Korea Północna – moja miłostka

niedziela, Październik 1, 2017 0 No tags Permalink 0
Korea Północna

Korea Północna

Wiecie co? Im więcej o tym czytam, tym bardziej marzę, by tam polecieć (i wrocić) i zobaczyć to sama. Bo przecież wyloty to nie tylko kolorowe drinki z palemką. To jest moje dziwne zauroczenie, aby o tym czytać i się dowiadywać nieustannie.

To jest moje zboczenie: czytanie, dowiadywanie się o Korei Północnej. W żaden sposób nie jest związane merytorycznie z blogiem. I nie musi właściwie. Wystarczy, że mnie fascynuje i namawiam każdego do czytania o tym.
Jak jeszcze Was przekonać do czytania?
Kiedyś znajoma powiedziała, że w Korei Północnej jest wojna domowa, ponieważ Arabowie biją się tam o ropę naftową.
Już nie jest moją znajomą. Czytajcie, kobiety, książki, aby nigdy nie dokonać sepuku towarzyskiego niemałym faux-pas, albo jak inni by to przeczytali: fuck up’em.

Ale gdybym tam poleciała, moi „opiekunowie”, czyli „przewodnicy” zabraliby mi telefon komórkowy, zresztą w samej Korei zabronione jest posiadanie każdego sprzętu, które jest wyprodukowane na Zachodzie. Jak również nie mogłabym wszytkiego fotografować, jedynie to, na co pozwoliliby mi moi „opiekunowie”. Wiecie, co jeszcze tam jest zakazane?

  • Na pewno nie będę jako turystka mogła zostawiać Biblii, więc dla pewności i świętego spokoju lepiej jej nie brać ze sobą (nie to, żebym ją nosiła ze sobą czy wierzyła w nią). A to dlatego, że choć Korea Północna jest oficjalnie ateistycznym krajem. Mimo że formalnie istnieje swoboda wyznania, w praktyce państwo prześladuje wszelkie związki religijne. Były również przypadki kary śmierci dla osób, które posiadały Biblię.
  • Jako turystka i mnie będzie tyczył się zakaz kontaktów z bliskimi zza granicy. Za próbę nawiązania kontaktu ze światem zewnętrznym, na przykład z krewnymi w Korei Południowej, grozić może nawet śmierć.
  • Zakazane jest słuchanie innej muzyki niż gloryfikującej reżim
  • Używanie niewłaściwej nazwy kraju. Jedyna dozwolona nazwa to Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna. Używanie nazwy Korea Północna jest zabronione.
  • Pornografia również jest tam zakazana… Zakazana jest produkcja, rozpowszechnianie oraz import pornografii.

I choć wydaje się, że wszystke te zakazy mogłyby dotyczyć tylko mieszkańców, to wielu turystów nie powróciło do swoich krajów, zamknięci w więzieniach, ponieważ koreańska władza nie patrzy na prawa człowieka.

_______________________________________________________________________________________

Kobiety w Korei Północnej mają przymusową służbę wojskową i trwa ona siedem lat. To najdłuższa przymusowa służba na świecie. Obowiązuje od 18. roku życia. W Korei, w patriarchalnym państwie, nie patrzą, czy jest się kobietą czy mężczyzną – warunki dla człowieka sa takie same. Choć kobiety traktowane tam są jako podludzie. Jedna z uciekinierek, Lee So Yeon , opisuje warunki w wojsku tak: „Nie było ciepłej wody, więc podłączali wąż z wodą z górskiego strumienia, z którego wypadały czasem węże i żaby”. Warunki i musztra wojskowa była taka, że średnio po sześciu miesiącach w wojsku okres zanikał u każdej kobiety. Wcześniej zaś używały jednego wacika, który zużywały kilkakrotnie, ponieważ nikogo nie interesuje to w Korei, że kobiety mają okres. Wstawały wyjątkowo wcześniej, aby wyprać waciki, aby to mężczyźni nie musieli patrzeć, że mają okres.
Kobiety poza takimi samymi treningami wysiłkowymi jak mężczyźni, musiały dodatkowo zajmować się gotowaniem i sprzątaniem, ponieważ te obowiązki należą do kobiet i szanujący się mężczyzna nie skala się nimi. Uciekinierka, Lee So Yeon, opowiada również o tym, że gwałty działy się nieustannie i bez końca: „Przełożony zostawał w jednostce po godzinach i gwałcił żołnierki”. Sprawcy zawsze pozostają bezkarni, ponieważ w Korei Północnej nieoficjalnie nikogo to nie obchodzi i sprawy o gwałt nie są osądzane.

_______________________________________________________________________________________

I jak zawsze powiem, że choć nie jest to temat merytorycznie adekwatny do bloga feministycznego, wyłuskałam i tu coś, co nas, feminazistki, może zaciekawić i zszokować:

  • to właśnie w Korei Północnej kobieca rola sprowadza się do roli rodzenia mężczyzn, aby ci budowali wspaniałą Koreę i wyrastali na żołnierzy przywódcy
  • elit wojskowe i polityczne mają swój prywatny harem złożony z kobiet, które zostały zabrane rodzinom wbrew ich woli, aby zadowalały mężczyzn. Nazywa się to „zespołem uszczęśliwiającym”, „brygadą przyjemności”, w którym to dziewice pomiędzy 14. – 20. rokiem życia są przygotowywane przez około 20 miesięcy do tej roli
  • kobietom nie wolno nosić krótszych spódnic niż do kolan. Nie wolno im również nosić spodni
  • nie wolno im także jeździć na rowerze, ponieważ kobietom nie wypada

Zaczęło się od książki „Światu nie mamy czego zazdrościć” (notabene tytuł północnokoreańskiej piosenki, którą zna każde małe dziecko w Korei), „Defilada” Andrzeja Fidyka nie dała mi tego, czego chciałam się dowiedzieć, a potem poleciały reportaże, ale tych właściwie nie było tak dużo, bo do tego kraju nie jest tak latwo wjechać. Niemożliwe jest, by pokazać prawdę o tym państwie. Mało prawdopodobne by mieszkańcy z tego kraju wyjechali z tego państwa, chyba że uciekają i cudem im się udaje.
Korea Polnocna to kraj asburdalny, a Pjongjang to stolica-makieta, ponieważ jest to miasto, które jest przeznaczone tylko dla elit (politycznych, urzędowych, wojskowych) i dla misjonarzy czy turystów, których tak wielu nie jest… A jeśli już przylatują, to o dziwo wita ich całkiem przypadkiem np. chór w holu hotelu, który akurat wyśpiewuje pieśni na cześć Kim Dzong Una, Kim Ir Sena czy Kim Dzong Ila.

By the way, żart: When Kim Dzong died, I didn’t know he was Il.
<badum tssst!>

Bo tylko o tym są pieśni, defilady, spektakle teatralne.
Jest to kraj, w którym kobiety muszą nosić spódnice do pół łydek, zabrania im się nosić spodni i mają kilka fryzur zatwierdzonych przez Wielkiego Wodza, które mogą wybrać. Inne są zabronione. Podobnie mężczyźni (jeśli chodzi o fryzury). Bo tylko Kochany Wódz decyduje, jak można się ubierać czy czesać.
I turystę można wsadzić do więzienia za to, że niechcący zgniótł zdjęcie Wielkiego Wodza. Niechcący, po cichu w swoim pokoju hotelowym. Ponieważ jako turysta jesteście nieustannie obserwowani i na podsłuchu.
Nie wierzycie, prawda? Przesada? Dlatego pokazuje książki, byście przeczytali absurdy.

Stoi tam wielka piramida-hotel, który widać, bo jest w centrum stolicy, ale gdy zapytasz swoich opiekunów o niego, odpowiadają ci z powagą i strachem:
- Jaka piramida? Tu nie ma zadnej piramidy!
Obok której stoicie.

A to dlatego, że jest to wstyd dla państwa, ponieważ nie została ona ukończona, a w tak wyjątkowym państwie nie ma miejsca na porażkę.
Mieszkańcy tego kraju wierzą, że ich kraj jest wyjątkowy: ich danie, naengmyeon, jest na całym świecie uważane za najlepsze, choć nikt o tych kluskach nie słyszał; że mają najlepsze uczelnie, teatry, wojsko i cały swiat im zazdrości. Podczas gdy – jak opisuje nauczycielka, autorka książki – studenci informatyki mają znikomą wiedzę na temat komputerów i dziewięciolatka potrafi bieglej posługiwać się komputerem niż oni.
A oni jednocześnie uczą się amerykańskiego i ciekawi ich ten świat, a jednocześnie nienawidzą Stanów Zjednoczonych – imperialistycznego wroga, który pojawia się w zadaniach matematycznych w podstawówce:
„Jeśli amerykański żołnierz napadł na koreańskie dziecko i ukradł mu z koszyka 5 jabłek, a miał 10, po czym zgwałcił dziecko, to ile jabłek mu zostało w koszyku?”

Wstydem jest to, że tysięcy ludzi umiera z powodu głodu, więc na bazarach sprzedaje się ludzkie mięso, choć oficjalnie jest to zabronione: we wsiach znikają dzieci, kobiety nocą. A w nocy przecież świateł nie ma, jedynie w Pjongangu nieco świeci, ale prąd wyłączają na noc, a w ciągu dnia nagle przerywana jest dostawa światła, dlatego Korea Północna to czarna plama, gdy się obserwuje z satelity. Podczas gdy raptem kilka godzin jazdy samochodem możnaby się dostać do Seulu – miasta, które żyje nocą setkami kolorów, stolicy państwa-lepszego-bliźniaka, które drastycznie zostało odcięte od Północy i tym samym od rodzin, o których nic już rodziny nie wiedzą, ponieważ wszelki kontakt jest zabroniony, a konsekwencją próby skontaktowania się z bratem po drugiej stronie granicy jest obóz-więzienie.
Ale o masowych torturach na więźniach, o gwałtach na kobietach codziennie przez killudziesięciu żołnierzy czy testach medycznych nie będę wam opowiadała…
Nie powiem wam też o tym, że ludzie z Korei Południowej są porywani do Północnej – nagle znikają. I nikt do końca życia z ich rodzin nie dowie się, co się z nimi stało.
Nie opowiem, ponieważ nie pojmiemy tego ani umysłem, ani emocjonalnie. Bo przecież człowiek nie może nagle zniknąć  przestać istnieć.

Ale Koreańczycy wierzą, że to za granicą jest gorzej: morduje się, jest większy głód, nie ma pięknych miejsc. Wierzą, że ich rzeczywistość to norma.

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *