DARK – feministka to lubi

czwartek, Styczeń 11, 2018 0 No tags Permalink 0
Dark

Dark

Bohaterka w tej scenie na powyższym zdjęciu wypowiada śmieszne, bo niemożliwe zdanie. Hehe.

Pierwsze skojarzenie: serial przypomina jeden długi teledysk Fever Ray. Zatem możecie po krótce zrozumieć, jaki to jest cudowny serial.

Jak dojdę do siebie po serialu „Dark”, to będę mogła się lepiej wypowiedzieć. Ponieważ ten serial wbił się w mózg.
Lubię takie produkcje, które zmuszają do myślenia. W przeciwieństwie do polskich telenowel, które szokują na poziomie „Dynastii”. A piszę o tym, ponieważ kiedy w Polsce tworzą otumaniające seriale o miłości, sądząc, że kobiety w ciągu dnia czy po ciężkiej pracy naprawdę chcą oglądać takie gnioty, żałuję, że mają tak niskie mniemanie o polskich widzach, podczas gdy sąsiedzi w Niemczech produkują takie cudo.
Będę promowała i pisała, co kobietę, feministkę porusza z tych rzeczy, które piszczą w kulturze.

Ujęcia (przede wszystkim), klimat i muzyka, ujęcia, postacie, ujęcia, historia i pomysł, kombinowanie „kto, co, jak, kto teraz”. Fuck.
Muzyka idealnie zlewa się ze scenami. A jeśli ktoś powie, że są dłużyzny w serialu, pogryzę. Właśnie to takie szczegóły tworzą klimat tego serialu. Nie uważam też – w przeciwieństwie do niektórych – że ten serial dałoby się zmieścić nie w 10 a w mniejszej ilości odcinków. Absolutnie, bo właśnie wtedy straciłby swój klimat.
Nawet motyw z podróżowaniem w czasie nie jest dla mnie ani oklepany, ani banalny w tym przypadku.
Od dawna nie widzialam tak dobrego serialu…. Juz wiem, dlaczego inni tyle opowiadaja o Netflixie. Wszystkie pozostałe seriale jak dla mnie mogą się schować. Stranger Things? Serio? Takie dobre? Pfff, chyba zanim pojawił się „Dark”. Bo „Dark” to takie „Stranger things” do kwadratu. Albo po kwasie: mocniejszy, bardziej jaskrawy w swoim oniryzmie. Poza tym jeden jest dla młodzieży również, a ten drugi już zdecydowanie nie bardzo…
Wszystkie pozostałe seriale zostały definitywnie i permanentnie zdeklasowane.

Obejrzałam i opisałam po krótce, dlaczego „House of cards” nie przyjąłby się w Polsce, jednak serial zbojkotowałam na krótko ze względu na Kevina S., który został oskrażony o molestowanie. Nieładnie, jeśli to prawda.
Potem był „The OA”, a następnie „Dark”, po którym nie oglądam chwilowo żadnego innego serialu. Bo nie mogę. Bo nie chcę. Bo mam kaca pozytywnego po nim – nie chcę nic innego po nim oglądać.
Nic mnie już tak nie bawi.

Nie jestem w stanie teraz nic obejrzeć. Jak po dobrym, długoletnim związku, gdy żaden samiec nie wydaje się na tyle dobry co partner, którego się kocha.
Nawet gest, jaki wykonuje Jonas i Nieznajomy przy zakładaniu kaptura – fani tego serialu wiedzą, dlaczego nawet dopracowanie tego gestu i zwrócenie na niego uwagi jest świetne.
Zresztą sami twórcy serialu mówili, że pilnowali takich szczegółów jak odpowiedni kolor oczu u bohaterów.
Doczytałam nawet, że aktor, grający dorosłego Joana, Andreas Pietschmann, ma 48 lat, zatem jego wiek idealnie wpasowuje sę do cyklu 33 lat.
Tylko Niemcy mogli wyprodukować coś takiego z taką precyzją.

Ostatnie scena, która zapowiada mój jeden z ulubionych tematów w ksiązkach i filmach, czyli post-apokaliptyczny świat, i ostatnie-ostatnie zdanie w końcowej scenie:
„Willkommen in der Zukunft”. BUM!
I tak człowiek się zakochuje.

ZAPRAWDĘ POWIADAM WAM: TO JEST DOBRE. KORZYSTAJCIE Z TEGO NETFLIXA WSZYSCY.

[SPOILER ALERT] !
Mam teorię, którą podam na wypadek, gdybym miała rację i żebym była pierwsza. Otóż:
Helge przeniosl sie 33 lata do przodu. Jonas najprawdopodobniej rowniez przeniosl sie zatem o33 lata przy zachowaniu tej ciągłości. Zatem wychodzi na to, że Ulrich… Też przeniesie sie o 33lata. Do ’86. Gdzie właśnie ostatecznie znajdzie swego syna.
ALE może to być alternatywny rok 2019 u Joana, rok, z którego pochodzi Nieznajomy. I który próbuj zmienić oś czasu właśnie na tę nie post-apokaliptyczną przyszłość.
ALE tunel ma trzy odnogi i zawsze kierował się Jonas tym w lewo przenosząc się o 33 lata. Zatem tym razem może przeniosło go prawym korytarzem o 66 lat, zatem 2019 r. + 33 lata, co by się zgadzało, bo z tego okresu Nieznajomy pochodzi. Chyba…
I to jest piękne w tym serialu – że myślimy!

Mam też teorię, że Noah to dziadek Ulricha, ojciec Tronte, a jego matka przed nim uciekała.

 

DARK 2

Ludzie mówią, że za dużo tego. I że za bardzo pogmatwane… Otóż nie. To jest niemiecka rzecz: Niemcy, nawet jak sami robią supły, tworzą konflikty (np. życzliwe koleżanki z pracy), to znajdują ostatecznie rozwiązanie. Na każdą rzecz Niemcy znajdą. Dlatego zaczął być taki kocioł w serialu (wg niektórych): bo musieli wszystko wyjaśnić logicznie.
I nie, nie uważam, by był kocioł z tego: ja lubię takie seriale i filmy, gdzie trzeba pogłówkować.

Dark 3

Dark 3

DARK 3

DARK 3

W „Dark” jest teoria, że pewne rzeczy powtarzają się cyklicznie co 33 lata, ze względu na cykl lunarno-solarny. Wychodzi na to, że skoro ja urodziłam się 33 lata temu, I Dnia Jesieni również narodzi się kolejny cud na Ziemi!

Ponoć równo 33 lata temu 19.06.1987, tak jak niedawno, spadł z wiaduktu… w tym samym miejscu w Warszawie. Nieco mrocznie (tego nie przeczytałam sama, przyznaję się, to mnie poinformował ktoś bardziej poinformowany).

 

Wakacyjnie miał być urlop ode mnie, ale ostatnia rzecz: „DARK”.

 

Miałyście kiedyś tak intensywne orgazmy, że płakałyście? Ale nie z powodu wzruszenia, po prostu, ponieważ było Wam tak dobrze? I nie, nie ze śmiechu również.
Tak się czułam, oglądając Dark 1, następnie Dark 2, a teraz Dark 3…. Tak, bo jako feministka nie angażuję się w mężczyzn, tylko w inne rzeczy.

Kiedy ludzie mówili, że „Stranger things” jest najlepszym sezonem na Netflixie – unfollow takich nie-przyjaciół! Jak mogą?!

Po pierwszym sezonie długo nic mnie nie bawiło – jakbym miała kaca po wartościowym, długotrwałym związku. Znacie to uczucie? Gdy nikt Was nie bawi, z nikim nie chcecie się spotykać, nikt Wam nie wydaje się interesujący, a Wy jeszcze w sobie macie to uczucie po długoletnim, wartościowym, fajnym, jedynym w swoim rodzaju związku. Tak się czułam po Dark.

 

A teraz przyszedł czas na Sezon 3.
[SPOILERY]

 

Oczywiście przez Martę jest Apokalipsa i rozpierduch.

My, Marty, rozpieprzamy wszystko wokół…
To będą bardzo luźne myśli, żadna przegłęboka analiza, ale powiem tak: zazdroszczę Niemcom, że stworzyli taki serial… I już pomijam, że krótko przed wypuszczeniem „Dark”, my mogliśmy powstydzić się jedną z najgorszych produkcji filmowych na Netflixie…

WIEDZIAŁAM!! Wiedziałam, że ta dziewczynka, która mówi „Willkommen in der Zukunft” to w jakiś sposób córka Hanny! Mówiłam od ostatniego odcinka 1. sezonu, a inni „Nie ma jak”! Na co Niemcy odpowiedzieli: „Przytrzymaj mi Bier!”. I czułam, że jakoś Noah i Bartosz są ze sobą powiązani, ale pomyliłam się, bo sądziłam, że Noah to Bartosz w przyszłości.
Przy ostatnim odcinku 2. sezonu pomyślałam sobie: „Spieprzyli, bo przesadzili z tym innym światem”. I tu się okazuje, jak pięknie z tego wybrnęli…

Ogólnie jeśli ktoś miał wszelkie pytania, wątpliwości, zauważył gdzieś lukę, to każdą dziurę zalepili! Na każdą wątpliwość odpowiedzieli i połączyli każde ewentualnie niewyjaśnienie. Nawet, dlaczego blizna na szyi Jonasa utrzymała nie tak długo… A propos, i tu też tłumaczą moją zagwozdkę: jak Elisabeth niby trafiła celnie w linę, na której wisiał Jonas.
Pięknie Niemcy wybrnęli z tego wszystkiego! I nic się tu nie powtarza, a wszystko trzyma się kupy! Jak również świetne jest, żeby widzom się nie plątały postacie, nieco je zmodyfikowali, żebyście wiedzieli, z której rzeczywistości są.

Zastanawiałam się od ostatniego odcinka 1. sezonu, czy ta dziewczynka to będzie córka Hanny! Ta, która mówi, „Willkomenn in der Zukunft!”

 

Już od pierwszej sceny chcę wiedzieć, WTF; chcę wiedzieć, kim są nowe postacie, co się dzieje. Po 2. sezonie modliłam się, żeby nie spieprzyli 3. sezonu, ale ten sezon zaczyna się mrocznie i tajemniczo – perfekcyjnie.

I czołówka… przepiękna…. Aczkolwiek zauważyliście, że gdy kobieta maluje usta szminką i są one pionowo, to.. coś Wam przypomina?

I to, że w tym sezonie wszystko jest odbiciem lustrzanym!… FUCK! Jakie to dobre! A przecież czołówka od 1. sezonu to odbicie lustrzane obrazu, który jednocześnie przypomina obraz w kalejdoskopie! W przejściu w tunelu, gdy się otwierało drzwi, był na nich napis po łacinie inny, a teraz jest „Vrit lux” – „światło płonie”.
ALE zrobili jeden błąd – chyba zapomnieli obrócić obraz, czy co, bo jeden z trzech jegomości, którzy zabijają, miał bliznę w złym miejscu.
To jest tak skomplikowana budowla, a mimo to stoi i to fest. Nawet, gdy myślałam, że ten jegomość, który chodzi sam ze sobą po czasie i przestrzeni, jest niepotrzebny – psikus! – i tu dopilnowali, by nie był to dodatkowy, fajny, ale zbędny elemencik.

 

I w pierwszym odcinku, gdy leci piosenka Cher „If I could back turn time” i napis na kurtce młodego, anarchistycznego Ulricha, „No future”. I to, że Magnus jest podobny do Ulricha. Sztuka, w której gra Marta i słowa, która wypowiada, również nie są przypadkowe. NIC tu nie jest przypadkowe! To jest ta niemiecka precyzja – oni WSZYSTKO przemyśleli! To jest tak piękne, że chce mi się płakać :D I dlatego też zastanawiam się, czy takie nazwiska jak „Doppler” czy „Tauber” są przypadkowe…

W ogóle to chciałam powiedzieć, że oglądając „Dark” można pięknie nauczyć się niemieckiego: mówią niewiele, Helge powtarza „Es wird wieder passieren” przez minutę, zatem można się nauczyć, często powtarzają te same zdania i słówka „Zukunft”, „Was ist los?”, „Schickskal”, etc. …

 

Zachowania bohaterów są logiczne: Hanna odebrała Ulricha Katharinie, więc sama teraz ma obawy, że on ja zostawi i zdradza; Jonasowi 10 minut wcześniej zmarła ukochaną, więc idzie do klasy, żeby przyjrzeć jej się j nadal to przeżywa – w wielu serialach takie zachowania są jakoś źle przemyślane w scenariuszach (albo bohater mówi, „no okej, lecę dalej”, albo głośno ciągle o tym mówi, „Ukochaną zmarła, jest mi źle. Zmarła mi, niech inni pamiętają, że mi źle”, zamiast to pokazać), Katharina wzięła się za siebie, gdy ja mąż zostawił; Katharina jest agresywna, ponieważ wyniosła to z domu; dzieciaki inaczej się zachowują po zdradzie ojca;  I że Ulrich, jego ojciec Tronte – mają w genach zdradzanie swoich żon.

I swoją drogą, dziewczyny, ten przykład powinien nauczyć, aby nie latać za facetem, który raz zdradził.
Każdy z bohaterów ma motyw. Widzimy sens w ich działaniach, bo w przeciwnym razie normalny człowiek, by powiedział, „Pierdolę! Nie robię! Niech się dzieje Apokalipsa, ja tu zostaję”.

Przykro mi było, że – mimo wszystko – Ulrich siedział w zamknięciu i czekał, aż go uratuje ukochana… Po części miał za swoje: uciekł do przeszłości, żeby ratować syna, ponieważ obwiniał się za jego zaginięcie, ponieważ miał romans. I po co to panom było?

Znowu się poryczałam, gdy Regina spotyka się po latach ze swoją matką, którą straciła, i gdy matka, Claudia, opiekuje się córka, która już jest starsza od niej i umiera, którą pozostawiła na całe życie… A potem zastaje martwą córkę, która była opuszczona. I zrozumiała, że zmarnowała czas, bo zamiast być z nią, ratowała przyszłość.

Matka Kathariny dwa razy zabiła córkę: raz dosłownie i za pierwszym razem zabiła w niej wrażliwą dziewczynę, którą mogła być, a tak stała nie agresywną kobietą.

 

Jedną rzecz, gdy Jonas się pojawią nie w tym świecie: nauczyciel natychmiast by zadzwonił po odpowiednie organy i nie pozwoliłby usiąść komuś w klasie, kto nie jest na liście :D Niemcy bardzo, ale to bardzo, ale jak cholernie bardzo trzymają się podpisów i zasad.

Jake również nie wierzę, że Niemiec (Jonas) by z miłości tyle zrobił :D   Oni są zbyt pragmatyczni i takie uniesienia uczuciowe są niezrozumiałe :D
Bardziej przemawia do mnie to, że w tak nieromantycznej-romantycznej historii miłosnej, gdzie Jonas mówi logicznie, „Das ist alles falsch”, że on nie powinien tu być i że dla logiki są w stanie zabić ukochanego… still better love story than Twilight! Dlatego przemówił do mnie dopiero koniec – „Racjonalnie, najdroższa, podejdźmy do naszego związku”.
I przypominam, Niemcy: nadal nie powinni główni bohaterowie być razem, bo ciotka i jej bratanek? BUT STILL: better love story than Twilight!

 

Podoba mi się dojrzała Marta. Jest piękna.

Podobają mi się podobieństwa między każdym młodszym i starszym i starym bohaterem, który gra tę samą postać.

Podoba mi się to, że Niemcy dopracowali nawet taki szczegół jak wycięcie w siatce, w którym w 2. sezonie Jonasa przechodził z czarnowłosą dziewczynką, a teraz się okazuje, że to ON wyciął tę dziurę! Zauważyliście to?! Albo też to, że gdy matka Kathariny zabiła Katharinę i zgubiła ona wisiorek ze św. Krzysztofem, to w tym miejscu znalazł go Jonas z Martą.
Podobała mi się postać Elisabeth: zawzięta, silna smarkula!

A co do szczegółów: charakter Charlotte i Elisabeth pokłada się ze sobą, co daje przejaw w tym, co mówią o przywracaniu zmarłych z powrotem do życia. Elisabeth szuka Charlotte, a ona swoich rodziców i mówią podobne kwestie (Elisabeth w 2.sezonie, zaś Charlotte w 3). I nastoletni Ulrich mówi w podobny sposób, jak jego nastoletni syn, Magnus.

I muzyka jest przepięknie dobrana. Jest idealna. Taka dopracowana do szczegółu – w odpowiednim momencie puszczona.

A ta, która gra matkę Tronte, ja Wam mówię, że ona w „Pandorum” grała! Podoba mi się ta kobieta – przepiękna kobieta dzięki swoim oczom!

A Claudia to dla mnie bad ass, chyba jeden z największych. Uwielbiam ją!

Podoba mi się walka o dobro i zło między Adamem i „Ewą”. Gra światła i cienia. Ich uzupełnienie wzajemne, bez którego jedno nie może egzystować bez drugiego, jak świa†ło i cień. To, jak poustawiali wszystkie pionki na szachownicy, a w odpowiedzi i z wyprzedzeniem jednocześnie musiała Ewa swoje pionki ustawić.

 

Zastanawiam się – choć miały być to luźne myśli, bez głębokiej analizy serialu – czy twórcy serialu mieli zamiar przedstawić pewne rzeczy pod kątem egzystencjalno-filozoficznym: czy chcieli pokazać, że smutek, który ma miejsce w życiu, jest po coś. I pewne śmierci.

 

Swoją drogą, biedni ci bohaterowie: kto wie, komu ufać, co tak naprawdę jest ich własną decyzją, żeby zmienić bieg wydarzeń, a co manipulacją… ich samych z przeszłości? To szmergla można dostać, gdy się chce zrobić krok, aby nie rozpieprzyć świata i nie doprowadzić do apokalipsy, ale okazuje się, że gdy się myśli, że zrobiło się inny krok, to właśnie był ten, którego nie powinni byli robić. Ja bym w pewnym momencie powiedziała pewnie, „Mam dość! Wypisuję się z tego! Dość gierek! Pojebana ta gra!”.
I nieco przypomniał mi się odcinek z „Family guy”, gdy Stewie i Brian cofali się w czasie po 4380384 razy, żeby uprzedzać siebie samych, aby czegoś nie robili :P

 

 

SCENY, KTÓRE UWAŻAM, ZA PRZEPIĘKNE:

PIERWSZA SCENA – gdy trzech mężczyzn, a właściwie ten sam mężczyzna w ciemnościach z lampą stoi naprzeciwko siebie w trzech różnych okresach swego życia

 

PRZED OBRAZEM NA ŚCIANIE – gdy dojrzała Marta stoi przed obrazem Adama i Ewy. Piękne ujęcie.

 

ZAWIESZONE CIAŁA W LESIE POKRYTYM POSTAPOKALIPTYCZNĄ MGŁĄ – piękna groteska…
… Nie bądźcie zdziwieni: może i jestem na zewnątrz jednorożec, ale walczy z nietoperzem w środku.

 

PRZEPIĘKNA SCENA ODNALEZIENIA ELISABTH – gdy jako dziewczynka zakrwawiona, przerażona w ciemności zostaje odnaleziona przez ojca swojej córki.
I’m not crying, you’re crying…

 

SCENA, GDZIE WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO – tam, gdzie wiesza się Michael, w tym miejscu teraz są gałęzie (bo wcisnęły się przez okno) i wrócił do tego miejsca Jonas…

 

GDY DWIE MARTY STOJĄ PRZED OBRAZEM ADAMA I EWY – i rozmawiają o przeznaczeniu, umieraniu, prawidłowych wyborach… Dorosła Marta tłumaczy swojej młodszej wersji, co należy zrobić w życiu. Dla mnie (i nie chodzi o imię postaci) to było jakieś metaforyczne: ile razy któraś z nas chciałaby porozmawiać ze swoją młodszą wersją, żeby uchronić się i bliskich przed apokalipsą?

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *