Femigracja – kobieta w Niemczech – Niemcy i inne narody

niedziela, Maj 20, 2018 0 No tags Permalink 0
Berlin. Berlinerin. Berlin est.

Berlin. Berlinerin. Berlin est.

Kiedy przeprowadziłam się do Niemczech podobała mi się ta różnorodność: językowa, obyczajowa, kulturowa, ubraniowa, mentalna. Pierwszy jej smak poczułam na wymianie międzyszkolnej, gdy miałam 15-16 lat: dziwiłam się, ze ludzie mogą być zróżnicowani i NIKT się temu nie dziwi. Oprócz samych Polaków.
A teraz jestem tu i patrzę na to z innej perspektywy. I co widzę oczami nieco starszej osoby, niż tej, którą byłam kiedyś, która tylko na chwilę spróbowała germanizacji?

Niemcy mają naprawdę w nosie to, z jakiego kraju pochodzisz, dopóki pracujesz i jesteś uczciwy. Oni ci pomogą, dadzą pracę, wielu Niemców nawet jeśli sami nikogo nie potrzebują, to przekażą twoje CV dalej – ja tak miałam. Moja szefowa z pracy pomagała mi znaleźć mieszkanie, gdy potrzebowałam. Ponieważ Niemcy cenią sobie ludzi pracujących. Kropka.
To nie oznacza, że masz zapieprzać. Masz po prostu nie mieć postawy roszczeniowej: „Należy mi się i kropka!!

Kiedy nie wiedziałam/zapomniałam, jak jest ćma po niemiecku, palnęłam poetycko:
- Wleciał nam… motyl nocy!
Kiedy zapomniałam, jak jest opalać się, powiedziałam, że będę pływała w promieniach słonecznych, a kiedy indziej powiedziałam, że będę kąpała się w słońcu.
Czasami użyję określenia nieco zbyt egzaltowanego w mowie normalnej, ponieważ nie umiem go zastąpić innym, ale gdy powie się to tonem żartobliwym lub teatralnym, obracając całą sytuację w żart, Niemki są zachwycone. No chyba że niektóre są drętwe, bo pamiętajmy, że Niemców poczucie humoru jest w naprawdę opłakanym stanie… .
Niemkom to się bardzo spodobało.
Ponieważ choć nie mówię (jeszcze) biegle po niemiecku, to znaczy, że nie znam WSZYSTKICH słów w obcym języku, zarówno tych literackich, archaicznych jak i tych z nowomowy wszystkich, to uwielbiają to, że
1) potrafi człowiek wybrnąć i się porozumieć
2) człowiek z zagranicy chce się uczyć tego ich języka.
Tym bardziej, że wiedzą, że Deutsche Sprache, schwere Sprache. Niemiecki język, trudny język.

Tym bardziej, że sami Niemcy zaczynają mieć mocno dosyć tego, że będąc u siebie, zaczynają czuć się jak nie u siebie, ponieważ mało kiedy mogą usłyszeć swój język ojczysty, a wielu, którzy do Niemiec przyjeżdżają, tego języka wcale nie chce się uczyć.  Ci, którzy tu żyją, wiedzą, że Niemcy sami zaczynają czuć się jak mniejszość narodowa. I wcale nie można Niemców o to obwiniać… Zresztą! Każdy mądry i gotów oceniać, póki siedzi nie znajdzie się w tej sytuacji….
Dlatego skoro jestem wśród wron, gdaczę jak one. Czy jak to tam szło.
Ale robię to też choćby ze względu na szacunek do nich: ugościli mnie, dali pracę, ubezpieczenie, zatem mówienie i uczenie się ich języka u nich Niemcy uważają za wyraz szacunku wobec nich. I ja to rozumiem.

Moja dobra znajoma Czeszka nie mówi za bardzo po polsku, a ja ni w ząb po czesku, ale ona mówi w swoim języku, ja w swoim i siebie rozumiemy bardzo dobrze.
Tylko unikam przy niej takich słów jak „szukasz”, ponieważ u nich, po czesku, oznacza „ruchasz”.
Parę sytuacji było też nieco mylących, gdy na przykład chciała powiedzieć, że ma dla mnie świeży chleb, a powiedziała „czerstwy” chleb, co właśnie po czesku oznacza „świeży”.
Kiedy indziej zapytała mnie, czy mam ochotę na rosol z truskawkami…. Nie jem mięsa, ale i te truskawki mnie nie przekonały – dopiero później dowiedziałam się od niej, że rosol to inaczej galaretka….
dokładniej to chodziło o galaretkę z jagodami, ponieważ jahody to truskawki.

Z krzywiącym nosem mówiła, że coś pachnie.
- No to dobrze, że pachnie – mówiłam.
- Kto jak tam woli – odpowiedziała.
Nie ciągnęłam wątku za pierwszym razem, ale gdy przy którymś powiedziałam, że nieźle pachnie (miałam na myśli jej perfumy) o mało nie zamieniłaby więcej ze mną słowa, ponieważ pachnie po czesku to nic innego jak „śmierdzi”.
I weź tu się dogadaj z Czechem.

Ale nie szkodzi – ta różnorodność podoba mi się na co dzień. Ponoć ile znamy języków, tyle żyć przeżywamy. I ja interpretuję to jako po prostu dodatkowe doświadczenie, które wzbogaca w pewien sposób, np. zmienia lub poszerza sposób myślenia.

Jeszcze lepiej rozumiałam się z…. dziewczyną ze Słowenii: mówiła do mnie, ja ją rozumiałam, ona mnie, ale nawet nie wiedziałyśmy, że każda mówi w swoim ojczystym języku!
Nasze języki są tak identyczne, że rozmawiałyśmy tak pół dnia.

Jadę metrem do pracy i nie ma ani jednej podobnej do siebie osoby.
Nie licząc nastolatek, które wyglądają jak bliźniaczki, ale „nie jestem taka jak inne”.

NIEMCY O NIEMCACH
Nie przetłumaczysz Niemcowi, że mogą się mylić, albo są w czymś słabsi.
Szczególne zakochanie w sobie słychać było, gdy oglądało się Mistrzostwa Świata 2018, gdy komentatorzy powodzenie Meksykańczyków tłumaczyli tym, że:
1. to Meksykańczycy są agresywni i niebezpieczni
2. oni są z minuty na minutę słabsi – nie, nie byli, Meksykańczycy byli po prostu lepsi i szybsi

Blogerka w Berlinie

Blogerka w Berlinie

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *