Bo baby chcą popatrzeć: Turcja

sobota, Wrzesień 1, 2018 0 No tags Permalink 0
Merhaba, Marta

* Merhaba, Marta

Pamiętam, jak kiedyś przeprowadzałam wywiad z Markiem Kamińskim i mówił, że wyprawa po Wiśle na kajakach może być równie ciekawa, jak podróżowanie gdzieś dalej na drugi koniec świata. Wtedy nie wierzyłam w to, ale teraz wiem, że to prawda: można pojechać zobaczyć wodospady dwie godziny od domu, a można też pojechać na wakacje nad morze Śródziemne do pięknego kraju i siedzieć w hotelu z kolorowymi drinkami. Nie neguję tego – ciężko pracujący Polak zasługuje na to, żeby po prostu sobie poleżeć i zresetować się w ciepłym miejscu.

Ale przy okazji bloga i urlopu od pracodawcy niemieckiego warto pokazać coś więcej, bo baby chcą zobaczyć coś więcej.

Turcja. Na wschód od słońca i na zachód od księżyca.

Ląduję na lotnisku. To tu dżihadziści z całego świata są szmuglowani przez granicę. Ale turyści idą ze swoimi kolorowymi walizkami na swoje kolorowe wakacje, nieświadomi, poprzemieszani z innymi, podczas gdy paręset kilometrów dalej, od miejsca, w którym przebywam, wybuchają bomby.

*

Wiem, że blogi są tematyczne: albo stricte i tylko feministyczne, albo stricte i tylko dieta/weganizm, albo moda i ciuchy i kosmetyki, albo tylko sport, albo coś konkretnego. Coś szufladkowego. Coś z plakietką. Coś, żeby była jasność.
Nie umiem tak: tylko jedna rzecz. Bo za dużo mnie interesuje.
„Zatem pewnie masz płytką wiedzę o wszystkim, bo w nic się nie zagłębiasz pewnie sama w pełni!”. Tak, tak – niech innym tak będzie, skoro innym lepiej. A może po prostu, skoro kobiety są nieco bardziej złożone, to i interesują się czymś więcej i nie da się je prostym jednym słowem określić. Może niektóre kobiety mają więcej niż jedno zainteresowanie; może lubią zagłębiać się w więcej tematów niż plotki i cudze życie.
Dlatego też nigdy nie lubiłam zdania:
- Jak to wszystko chcesz?! To znaczy, że nie wiesz, czego chcesz!
- Właśnie wiem: chcę (prawie) wszystko.
Mam apetyt na wiele rzeczy. Jedną suchą kromką z masłem się nie zadowolę w życiu. Dlatego nie znajdziecie w rozmowie ze mną i na moim blogu jednego tematu: tańczyłam, a gdy czas i przede wszystkim sytuacja finansowa pozwalała, jeździłam konno, podróżowałam, na ile mogłam, czytałam i czytam, trenowałam i ćwiczę dalej i chcę mieć nietoperza własnego albo nietoperze, oprócz konia fryzyjskiego. Bo takie są kobiety: nie tylko ciuszki i moda. I warto doczytać, dowiedzieć się lub przypomnieć nieco o kraju, do którego się leci.

*

Ląduję na jednym z lotnisk i jadę parę godzin dalej autem. Od razu pałam sympatią do tego kraju – Turcja jedyny kraj, który nie uznawał rozbiorów Polski.

Dygresja: Owszem, będę o takich historycznych rzeczach mówiła, ponieważ nie podoba mi się, że prawicowcy przywłaszczyli sobie prawo do kochania ojczyzny, a inni zarzucając mi miłość do niej, nadają mi i innym miano „ksenofobów”, ponieważ pamiętam o historii Polski. A o niej należy pamiętać po to, żeby wyciągnąć wnioski i budować mosty zamiast tych murów z innymi krajami. Zatem koniec dygresji. Turcja była jedynym krajem, który nie uznawał rozbiorów naszego kraju.

A teraz to tu, w Turcji, ludzie z Syrii mogą po cichu kupować syryjskie produkty taniej, których u siebie nie mieli. Teraz jest mur: zamiast dziurawego ogrodzenia z drutu kolczastego na niektórych odcinkach wzniesiono dwu-i-półmetrowej wysokości betonowy mur.

Turcja stoi rozkrokiem pomiędzy Europą, a Azją ze względu na usytuowanie jej na styku dwóch kontynentów. To tygiel cywilizacji i stylów życia: sercem jest zarówno bliska Europie jak i Azji, dlatego leżąc na terenie ich obu, Stambuł próbuje utrzymać równowagę łącząc cechy dwóch sprzecznych światów. Ale o tym napiszę nieco później.

Chyba nieco rozumiem ten rozkrok pomiędzy jednym krajem a drugim: z jednej strony Polska, jak ubogi dom, w którym choć nie jest idealnie, to ciągle zerkam na niego przez ramię, podczas gdy jednocześnie obecnie tymczasowo-na-stałe staram się urządzić w bardziej przewiewnym i z wielką ilością okien większym mieszkaniu. I ktoś, kto nie spojrzy na Polskę z boku, nie zrozumie, w jakim ciasnym domu mieszka.
I nie chodzi mi o luksusy („Marian, tu jest tak jakby luksusowo”), ale chodzi o mentalność panów, którzy rządzą naszym krajem i go „budują”.

I taka dygresja mnie tu naszła: choć obecnie zarabiam w euro, wolę te pieniądze zostawiać w Polsce – wspierać naszą polską gospodarkę, stąd organizować wyloty, wyjazdy, czy kupować pewne produkty, bo choć to kropla w morzu potrzeb gospodarki, chciałabym mimo wszystko mieć jakiś udział w tym. Dzięki pracy w Niemczech mogłam wziąć dłuższy urlop i pojeździć po kraju, nie na last minute, ale żeby pisać.

Ląduję tuż przed nocą i od razu dowiaduję się, że w Turcji nie wypowiadamy w nocy słowo „dżin”, ani nie powinno się gwizdać nocą. To wszystko przynosi nieszczęście.

Za to wolno nucić. Turczynki bardzo często, idąc po ulicy, chodząc po sklepach, gotując w domach, nucą same do siebie. Niekoniecznie konkretną melodię, piosenkę. Po prostu nastrajają się nuceniem i odpędzają złe demony w ten sposób. Do tego obrazka przywykłam w Niemczech, gdzie jest pełno Turczynek, ale dla kogoś spoza tego kręgu może to być nieco osobliwe spotkanie.
Aczkolwiek Turczynki i Turkowie w Niemczech to zupełnie inna kwestia.

Z przesądów dowiem się później, że nie wolno także prawić komplementów dziecku lub noworodkowi, ponieważ i to mogłoby sprowadzić na nie nieszczęście. Nie wiemy, czy dlatego, że złe demony mogłyby odczuć zazdrość, czy zniszczyłoby to niewinność dziecka zrzucając na nie pychę. Jednakże komplement może być wyrażany, jeśli zakończy się je obowiązkiem „Maallah”, które oddala zły los.

Zaś pierwsze, co zauważę, to słynne niebieskie oczy, które widzę wszędzie: Turkowie noszą je na nadgarstku, na szyi, w samochodach, w domach, w pokojach hotelowych, w kawiarniach, w sklepach. Uważa się, że osoby o niebieckich oczach mogą odrzucać złe uroki… lub wręcz przeciwnie – że je przyciągają. A i ja się zabezpieczyłam bransoletkami.

I tak przy akompaniamencie nuconych nieznanych mi melodii dojeżdżam do mego tymczasowego miejsca pobytu w Turcji, zasypiając przy otwartym oknie, z którego pierwszej nocy słychać Morze Śródziemne zatopione w czerni.

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *