Eks w Starym Roku

poniedziałek, Grudzień 25, 2017 0 No tags Permalink 0
Eks

Eks

Czyli zamknijcie rozdział!
Wielokrotnie prywatnie prosiłyście mnie o tekst o „Ex”. Opisywałyście Wasze różne historie. Zatem zamknijmy stary rok Waszymi starymi historiami. 
(Nie)stety nie mam (mówiąc bardzo delikatnie) za dużo byłych, dlatego ciężko mi jest odwołać się do Waszego tematu. Dodatkowo nikt, kogo kochałam, nie zrobil mi krzywdy, więc tym bardziej mogę jedynie teoretyzować. ALE jeśli ktoś, ogólnie ktokolwiek, zrobił mi krzywdę, to choć w pierwszym odruchu – rzecz jasna – była wściekłość we mnie, to ostatecznie i po szybkiej i gwałtownej złości i równie szybkim minięciu furii, taka osoba staje się kimś, z kim po prostu nie chcę mieć do czynienia.

I to jest to, co Wam bym radziła: traktujcie Waszego byłego nie jako wroga, ale jako już obcego człowieka, z kim macie już tylko wspólne wspomnienia.

Piszę tu w odpowiedzi na Wasze rozne pytania. Bo prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, nie jak zaczyna, ale jak kończy.

Czy nienawiść ma sens?
Nie, bo po co? Same się męczycie w niej, nie on. Ok, mówię tak, bo nie zostałam zraniona przez osobę, która coś dla mnie znaczyła. Ale zastanówcie się: kto na zużywaniu energii traci zdrowie? No i czas, bo zamiast ruszyć dalej, to w kółko pierdółko wałkujecie ten sam temat. Posiedźcie w miejscu: karma i tak dopadnie tego człowieka.

Że znalazł zdradził Was?
Zawsze wam to powtarzam: nie obwiniajcie innej, bo ona może być Bogu ducha winna. Może to dobra dziewczyna/kobieta i jeszcze nie wie, jakim człowiekiem jest Wasz Eks. Dajcie jej czas, żeby sama się przekonała. A może okaże się dobrą osobą, która uświadomi go, że zrobił kiedyś coś złego? A może i nie zrozumie tego, ale możliwe, że i jego spotka to samo – karma do niego wróci.
Rozumiem, że to boli, ponieważ ktoś, kogo kochałyście, złamał Wasze zaufanie. Ale wierzcie mi – to minie (jeśli nie będziecie się nakręcały w tym i kisiły!). Nie, nie każdy mężczyzna jest taki. Nie, ten ból nie będzie trwał wiecznie. Tak, dobrze się stało, że tak zrobił, ponieważ później będziecie dziękowały Bogu i losowi, że w danym momencie płakałyście, bo życie/karma/Bóg ma dla Was lepsze plany. Nierzadko musicie oczyścić swoje życie z bylejakich elementów, żeby zastąpić je lepszymi.
(A miałam nie pisać jak tandetny coach…)

Dlaczego nie potraficie nie mysleć o nim?
Każda akcja tworzy reakcję: Jeśli wchodzicie na jego profil (fb, insta), to ta sytuacja powoduje, że przeznaczacie na niego energię wypełniacie czas na niego, czyli wypełniacie myśli nim, czyli inaczej mówiąc, same się nakręcacie. Ciągle o nim sobie przypominacie. Ciągle nim żyjecie.

Już pomijam to, że to Wam uwłacza, gdy śledzicie swoich byłych. I że same sobie odbieracie możliwość posiadania swojego życia i swoich zainteresowań.

Nie chcę bawić się w coacha. Od tego takich jest od cholery teraz. Ale co macie dalej zamiar zrobić ze swoim życiem? Siedzieć i płakać po nim? To wam zostaje w życiu? Tak chcecie je spędzić?

A co jeśli Eks Was dalej wnerwia tym, jaki był, bo nigdy nie zrozumie, co zrobił złego?
Niejednego narcyza znałam, który był świecie przekonany, że choć zachował się jak ostatni dzieciak, wierzył w to, że to on był ofiarą. Sama widziałam i byłam świadkiem u licznych koleżanek jak to byli dorośli mężczyźni poblokowali swoje byłe partnerki/kochanki wszędzie, gdzie się dało, bo wierzyli w to, że są nadal obiektem zainteresowań. I wiecie co? I niech wierzą, że są tak wyjątkowi i że to oni są poszkodowani. I niech wierzą, że dalej o nich myślicie i za nimi tęsknicie.
Wy zajmiecie się swoimi małymi przyjemnościami i większymi zadaniami w życiu, a oni będą krążyli wokół siebie samych.

Kumpela opowiada o swoim Eks, który wierzy, że ona (i każda poprzednia) nadal za nim tęskni i że żałuje, że z nim nie wyszło. A kiedy gdzieś się pojawia ona, gdzie on, to on wierzy, że dlatego że ona (pod)świadomie szuka z nim kontaktu i że jeszcze długo po rozstaniu nadal ona cos do niego czuje. Zapewniam was – niejeden Eks partner/kochanek w to wierzy, że kobieta/kobiety o nim myślą. I niech tak zostanie – to z niego ludzie się śmieją za plecami. To on brzmi śmiesznie, gdy opowiada różne rzeczy. Zostawcie to losowi – on się będzie ośmieszał.

Często miłość mija po latach albo zauroczenie po 2-3 i nie jest to niczyja wina, tak jest zbudowany człowiek. Miłość często po prostu ot tak się wypala. Często przestajemy kochać drugą osobę i nawet o tym nie wiemy, że miłość minęła, ale nie chcemy odpuścić i zakończyć związku. Mylimy miłe uczucie, które było kiedyś z tym, co jest teraz – chcemy, żeby było jak kiedyś i (pod)swiadomie zaczynamy mieć pretensje do partnera, że nie jest już taki jak kiedyś, ale bardzo często on sieęnie zmienił, tylko nam spadły różowe okulary z nosa. Hormony i feromony opadły i zaczęliśmy dostrzegać wady, więc partner zaczyna nas wnerwiać, coś w nim przeszkadzać. I nie tyle jego zaczynamy nienawidzieć, co siebie zaczynamy nie lubić, bo zaczyna z nas wychodzić jakieś zmęczenie, frustracja spowodowana rozżaleniem, że nie jest już jak na początku związku. I wystarczy trzecia osoba, żeby uświadomić nas, że jednak nie ma już miłości w tym związku od dawna.
Kogoś tym zdenerwuję, ALE:
Mam koleżankę, załóżmy, że nazywa się Ania, która upiera się, że facet ją zdradził, ponieważ po 4 latach związku (przyznaje, że głównie siedzieli w domu i gdzieś na tej dosłownej kanapie miłość uleciała) jej Eks poznał dziewczynę, z którą zaczął się świetnie dogadywać, rozumieć się i śmiać, ale do niczego nie doszło, bo chciał być fair. Zakochał się w dziewczynie – tak samo i my nagle zakochujemy się w kimś i nie jest to nasza wina, takie rzeczy nie są od nas zalezne i nie jesteśmy niczemu winne, nie jesteśmy puszczalskimi. Zerwał z moją Anią, przyznając, że już nie kocha, przez jakiś krótki czas był sam, poznając się z nową dziewczyną, upewniając się, że sie nie śpieszy, choć zakochał się w niej. Ania twierdzi, że ją zdradził, bo poczuł coś do innego – zdrada emocjonalna nie istnieje, bo przecież nie jest zamieżona, bo przecież nie jest niczym perfidnym; zakochanie się to zdrada?
Nie, ja tak nie uważam: jeśli my, kobiety, mamy prawo zakochać się w kimś innym, uświadamiając sobie, że dalsze prowadzenie związku nie ma sensu, to bądźmy konsekwentne i to samo prawo dajmy innej sobie. Zamiast wmawiać sobie, że mężczyźni sa źli i żebyśmy żyły w złym poczuciu. Uwierzenie, że tak czasem bywa w życiu jest łatwiejsze, aby żyć dalej.

Że krótko po Waszym rozstaniu znalazł sobie inną?
Ale dlaczego Was to boli? Nie chce brzmieć jak tandetny coach, który naczytał się Osho, ale (ale jednak tak zabrzmię) zrozumcie, że to rozgoryczenie wynika z naszego ego: „Czego mi brakuje?”. Wina niekiedy nie leży po niczyjej stronie (no chyba że leży), jeśli rzeczywiście tak się stało nagle. Może Eks potrzebował w danym momencie życia czegoś innego, co daje mu nową partnerką, co nie oznacza, że to coś jest lepsze – Wy również w danym momencie życia wybierze na swojego partnera kogoś, na kogo byście nigdy nie zwrócilł uwagi w innym okresie życia. Raz szukacie odpowiedzialności, raz odskoczni (z poczuciem humoru, do zabawy), a kiedy indziej jeszcze czegosśinnego. Kropka. Tak samo jest z drugą osobą.

Oczywiście, że stała się przykrość: każdy chce być kochany i kochać i wiadomo, że boli, gdy związek się kończy i nie chcemy tego. Ale naprawdę lłtwiej się żyje w poczuciu skrzywdzenia?
Oczywiście, że tak łatwo mówić, kiedy nie ma się w sobie emocji. Ale mówię to ja – osoba, która szybko wpada w furię. Ale po co życzyć komuś źle? Ja nie życzę komuś dobrze, gdy mnie próbował ktokolwiek (znajoma, przyjaciel, przyjaciółka, obca osoba) skrzywdzić, nie pieprzę: „Życzę mu/im jak najlepiej”. Ganz egal. Ale też nie życzę źle. Wszystko powinno być nam jedno, co się stanie z Eks. Bo to już obca dla nas osoba. Byle nie wchodziła nam w drogę i na wodnokrąg.

Oczywiście, że jeśli jest wam winny pieniądze (kilkadziesiąt tysiecy za remont itp.), to powinien oddać.
Jeśli was oczernił i za coś cała wina spadła na was – niech się tłumaczy.
Jeśli zostawił was z problemem – niech bierze odpowiedzialność za swoje błędy. Ale potem rozdział zamknięty i go nie ma: nie myślcie o nim, nie interesujcie sie nim, nie zaglądajcie na jego profil, nie wypytujcie o niego znajomych! Podobno to jest okropne, że potrafię się tak odciąć od kogoś, ale tak jest wygodniej.

Oczywiście, że łatwo tak mówić, bo kiedy dochodzi co do czego, nie da się wylaczyć uczuć i emocji. Dajmy im czas na wyparowanie, ale też jesteśmy dorosłymi kobietami i to, że z kimś się rozstajemy nie znaczy, że należy niszczyć mu życie czy zdrowie.
Usiądźcie – karma jego sama dopadnie.

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *