Życie to nie telenowela

piątek, Styczeń 12, 2018 0 No tags Permalink 1
Rachel Green

Rachel Green

SERIALE AMERYKAŃSKIE NIE PRZEJDĄ W POLSKIEJ RZECZYWISTOŚCI.

CHATKA NA PRERII.
Dopiero teraz dorwalam sie do Netflixa i nadrabiam zaleglosci. I oczywiscie i tu wcisne feministyczne myslenie: Dlaczego „House of Cards” nie przeszedlby w Polsce? Bo bardziej przystepny jest „Domek na prerii”, niż „House of cards”.

Kiedy jesteście w pracy i musicie pokazać, że nie jesteście słabsze czy mniej zasługujące na dane stanowisko niż meżczyźni, zastanówcie się nad tym.

Pominę fuckt, że wielu Polaków nadal nie wierzy w to, że polityka to kumaterstwo czy prywatne interesy i że to, co widzimy w mediach, nie jest prawdą. Pominę to, bo mnie ta naiwność osłabia i od razu przejdę do postaci. Po krótce:

Zoe w USA jest odbierana jako inteligentna, dobra osoba, ambitna, ktora nie ma czasu na zwiazki, poniewaz jest skupiona na swojej pracy.
W Polsce zostalaby uznana za dziwke – oczywiscie – poniewaz pal licho jej ambicje i skupienie na zawodzie, najwazniejszym punktem, na ktorym Grazynki i Janusze sie skupilyby, to fakt, ze weszla w romans z Underwoodem.

I pal licho, ze nie zakochala sie w nim, a skupila sie na pracy. Bo gdy mezczyzna wchodzi w romans z kobieta, ma prawo sie nie zakochac, ale jesli mloda dziewczyna to robi (seks bez uczuc), jest z nia cos nie tak, jest zla, wyrachowana i glupia.
Mimo ze glupia nie byla.

Pracownica Clair (do niej przejde pozniej), Gillian – fajna, inteligentna kobieta. Zaszla w ciaze w wyniku romansu z zonatym mezczyzna. I co? Claire nie ocenia, nie robia wokol tego szumu i dramatu. Dorosla decyzja kobiety, dorosla, bo samodzielna. Postanowila urodzic, poradzi sobie, zaden dramat.
Zas w Polsce? Tworza postac tragiczna wokol takiej postaci, ba!, kobiete upadla, bezwartosciowa! Nieco jak na wiosce: wszyscy na nia patrza, wszyscy wiedza i kazdy mysli swoje, czyli to, co najgorsze.
W Polsce i innych dzikich krajach kobieta samodzielna, matka samotna to gorszy typ.

Claire Underwood. Nie chce mieć dzieci, dobrze jej w takim z takim życiem… O matko! Ile by było gadania, gdyby taka postać pojawiła się w polskim serialu:
1. Kobieta wybrakowana
2. Kobieta, która nic nie wie o życiu, skoro nie ma dzieci
Taka postac kobieca w polskiej rzeczywistości?
A to że miała 3 aborcje? Łopanie! „Serial propaguje antykatolickie wartości!”. Żaden scenarzysta by się nie podjął napisania tego, a jeśli już, to by płaciła stacja karę.

Dunsbar, Linda, Jackie czy pozostałe pracownice Białego Domu… Skoro w Polsce, gdy przemawiała Joanna Mucha w sejmie, pojawiały się krzyki: „Gdzie twoje dzieci?” czy „Wracaj do kuchni”, to dlaczego obywatele, widzowie mieliby nie zachowywać się inaczej niż ci, których wybrali do sejmu i inaczej niż przedstawiciele naszego narodu, którzy dają przykład?
Linda, Jsckie i pozostałe panie w Białym Domu usłyszałyby od widzów serialu:
1. (Znów) „Co to za wzorce rodzinne promuje serial?”
2. „Dlaczego nie pokazują rodziny tych kobiet? Promują kobiety bez rodzin??”

A do tego, kiedy Claire Underwood [spoiler!] przejmie pałeczkę po śmierci Franka, w naszym kraju jej polski odpowiednik oberwałby za to, że jest pewnie zimna i nienormalna, skoro może dalej pracować, zamiast opłakiwać męża. Bo kiedy Frank by dalej robił swoją robotę w polityce, byłoby, ż jest silny i nieemocjonalny.

Przesadzam? Ja tak nie uważam, skoro przy scenie gwałtu w „Na Wspólnej” były komentarze, że sama prowokowała ofiara.
Przesadzam, skoro w śniadaniówkach na żywo kobietom managerom/dyrektorkom/publicznym, które osiągają sukces zawodowym zadaje się pytanie: „Jak godzisz pracę zawodową z rodziną”, podczas gdy nie słyszałam, by jakiemukolwiek politykowi czy panu zadano w wywiadzie takie pytanie.
Bardziej przystępny jest „Domek na prerii” niż „House of Cards”

PUSZCZALSKA NIE PRZEJDZIE
Ponieważ jestem stara – wg wymogów wszelakich – moim ulubionym serialem komediowym jest nic innego, jak serial sprzed ponad 10 lat: „Przyjaciele”. Znam go na pamięć, a mimo to oglądam regularnie. Ostatnio leciał (po raz enty) odcinek, w którym główna bohaterka (przepraszam, jeśli wam zespamuję serial 21-letni, jeśli go jeszcze nie zdążyliście zobaczyć) zachodzi w ciążę ze swoim byłym chłopakiem/mężem i ani z nim nie chce być, ani nie wychodzi za niego za mąż.

Wyobrażacie to sobie w Polsce? Co by spotkało taką kobietę i to nie tylko w małym miasteczku, ale również w nieco większym mieście? Nie do końca miałaby lekko, nie spotkawszy się z łatką „patologii”. Brzmi, jakbym przesadzała, ale popatrzmy na to z drugiej strony: zapomnijmy, że to Rachel Green i przypomnijmy sobie, gdy słyszeliśmy w rzeczywistości o takich kobietach.

- Zaszła z byłym! Dziecko nie będzie miało ojca! Jaki to wzór kobiety pokazuje?! Jest w ciąży z kimś, z kim nie była!

Już pomijam to, że nawet w serialu to by nie przeszło – widzowie straciliby sympatię i szacunek do takiej postaci kobiecej, skoro nawet 20-letnie, dorosłe, teoretycznie inteligentne i oczytane dziewczyny przestały darzyć sympatią bohaterkę jednej z telenoweli po tym, jak przestała kochać męża i znalazła nowego chłopaka i rozwiodła się z mężem. I gdyby jeszcze chodziło o szczerą obronę moralności…

No ale powinniśmy też zacząć od tego, że każdy miałby swoją, nie tyle opinię, ile poradę, co powinna z tym dzieckiem zrobić i serial komediowy zamieniłby się w poważną debatę publiczną. Mimo tego, że choć opinię własną dobrze mieć, to nie rozumiem, dlaczego wielu uważa, że jego opinia to najświętsza i najmoralniejsza prawda. I że ona kogokolwiek interesuje.

Nie wspomnę o postaci Phoebe – postać z takim charakterem, takim życiem i taką przeszłością zostałaby wyklęta i nigdy nie pojawiłaby się w żadnym polskim serialu, chyba że jako kobieta upadła.
A co by się działo, gdyby taka postać urodziła – jak Pheobe – trojaczki (i to z in vitro!) swemu bratu?!
Puszczalska nie przejdzie w telewizji polskiej.

SEKS W ŻADNYM MIEŚCIE
Czyli blondynka z nieuczesanymi włosami i wielkim nosem pisze o seksie. Ale oryginalne (#heheszki).

Taki banał nad banałami i temat może już niemodny, ale fenomen nadal aktualny. Nie rozumiem do tej pory, dlaczego dziewczyny na całym świecie zachwycają się dorosłą, teoretycznie dojrzałą kobietą, która teoretycznie biega po mieście obwieszczając, że „dziewczyny muszą być wolne” , a praktycznie to biega po tym mieście za facetem. Kobieta, która całą swoją pensję wydaje na szpilki Manolo – no ok, każdy potrzebuje swojej pasji. Ale serio? To jest jakiś ideał kobiety współczesnej?

Anyway: to by nie przeszło w rzeczywistości polskiej: po pierwsze dlatego, że kobiety w Polsce mają nieco inne problemy, niż kupowanie butów, które przewyższają ich pensje, po drugie dlatego, że temat kobiet, które zmieniają mężczyzn-kochnków-chłopaków, gdy ci im nie odpowiadają. Bo choć mają do tego prawo, to w Polsce taki serial zostałby zbojkotowany przez grupy katolickie, a nam, kobietom, ciężko byłoby identyfikować się z takimi bohaterkami, marząc jedynie o takiej swobodzie seksualnej, która w naszym nadwiślańskim kraju jest ograniczana.

Trzeci powód, dlaczego taki serial nie przyswoiłby się, gdyby był produkcją polską, to to, że… nie byłby to serial amerykański. Bo mamy jakiś dziwny kompleks Zachodu: nie opublikujemy książki, dopóki temat nie został napoczęty w Stanach; producenci nie stworzą filmu, który nie jest kalką amerykańskiego hitu; nasze rodzime gwiazdy sceniczne za wszelką cenę, na siłę, nachalnie chcemy porównywać z zachodnimi artystami, „polska Bjork”, „polska Bridgit Jones”, „polska Susanne Boyle” itp., itd. A i wiele celebrytek samozwańczo określa siebie mianem „polska Carrie Bradshaw”.

Jedyne co przyszło nam z tym serialem, to wylęgarnia blogerek modowo-kosmetyczno-fashionistyczno-influencerskich.

Życie nie jest nowelą, ale jak dla mnie lepiej, bo łatwiej, żeby było komedią. Może dlatego, że uważam, że w nim (w życiu, nie w serialu) i tak jest za dużo (mówiąc delikatnie) nieprzyjemności, dlatego ci, którzy są spragnieni dobra, będą woleli szukać komedii i śmiechu, żeby jakoś przetrzymać to wszystko. Więc czy naprawdę w Polsce jest aż tak dobrze i mamy nadmiar tego szczęścia, że musimy się spinać? Zamiast nieco odpuścić Lewandowskiej, Rachel Green i tym, którzy występują w polskich roastach, pamiętając, że życie to nie nowela, ale komedia?

Rachel Green

Rachel Green

1

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *