Mirror, mirror – recenzja

sobota, Październik 14, 2017 0 , Permalink 0
"Mirror, mirror" Cara Delevingne

„Mirror, mirror” Cara Delevingne

Pop culture.
Oczywiście, gdy widzę książkę napisaną przez kogoś znanego, myślę sobie: „Serio? Ghostwriter i znane nazwisko? I my mamy to kupić?”. Więc dlaczego książka „Mirror, Mirror” Cary Delevingne? Ponieważ dziewczyna jest w moim typie i mam do niej fizyczną słabość (tak, tak, uprzedmiotawiam kobiety. Nie! Ja sie po prostu przyznaję). A (nieco) poważniej: ponieważ ta dziewczyna ma coś więcej do powiedzenia niż większość jej koleżanek z branży. 

Wykorzystuje swoją sławę, aby inni ją usłyszeli, jak np. protestem w trakcie pokazu Chanel wiosna/lato 2015, gdzie szła na czele innych modelek w roli feministki pod hasłem: „”Feminizm najmodniejszym dodatkiem sezonu”. Kolecja nawiązywał do lat 60., 70. i 80., czyli czasów rewolucji i walki o prawa kobiet, a pokaz kończył się hasłami wykrzykiwanymi przez modelki m.in. ”Ladies first”, „Free freedom”, „Be different”, “Women’s Rights Are More Than Alright” czy „History is her story”.
Kiedy zauważyła, że Ivanka Trump obserwuje ją na Instagramie, zamieściła specjalny post z okazji tegorocznego Dnia Dziękczynienia, nawołując Ivankę, aby ta zajęła się problemami dzieci imigrantów:
„“Dear Ivanka, I see you’re following me on Instagram. This Thanksgiving I would be grateful if you use the influence you have to advocate for a CLEAN Dream Act by December”.
I jak tu nie przeczytać jej książki chociażby ze zwykłej ciekawości?

Cara Delevingne

Cara Delevingne

Mocno sceptycznie podchodzę do książek, które piszą znane osoby – zazwyczaj wiąże się to z tym, że aktorzy/piosenkarze/modelki/celebryci przekonani o swojej wyjątkowości, sądzą, że posiadają talent pisarski. Ale wydaje mi się, że Cara nie siliła się na artystyczne pióro, ani nie zagubiła się w grafomanii – po prostu chciała opowiedzieć jakąś historię. Jest to książka zdecydowanie dla nastolatków, bo porusza wiele problemów, z którymi nastolatki muszą się samodzielnie pieprzyć.

„Mirror, mirror” opowiada o grupce przyjaciół (Red, Nai, Rose i Leo) takich, jak wiele na świecie, który połączyło wspólne zainteresowanie i talent – muzyczny. Z początku połączył ich wspólny talent, żeby później okazało się, że łączą ich wspólne problemy, tworząc grupę przyjaciół, którzy dzięki wzajemnemu wsparciu dają sobie radę m.in. z: poszukiwaniem własnej tożamości, anoreksją w okresie nastoletnim, radzeniem sobie w okresie dorastania z samotnością, alkoholizmem rodziców, z samotnością, z problemami z samym sobą, zderzeniem z rzeczywistością i uświadomieniem sobie, że rodzice, którzy do tej pory byli naszą podporą, naszymi superbohaterami, okazują się słabymi i kruchymi potaciami, w których już nie można znaleźć oparcia, a także z niską samooceną, która często towarzyszy w okresie dorastania. Z gwałtami w wieku młodzieńczym…
Ta grupka przyjaciół to pomoc przy sklejeniu resztek normalności w ich życiu. „(…) nikomu z nas świat nie dał powodów, by mu ufać”.
Wszystko skupia się wokół zaginięciu ich najlepszej przyjaciółki, a następnie na znalezieniu jej ciała w nietypowych okolicznościach.

Dorośli, którzy chcieliby przeczytać tę książkę, raczej zderzyliby się ze ścianą, zadając sobie w kółko pytanie, „What the fuck z tymi dzieciakami? Dlaczego one takie wiecznie emo”, identyfikując się raczej z problemami ich rodziców. ”Mirror, mirror”  również z tego względu jest dla nastolatków, ponieważ  – jak dla mnie – pokazuje, jak warto mieć swoją pasję już we wczesnym wieku – coś, w czym powinno się od młodego ulepszać, w czym siebie rozwijać, aby dodawać sobie siły. Oczywiście jest to książka głównie o czymś jeszcze, ale to jedna z rzeczy, którą wyłuskałam dla Was.
Nie tylko problemy, ale i język jest adekwatny, realny; język, bo młodzieżowy, nie osłodzony, Bogu dzieki, a właściwie dzięki tłumaczowi, ponieważ reaguję uczuleniowo, gdy czytam, jakoby młodzież mówiła do siebie „motyla noga” tudzież „kurczę blade”. Jak również celowe wprowadzenie kontynuacji rozmów w cyber-świecie, w którym żyją nastolatkowie, aby przedstawić autentyczność relacji współczesnej młodzieży.

Tytułowe „Mirror, mirror” to nazwiązanie do klasycznego zdania z Królewny Śnieżki, gdy po wypowiedzeniu tych słów przed magicznym Lustrem pokazywało ono prawdę na zadane pytanie. Tak samo bohaterowie książki chcą przez całą książkę zlokalizować siebie w społeczeństwie, znaleźć swoje miejsce w tłumie, odgadując, kim naprawdę są, co w okresie nastoletnim jest najcięższym zadaniem dla jednostek, kiedy cały czas sami sobie przypisujemy pewne pozy, aby nie odkryć przed innymi, kim naprawdę jesteśmy.
Tak właśnie w posłowie mówi Cara: „Zawsze istnieje kilka wersji jednej osoby, jak odbicia w sali luster. Idealna, przepuszczona przez filtry wersja z netu, wersja ze szkoły czy z pracy, wersja, którą stanowczo zbyt często zachowujemy dla samych siebie.  W mojej książce chcę powiedzieć, że każdy potrzebuje tylko tej jednej wersji, autentycznej, wiernej naszemu prawdziwemu ja”.

Może i jest to zasługa Rowan Coleman, pisarki, z którą Cara współtworzyła tę książkę, ale zdziwiłam się, że debiutancka powieść Cary może okazać się tak rozbudowana, zarówno jeśli chodzi o fabułę, jak również o same postacie, które nie są płaskie. Mogą wydawać się nieco drażniące, ale to dlatego że są prawdziwe i szczerze opisane z ich wadami. Można było domyśleć, o co w tym chodzi (nie powiem na podstawie, czego, żeby paluchem nie pokazywać zakończenia i z jakim filmem znanym mi się skojarzyło od razu) i kto stoi za zniknięciem głównej bohaterki, ale to nie przeszkadza w niczym i w ogólnym pozytywnym odbiorze książki.
Sama książka również ma swoje wady, ale każdy uważa się za krytyka literackiego i filmowego, zatem nie będę tu skupiała się na wadach.

Cara nie chciała popisywać się kunsztem, ale  -jak wspomniałam – coś opowiedzieć konkretnego. Red, Nai, Rose i Leo są dla siebie wsparciem, którego potrzebuja w tym okresie bardziej, niż prawdopodobnie będą kiedykolwiek potrzebowali, ponieważ jest to okres, w którym najłatwiej zrobić jeden niewłaściwy ruch, żeby wszystko spieprzyć w swoim życiu. Żadne miłostki w tej książce.
Ale mogę się nie znać – nie jestem pisarką.

Cara Delevingne

Cara Delevingne

Cara

Cara

 

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *