pamiętacie słynne skarpetki do obcasów Neli Rokity? U nas śmiano się z tego, a ona odpowiedziała, że dopiero w Polsce dowiedziała się, że tak nie powinno się nosić.
Okej, to – przyznaję – wynika po prostu ze stylu i estetyki, czyli coś, co Polkom inni przyznają: że my potrafimy zawsze ładnie się ubrać i elegancko.
Ale Niemki mają w nosie to, że ktoś będzie patrzył na ich wygląd. Nie jest tu rzadkością kobieta ze sporą nadwagą, która nie ukrywa swojego ciała, ponieważ ma w nosie to, co inni o niej myślą.

Ale pomijam ubiór. Niemki też mają w nosie to, czy inni będą je nazywali złymi gosposiami.
Wiele razy słyszałam złote myśli w Polsce, że współczesne kobiety są złymi gosposiami, ponieważ nie potrafią sprzątać, gotować i prać, bo kiedyś to każda kobieta to potrafiła.
Owszem, potrafiła, ponieważ tylko tym się zajmowała, to był jej jedyny obowiązek, podczas gdy mężczyzna pracował. A teraz trudno, żeby kobieta pracowała tyle, co mężczyzna (a niekiedy w pracy muszą udowadniać, że pracują więcej i lepiej, niestety), a potem jeszcze tylko ona zajmowała się domem do tego jeszcze.
Owszem, potrafiła niegdyś, a mężczyzna potrafił sam utrzymać dom.
Zarzuca się Niemkom, jakie to one są złe gosposie, ponieważ nie sprzątają i nie gotują w domu. Owszem, nie robią tego, ponieważ mają w dupie to, że ktoś im zarzuci, że są złymi gospodyniami. Tam zresztą nawet nie ma takiego określenia. One zasuwają tyle, co ich partnerzy i wiedzą, że należy im się święty spokój po pracy tak, jak mężczyznom. Kropka.

Mają też w nosie to, że w szatniach w fitness klubach chodzą kompletnie nago. Stoją obok mnie kobiety w wieku mojej babci, owłosione na kuciapkach, ze zwiotczałą skórą na brzuchu, zwiotczałymi pośladkami i normalnie na mnie patrzą, prosto w oczy, uśmiechając się do mnie (uśmiechanie się, gdy napotka się na czyiś wzrok, to normalna rzecz w komunikacji miejskiej, sklepie, na ulicy itp.). O saunie nie wspomnę.
I one mają w nosie zakrywanie siebie, ponieważ nikt się nie gapi i one to wiedzą.

SAMODZIELNOŚĆ
Z mojego doświadczenia wynika, że Niemki są mocno samodzielne: w pracy, w życiu.
Wiążą się z młodszymi facetami, robiąc sporo rzeczy za nich.

Swoją drogą też to kobieta musi Niemca zdobywać (cóż).

Nie proszą mężczyzn o pomoc raczej, ponieważ wiele rzeczy same robią i nie chodzi o sprzątanie i gotowanie, jak w Polsce, ale te sprawy, które w moim kraju są uważane, że „facet lepiej załatwi”.
W pracy wyraźnie to widzę przy wielu sytuacjach, dlatego mnie zdziwiło, gdy bodajże w pierwszym tygodniu mojej pracy w Berlinie chciała szefowa, żebym pojechała do banku z firmowymi pieniędzmi – zdziwiło mnie raczej zaufanie do pracownika i to nowego. I chyba właśnie ta samodzielność wynika z dużego zaufania pracodawcy do pracownika. Coś, czego w Polsce ja czy moi znajomi niesamowicie rzadko doświadczają.
Ja w pracy prawie zawsze miałam pełną kontrolę (lub 90%):
- Co robisz?
- Co dziś zrobiłaś?
- Do końca dnia chcę mieć raport na mailu z twoich zadań w ciągu dnia.
Niemki są bardziej samodzielne, natomiast Polki kreatywne. Może to wynikać z tego, że nie miałyśmy wszystkiego i musiałyśmy kombinować.

Oczywiście, różnie z tym bywa i nie ma co uogólniać, ale raczej jest tak, że same zadziałają, jeśli wiedzą, pomiędzy jakimi zasadami się poruszać i że mają zielone światło:
miałam rozmowę ze znajomym policjantem, który twierdził, że absolutnie się z tym nie zgodzi, ponieważ im trzeba palcem pokazać, że coś wolno im. Owszem: jeśli – jak mówiłam – dostaną zielone światło, że mogą coś zrobić, to to zrobią, ponieważ wbrew zasadom raczej Niemki (i Niemcy) nie będą postępować.

Jest takie powiedzenie, ale dotyczy nie samej kobiety, ale też i mężczyzny, a dokładniej to dobrego partner:
„Dobry partner jest jak wino – z wiekiem staje się lepszy”.

BEZINTERESOWNOŚĆ
Kiedy przeprowadziłam się do Brandenburgii, w pierwszym tygodniu – zanim poszłam do nowej pracy tydzień później… – na wszelki wypadek słałam CV i co śmieszne i ciekawe, nawet jeśli jakiś pracodawca nie miał obecnie etatu, potrafił moje CV, aby mi pomóc, wysłać do znajomego albo przy mnie do znajomej zadzwonić i przekazać moje CV… I to zdarzało się parę razy.
Podobnie moja szefowa z Bawarii – sama dzwoniła po znajomych, żeby pomóc znaleźć mi mieszkanie, co w Niemczech jest ciężkie, a w Bawarii jeszcze trudniejsze. Ale o tym pisałam oddzielnie.

Betty Baboo

Betty Baboo

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *