Nie młodnieję…

czwartek, Wrzesień 20, 2018 0 No tags Permalink 0
źródło: IG surrealism

źródło: IG surrealism

Może się starzeję. Nie, nie dojrzewam, a starzeję, ponieważ utwierdzam się w przekonaniu, co jest ważne w związku dla jego higieny psychicznej.

Owszem (kolejność przypadkowa): seks, miłość, porozumienie, przestrzeń dla samej siebie, zaufanie, budowanie więzi, zaskakiwanie się, budowanie nąmiętności, ponieważ ona sama z siebie nie bierze się, kiedy ludzie mają życie codzienne na głowie, a także stwarzanie sobie okazji do fajerwerek itp, itd. To wszystko jest ważne, wiadomo. Ale jako osoba stara przekonuję się, że wspólne sprzątanie we wspólnym domie, to jest coś, co również buduje związek. Zdrowy. Nie żartuję.
Kiedy widzę faceta, który sam zaczyna sprzątać dom, w którym mieszkamy, to widzę, że jest to facet, który nie czeka, aż ja sama zacznę wokół pana domu sprzątać, jak jego mamusia.
Kiedy widzę faceta, który sam z siebie wie, że w domu ma być porządek, dostaję orgazmu. I nie mówię tu o byciu pedantem. Mówię o facecie, który jest na tyle dojrzały, że nie bawi go pierdolnik, ponieważ jest rozwydrzony i przyzwyczajony do tego, że „samo się sprzątnie”.
Bo wiem, że taki facet wie, że gdy wracam do domu z pracy, to dobrze jest wrócić do czystego środowiska i własnego domu.
Bo od razu kojarzy mi się facet, który podświadomie wie, że jak ma coś być zrobione, to ma to sam zrobić. I facet, który wie, że wokół niego ma być ład. Nie, nie ma być nudno, ale ma być ład: w głowie, w życiu, w pracy, w związku i w domu.
Może się starzeję, ale mnie to jara.

P.S. Szczególnie to jest dobre, gdy kobieta sama nie jest perfekcyjną panią domu, a facet wie, że kobieta taka nie musi być.
A jak zrobić, żeby nie być perfekcyjną panią domu? Małe tricki:

I jeszcze tak w ramach zdziadzienia…

Wprawdzie nie potrzebuję szukać partnera na całe życie (bo mego misia-pysia, malpeczke-dupeczke przytulaska mam), ale nie mogę się powstrzymać przedy myślenia, że dany mężczyzna jest lub nie jest kandydatem na takiego człowieka, gdy słyszę pewne głupoty z jego strony.

Może jestem nudna, spierniczala, itd., ale gdy słyszę od faceta, że gdyby wygrał milion, to pierwsze, co by zrobił, to kupiłby sobie super-hiper-mega-szau samochód. Jakiś sportowy, jakiś z zajebistym silniki, by zapierdalał na drogach.
Powodzenia, kolego – już widzę, jak Ci zawieszenie na tych naszych polskich, dziurawych drogach się rozpieprzy. Ale nie szkodzi – na chwilę podpompujesz swojego penisa. Bo nikt normalny i inteligentny nie wie, komu w Polsce takie auto.
1. Autostrady mamy dwie na krzyż.
2. W mieście jest ograniczenie do 50, zatem Twój silnik sobie nie pouzywa.
Co najwyżej Ty poużywasz, jeśli pustak będziesz chciał zaimponować, na którym robi wrażenie drogi samochód. Choć:DJ z tym, że się nie znają – ważne, że wiedzą, że jest drogi i że same mogłyby takim musi z super fura zrobić wrażenie na innych.
I to tylko przez krótki okres będziesz mógł poczuć się jak Ktoś, ponieważ ewidentnie nie wiesz, że jeszcze musisz mieć pieniądze, aby stać cię było na utrzymanie takiego auta. A widzisz, trybiki w głowie jednak nie działają – zapomniałeś o tym, prawda?
- Ale mi się należy, dlatego sobie kupię! Zasłużyłem na to!
Gdy słyszę i gdy wy, kobiety, dziewczyny, słyszycie taki argument od faceta, to wiedzcie, że coś się dzieje. Ale nie pod jego kopułą. Bynajmniej. Coś się dzieje z ego takiego faceta. Bo jeśli ktoś, kto właśnie wygrał/dostał milion, sądzi, że pierwsze, co może zrobić, to wyrzucić pieniądze, o których marzył i narzekał, że nigdy nie ma.
Jak już wspomniałam, taki jegomość musi mieć pieniądze, aby regularnie utrzymywać taki samochód i coś w głowie, aby o tym wiedzieć, a jak wyda połowę miliona, to już na utrzymanie nie starczy, bo do tego dochodzi życie itd., a – wierzcie mi – że taki jegomość zaraz rozpieprzy pieniądze na kolejne „bo mi się należy”, skoro ma taką mentalność.
I to magiczne „bo zasłużyłem!”.
Nie, wierz mi: jeśli już tak uważasz i jeśli już chcesz wydawać na auto, które Ci nie posłuży, to właśnie tym bardziej Ci się nie należy. Nie należy Ci się nagroda za głupotę.
Ktoś, kto całe życie narzeka, że jest poszkodowany, bo nie urodził się z milionem, poczym gdy już go dostaje, chce wydać połowę tego, żeby potem znów narzekać, że nie ma tego miliona… Logiczne.
I okej – może to tylko gadanie, ale sam fakt, że ma takie zapędy… Wiedzcie, że coś się dzieje…
I okej – niech taki sobie robi, co chce z jego pieniędzmi, ale ponieważ to mój blog, ja mogę pisać o tym, że chyba zdziadzienia, bo takich mężczyzn to powinniście unikać.

Dla mnie debil nie ma w sobie nic seksownego. Atrakcyjność to umysł.
Ale ja już chyba jestem stara, skoro takie rzeczy wpływają na mnie jak intelekt…

A skoro już przy autach jesteśmy…

Chłopy, naprawdę nie jesteście odważni, szaleni, spontaniczni, bo zapierdalacie po mieście czy na swoich wsiach, by zrobić wrażenie. Ani też, gdy jeździcie bez pasów.
Może za mało w życiu przeżyliście, może po prostu jesteście wsiurem, ale jazda bez pasów wcale was nie czyni tymi, co żyją na krawędzi.
Nie mówię tak, bo mi pasy uratowały życie, gdy dachowałam, ale dlatego, że każdy nie-wsiur wie, jakie to żałosne zachowanie.
Ci sami panowie, którym gdy powie się:
- Kupiłam skok na spadochronie dla nas.
- Jutro spróbujemy pogalopował na koniu, poczujesz adrenalinę.
- Mam bilet do Australii, lecimy!
(Mimo zobowiązań finansowych czy jakichkolwiek, podoła facet, gdy wyleci. A co dopiero, gdy takowych nie ma)
Odpowiada:
- Yyyy, nie, bo wiesz, yyy… Mam wizytę u dentystki…
Ci sami, tak odważni – bo sami w to wierzą – jednak, gdy trzeba naprawdę zaszaleć, wykiekak im rura.

Może się starzeję, ale nie lubię zdziadzienia i zastoju umysłowego u mężczyzn.
Choć prawdą jest, że… nigdy nie lubiłam.

Starzeję się, bo już co innego na mnie działa

Starzeję się, bo już co innego na mnie działa

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *