Suka

sobota, Październik 14, 2017 0 No tags Permalink 0
Suka

Suka

Równouprawnienie i feminizm dla mnie w związku to partnerstwo i dialog. Można być partnerką, a jednocześnie być suką.
Lubię to określenie. Tak panowie określają kobietę nieustępliwą, aby ją zdyskredytować. A każdej kobiecie powinno schlebiać, gdy ją jakiś prawicowiec, antyfeminista, Janusz, mizogin tak nazwie.
Suka to dla mnie kobieta inteligentna, silna, jednocześnie może być wrażliwa, niezależna emocjonalnie, pewna siebie (nie mylić z zadufaniem BEZPODSTAWNYM).
Z angielskiego: b.i.t.c.h. czyli beautiful, intelligent, talented, charming, hell-woman. Jak z gimnazjalnego memu, ale coś w tym jest.

Nie, sukami nie są jazgoczące kobiety.
I nie – nie podzielam zdania mizoginów, że każda, która zaciekle broni swej pozycji i zdania, jest krzykaczką.
Kobieta, która walczy o swoje, może nie jazgotać. I tak samo powiem o mężczyznach: że jedni rozmawiają trzymając się swojego stanowiska, a inni jazgoczą i histeryzują.
I zgadzam się, że wielu mizoginów, prawicowców, antyfeministów twierdzi, że gdy kobieta w dyskusji jest równie twarda co facet, to bredzą, że ona jest krzykliwa i niekobieca, ponieważ za pomocą wstydu chcą ją zdyscyplinować, a tym samym uciszyć: „O widzisz tę babę? Jak będziesz taka, to wyjdziesz na kłótliwą. A chyba taka nie chcesz być? Czyli niechciana przez innych mężczyzn?! Bo to jest najgorsza rzecz, jaka może spotkać kobietę!”.

Nie, sukami nie są jazgoczące kobiety.
Suka powie, co jej się nie podoba, oczywiście, że tak. Poinformuje, co jej się nie podoba, zaznaczy to dobitnie, ale nie krzykiem czy nieustannym gadaniem i powtarzaniem. Suka siebie za bardzo szanuje, żeby jazgotać do wyrzygu i mówić po raz setny: „Mówię ci ostatni raz już!”. Ona za bardzo szanuje siebie, a tym samym swoją energię i wolny czas, dlatego ten czas spożytkuje na czymś przyjemnym, zajmie się sobą i odsunie się od tego, co ją dołuje i jest negatywne.
Bo suka nie ogląda się na innych, którzy nie są wartościowi i jej szkodzą.
Porozmawia partnera, poinformuje go, ale jeśli zajdzie coś, co jej się nie podoba, odejdzie.

Bycie feministką nie polega na tym, że nie słuchamy partnera, a to, że ponoć mam nieco rządzący charakter, nie wynika już z samej ideologii feminizmu, tylko z indywidualnego usposobienia.
Suka nie krzyczy i nadal może być nadal ciepłą i kochającą partnerką. Suka po swojemu będzie walczyła o swoje, nie odpuści, ponieważ wie, czego chce i czego oczekuje od partnera życiowego. Suka będzie rozmawiała, ponieważ rozumie sens inteligentnej rozmowy, a jednocześnie się wycofa i zakończy temat, jeśli nie zobaczy sensu w ping-pongu słownym.
Suka może być słodka i urocza i kochająca i dbająca w związku, ale nieustępliwa, kiedy jej na czymś zależy. I nie, to nie oznacza też, że nie wie, co to kompromis, jeśli sytuacja tego wymaga w związku.

Niektórym się wydaje, że nie popieram związków, a popieram bycie samą za wszelką cenę, a jak w związku tylko coś nie gra, to najlepiej uciekać. Popieram, żeby uciekać ze związków, jeśli: już nic nie pomaga, nie rozwija i kobieta nie czuje się szczęśliwa.
Jestem po prostu za tym, żeby być sobą, dbać o związek, bo to wszystko nie przychodzi ot tak, samo z siebie.  A dopiero jeśli nie ma w nim tego, czego potrzebujemy, to żebyśmy nie stały się więźniami w nim – więźniami, bo za wszelką cenę być z kimś, byleby być.
Zapominamy, że miłość i związek „sama się nie zrobi”. Dlatego nalegam do szczerej, wybuchowej miłości niż do byle jakiej miłostki. I suka będzie walczyła o taki związek, jaki chce. Jak również o każdą rzecz, jaką będzie chciała mieć.

Suka wie, czego chce i to dostaje.
Ona też nie będzie za wszelką cenę udowadniała, że ma rację i przeciągała swoją rację w związku, byleby udowodnić mężczyźnie, że to ona rządzi.
Suka osiąga to, co chce, ale nie krzycząc na całe gardło, jak dziecko, które położy się na ziemi i krzykiem będzie szantażowało, dopóki słaby rodzic nie ustąpi.
Taka kobieta zwiąże się z silnym mężczyzną, żeby razem siebie rozwijali i tworzyli fajny, mądry i zdrowy związek. Ona będzie miała to, co chce, nie wyszarpując i nie wyrywając tego z rąk, tylko wystawi rękę i już będzie wiadomo, o co jej chodzi.

I nie – suka nie będzie krzywdziła nikogo. Wcale to nie oznacza, że będzie przekładała swoją wygodę nad czyjeś zdrowie czy życie itp. Bo to już zwykła szmata ludzka, jeśli krzywdzi innych.

Dla mnie tego rodzaju kobieta, to królowa: ma swój świat, w którym są jej pasje, zainteresowania i nie będzie rezygnowała z niego dla swego partnera. Wpuści go do swego landu i powie: „Rozejrzyj się, ale niczego nie dotykaj!”, ponieważ będzie kochała swoje terytorium i szanowała. I z tego samego powodu nie będzie wchodziła z buciorami do państwa swego partnera. A na pewno już nie będzie chciała być jego poddaną.
Sama nie sprowokuje, jak ktoś, komu się nudzi w życiu i nie ma swoich zajęć czy problemów, ale suka sprowokowana, gdy będzie konieczność, odwinie się (realnie zostanie sprowokowana, nie zaś według niej).
Ona nie musi pluć żółcią. Ale suka zagryza, jak się ją ucisza.

P.S. I prawdziwa suka, jak dla mnie, sama siebie nie nazwie na głos suką. To tak jak wtedy, gdy dziewczyna chce wyjść na zwariowaną i sama siebie nazwie wariatką.

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *