Nie zawsze łykam tęczę, czasem mam od niej sraczkę

niedziela, Październik 1, 2017 0 No tags Permalink 1
Nie zawsze łykam tęczę

Nie zawsze łykam tęczę

W autobusie starsza pani spojrzala na moje granatowe okulary:
- A ty też widzisz świat tak na granatowo?
- Na różowo :) Bo dzięki temu świat i ludzie wydają się milsi :)

Właściwie to okłamalam ją, bo właściwie przecież nie zawsze widzę ludzi w kolorowych barwach. Oczywiście, że sama jestem i byłam pełna jadu wobec ludzi, którzy niefair i nielojalnie się zachowali – nie zawsze łykam tęczę, nie zawsze jestem tolerancyjna (wobec głupoty np.), jestem agresywna i impulsywna. Czasem dostaję sraczki od niej, kiedy mi się wściekłość ulewa.

Są kobiety, które publicznie udają dobre i pomocne, ale – dajmy na to – w kwestii przeszczepu narządów nawet po śmierci chcą je zabrać do grobu, uważając, że to chore – im się nie przydadzą już i można uratować komuś życie. Ale po co? Lepiej mówić, żeby pomagać, bo mówienie nic nie kosztuje.

Kiedyś idąc ze znajomymi na domówkę, pod klatką z 5. piętra spadł kot: leżał w swojej krwi (miał uszkodzony kręgosłup i pęknięte podniebienie) i nie mógł się podnieść nawet. Więc trzeba było zadzwonić po pogotowie dla zwierząt, poczekać i pojechać z nim, żeby wiedzieć, czy wszystko okej. Znajomi, którzy mówili o byciu wrażliwym, udostepniają posty o zwierzętach biednych, byli wnerwieni, że „to tylko kot! I się spóźnią na imprezę, ślęcząc przy kocie”.

Czasem mam sraczkę przez ludzi, gdy z jednej strony są przeciwko aborcji, a jednocześnie są za karą śmierci.
Szczególnie, gdy są to zagorzali katolicy, którzy uważają zabijanie za coś złego, ale bardzo chcą wprowadzenia kary śmierci.

Znałam zagorzałą katoliczkę, która tak pięknie mówiła o miłości… Nie chcę nazywać jej katoliczką, żeby nie uogólniać, że wszyscy katolicy są źli, dlatego roboczo nazwę ją Daria.
Daria tak pięknie mówiła o miłości, zarówno Boga do ludzi, jak również miłości w małżeństwie, którą trzeba pielęgnować i która powinna być nienaruszalna. Ludzi chciała nawracać, opowiadając o Bogu:
- Ładna pogoda Daria.
- Bo Bóg tak chciał, aby była ładna!
- Joga jest w naszym fitness klubie za godzinę.
- Joga jest narzędziem szatana: odciąga ludzi od prawdziwej wiary, wiary katolickiej. Albowiem jedynie wiara katolicka niesie prawdziwą miłość. Ludzie powinni kochać Boga, aby kochać siebie wzajemnie i być dobrzy. Jeśli nie wierzą w Boga, nie są dobrzy. Feminizm nie jest naturalną rzeczą: kobieta ma swoją rolę do spełnienia, czyli służenie mężowi w partnerstwie.
I w wyniku tej miłości „Daria” krytykowała publicznie moją przyjaźn z kumplem (cena przyjaźni z mężczyzną), która była zżyta i zażyła. I tyle by było z miłości do bliźniego swego i posiadaniu Boga w sercu. Cudzym – owszem, ale we własnym to już wyzwanie.
Po czym wyszło na jaw, że „Daria” sama miewała romanse poza-małżeńskie.

Inna rzecz, również przy „Darii”: krytykowała i opluwała słownie kobiety, które nie chciały mieć dzieci. O dyskusji o aborcji nie było nawet mowy. Nie rozumiała, jak kobiety mogą nie chcieć mieć dzieci.
Nie jest to feministyczne i nie chciałabym, abyśmy my, kobiety, kiedykolwiek oceniały inne kobiety i siebie wzajemnie publicznie krytykowały. Mówię wam o tych przykładach, ponieważ chciałabym pokazać, co jest nie w porządku.
Po czym w trakcie rozmowy odkryła się, że kiedy sądziła, że jest w ciąży, modliła się do Boga, aby w niej nie była i żeby jej pomógł, ponieważ bardzo nie chciała być w niej…

A propos: kiedy indziej inna dobra koleżanka głośno krzyczała, że kobiety, które dokonały aborcji, to morderczynie i że nie są matkami, ani kobietami, ale potworami.
W międzyczasie sama zdecydowała się usunąć ciążę, po czym dalej krzyczała znów to samo. Nie podobało mi się to, ponieważ ludzie przytakiwali jej za jej zasady i wartości, ale ja w imię solidarności, nie mogąc zdradzić jej tajemnicy, nie mogłam nic powiedzieć.
Nie moja rola, żeby oceniać i zdradzać jej prywatne rzeczy.

Ale czasami nie mam już sił, choć chciałabym wierzyć, że to tylko marginalne sytuacje – owszem: ja, czyli osoba impulsywna i agresywna na co dzień, gdy widzę sytuacje nie-fair czy głupie zachowania ludzi i osoba, która sama nie zawsze mądrze się zachowuje.

Na Kongresie Kobiet była nieco dziwna sytuacja – pierdółka, ale po pierdółkach-szczegółach można poznać człowieka:
Podczas Panelu Kulturalnego zabrakło miejsc, więc przycupnęłam pod kolumną, na niewielkim zimnym murku na samym przedzie, żeby wszystko widzieć. Po pewnym czasie kobieta obok mnie wstała z krzesła i poszła, zostawiając na krześle przewieszoną kurtkę. Kobieta z organizacji położyła na tym miejscu torebkę. Pomyślałam, że może zarezerwowała dla kogoś miejsce, więc dalej siedziałam grzecznie na swoim murku. Tym bardziej też nie pytałam ją, czy miejsce wolne, ponieważ miała wyraz twarzy, jakby była wiecznie niezadowolona. Po pewnym czasie usiadła obok mnie, na tym murku, Kazimiera Szczuka (którą nota bene uwielbiam), organizatorka nagle się zerwała i miłym głosikiem zapytała czołową feministkę, czy może sobie życzy usiąść…

Paskudne zachowanie jest wtedy, gdy wiele kobiet pod ideą feminizmu tak naprawdę zachowuje się, jakby niewiele na ten temst wiedziało; pod płaszczykiem feminizmu atakują inne kobiety.
Rozumiem bojkot czy publiczne konstruktywne komentowanie pewnych „role models”, które ze względu na głupotę szkodzą nam wszystkim. Ale nie rozumiem atakowania personalnie kobiet, które tak naprawdę nie żyje jak, hm, marzenie „klasycznej, stereotypowej” feministki, więc należy ją zaatakować, zapominając o solidarności i lojalności względem kobiet.
A jednocześnie tak pięknie mówią o nieatakowaniu siebie wzajemnie…

Nie zawsze łykam tęczę, czasem mam od niej sraczkę

Nie zawsze łykam tęczę, czasem mam od niej sraczkę

1

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *