Uczyłam dzieci północnokoreańskich elit

poniedziałek, Wrzesień 4, 2017 0 , Permalink 0
"Uczyłam dzieci północnokoreńskich elit"

„Uczyłam dzieci północnokoreńskich elit”

Układałam zdanie: „Młodość jest ulotna”, i kiedt patrzyłam na nich, powtarzając je na głos, myślałam, o ile krócej trwa ona tutaj niż w Ameryce, napisała Suki Kim.

To jest moje zboczenie: czytanie, dowiadywanie się o Korei Północnej. W żaden sposób nie jest związane merytorycznie z blogiem. I nie musi właściwie. Wystarczy, że mnie fascynuje i namawiam każdego do czytania o tym.
Jak jeszcze Was przekonać do czytania?
Kiedyś znajoma powiedziała, że w Korei Północnej jest wojna domowa, ponieważ Arabowie biją się tam o ropę naftową.
Już nie jest moją znajomą. Czytajcie, kobiety, książki, aby nigdy nie dokonać sepuku towarzyskiego niemałym faux-pas, albo jak inni by to przeczytali: fuck up’em.

DZIWNA MIŁOŚĆ
Poleciałam na wakacje, żeby sie zresetowac, dlatego, logicznie rzecz biorąc, wzięłam książkę z takim „lekkim” tematem. Bravo ja. Mądra Marta.

W takim braterstwie było coś wzruszającego, ale jednocześnie szybkość, z jaką wynajdywali kłamstwa, wytrącała mnie z równowagi. Przychodziło im to zbyt naturalnie – na przykład, kiedy pewien student oznajmił mi, że w piątej klasie sklonował królika, albo kiedy inny stwierdził, że północnokoreańscy naukowcy odkryli sposób zmieniania krwi grupy A w krew grupy B, albo gdy cała grupa upierała się, że od gry w koszykówkę się rośnie. Nie byłam pewna, czy chodzi o to, że karmieni od dziecka łgarstwami, teraz nie potrafią odróżnić prawdy od kłamstwa, czy tez jest to metoda przetrwania, która opanowali do perfekcji.

„Pozdrowienia z Korei. Uczyłam dzieci północnokoreańskich elit” to książka bardzo osobista dziennikarki, Suki Kim, która trafiłą w samo serce najokrutniejszego reżimu świata. Państwa tak hermetycznego i absurdalnego, że niełatwe do pojęcia jest dla ludzi, którzy nigdy się tam nie znaleźli. A nawet ci, którzy przeprowadzali rozmowy z ucienikierami z Korei Północnej, dalej nierealne wydaje się, że to, co dzieje się w najbardziej komunistycznym i dyktatorskim państwie, dzieje się naprawdę.

Z każdym mijającym dniem my, wykładowcy, zastanawialiśmy się, dlaczego jesteśmy tak zmęczeni. Sarah, nauczycielka z Nowej Zelandii, wyznała, że śpi po kilka godzin w środku dnia (…). Ja spałam tak twardo, że niemal traciłam czucie w całym ciele. Katie twierdziła, że to dlatego, że cały czas jesteśmy tacy czujni. Co wieczór wracałam myślami do rozmów, które odbyłam danego dnia przy każdym z posiłków, próbując określćc, czy powiedziałam coś, czego nie powinnam. Taka bezustanna autocenzura (…).
Z powodu strachu.

Gdy będziesz wychodziła na zajęcia, włóż marynarkę i spódniczkę. Dżinsy są zabronione! Unikaj biżuterii. Nie wolno ci posiadać zagranicznych magazynów ani książek, chyba że wcześniej zostały zaakceptowane. Uważaj na to, co mówisz. Jeśli ktoś zapyta cię o sprawy polityczne. Uważaj na to, co mówisz. Jeśli ktoś zapyta cię o sprawy polityczne, odpowiedz tylko: „Nie wiem”, i zakończ szybko rozmowę. Nie porównuj otaczającej cię rzeczywistości do tej z twojego rodzinnego kraju – może to zostać uznane za krytykę. Podczas wyjazdów zabronione jest rozmawianie i wspólne jedzenie posiłków z miejscowymi.

Zaczęło się od książki „Światu nie mamy czego zazdrościć” (notabene tytuł północnokoreańskiej piosenki, którą zna każde małe dziecko w Korei), „Defilada” Andrzeja Fidyka nie dała mi tego, czego chciałam się dowiedzieć, a potem poleciały reportaże, ale tych właściwie nie było tak dużo, bo do tego kraju nie jest tak latwo wjechać. Niemożliwe jest, by pokazać prawdę o tym państwie. Mało prawdopodobne by mieszkańcy z tego kraju wyjechali z tego państwa, chyba że uciekają i cudem im się udaje.
Korea Polnocna to kraj asburdalny, a Pjongjang to stolica-makieta, ponieważ jest to miasto, które jest przeznaczone tylko dla elit (politycznych, urzędowych, wojskowych) i dla misjonarzy czy turystów, których tak wielu nie jest… A jeśli już przylatują, to o dziwo wita ich całkiem przypadkiem np. chór w holu hotelu, który akurat wyśpiewuje pieśni na cześć Kim Dzong Una, Kim Ir Sena czy Kim Dzong Ila.

By the way, żart: When Kim Dzong died, I didn’t know he was Il.
<badum tssst!>

Bo tylko o tym są pieśni, defilady, spektakle teatralne.
Jest to kraj, w którym kobiety muszą nosić spódnice do pół łydek, zabrania im się nosić spodni i mają kilka fryzur zatwierdzonych przez Wielkiego Wodza, które mogą wybrać. Inne są zabronione. Podobnie mężczyźni (jeśli chodzi o fryzury). Bo tylko Kochany Wódz decyduje, jak można się ubierać czy czesać.
I turystę można wsadzić do więzienia za to, że niechcący zgniótł zdjęcie Wielkiego Wodza. Niechcący, po cichu w swoim pokoju hotelowym. Ponieważ jako turysta jesteście nieustannie obserwowani i na podsłuchu.
Nie wierzycie, prawda? Przesada? Dlatego pokazuje książki, byście przeczytali absurdy.

Stoi tam wielka piramida-hotel, który widać, bo jest w centrum stolicy, ale gdy zapytasz swoich opiekunów o niego, odpowiadają ci z powagą i strachem:
- Jaka piramida? Tu nie ma zadnej piramidy!
Obok której stoicie.

A to dlatego, że jest to wstyd dla państwa, ponieważ nie została ona ukończona, a w tak wyjątkowym państwie nie ma miejsca na porażkę.
Mieszkańcy tego kraju wierzą, że ich kraj jest wyjątkowy: ich danie, naengmyeon, jest na całym świecie uważane za najlepsze, choć nikt o tych kluskach nie słyszał; że mają najlepsze uczelnie, teatry, wojsko i cały swiat im zazdrości. Podczas gdy – jak opisuje nauczycielka, autorka książki – studenci informatyki mają znikomą wiedzę na temat komputerów i dziewięciolatka potrafi bieglej posługiwać się komputerem niż oni.
A oni jednocześnie uczą się amerykańskiego i ciekawi ich ten świat, a jednocześnie nienawidzą Stanów Zjednoczonych – imperialistycznego wroga, który pojawia się w zadaniach matematycznych w podstawówce:
„Jeśli amerykański żołnierz napadł na koreańskie dziecko i ukradł mu z koszyka 5 jabłek, a miał 10, po czym zgwałcił dziecko, to ile jabłek mu zostało w koszyku?”

Co do szkolnictwa: Korea Północna to kraj, w którym jeśli ktoś umie napisać imię Wielkiego Wodza, uznaje się, że już umie pisać i czytać. Nawet jeśli to jest jedyna rzecz, którą umie zapisać.
Dlatego w Korei Polnocnej, wg Korei, nie ma analfabetów.

Za zgodą odpowiedników, wykłądowcy zaczęli wprowadzać różne gry towarzyskie  (…). To byli najbystrzejsi studenci w Korei Północnej, jednak na zdjęcia siedziby ONZ, Tadż Mahal czy piramid w Gizie patrzyli z niezbyt mądrymi minami, nie mając pojęcia, co przedstawiają. (…). Prawie nikt nie wiedział, jaki kraj pierwszy wysłał ludzi na Księżyc, mimo że specjalizowali się w naukach ścisłych. Większość nie miała pojęcia, w którym roku wynaleziono komputery; dopiero po długich naradach jedna z drużyn zaryzykowała odpowiedź 1870. (…).  Studenci czuli się także zbici z tropu zaimkiem „mój”. Móiąc o Pjongjangu, nigdy nie używali określenia „moje miasto”, tylko „nasze”. (…). Nawet kiedy przeprowadziłyśmy specjalną lekcję na temat różnicy między zaimkiem „mój” i „nasz”, a także wyjaśniłyśmy, że przy nazwach własnych mogą „nasz” zupełnie odpuścić, wydawali się zdezorientowani.

Wstydem jest to, że tysięcy ludzi umiera z powodu głodu, więc na bazarach sprzedaje się ludzkie mięso, choć oficjalnie jest to zabronione: we wsiach znikają dzieci, kobiety nocą. A w nocy przecież świateł nie ma, jedynie w Pjongangu nieco świeci, ale prąd wyłączają na noc, a w ciągu dnia nagle przerywana jest dostawa światła, dlatego Korea Północna to czarna plama, gdy się obserwuje z satelity. Podczas gdy raptem kilka godzin jazdy samochodem możnaby się dostać do Seulu – miasta, które żyje nocą setkami kolorów, stolicy państwa-lepszego-bliźniaka, które drastycznie zostało odcięte od Północy i tym samym od rodzin, o których nic już rodziny nie wiedzą, ponieważ wszelki kontakt jest zabroniony, a konsekwencją próby skontaktowania się z bratem po drugiej stronie granicy jest obóz-więzienie.
Ale o masowych torturach na więźniach, o gwałtach na kobietach codziennie przez killudziesięciu żołnierzy czy testach medycznych nie będę wam opowiadała…
Nie powiem wam też o tym, że ludzie z Korei Południowej są porywani do Północnej – nagle znikają. I nikt do końca życia z ich rodzin nie dowie się, co się z nimi stało.
Nie opowiem, ponieważ nie pojmiemy tego ani umysłem, ani emocjonalnie. Bo przecież człowiek nie może nagle zniknąć  przestać istnieć.

Ale Koreańczycy wierzą, że to za granicą jest gorzej: morduje się, jest większy głód, nie ma pięknych miejsc. Wierzą, że ich rzeczywistość to norma.

KOREAŃSKA KOBIETA
- Nie było fajnie. Za dużo pracy. Dźwigałem. Kobietom łatwiej to robić, ale mężczyznom to nie służy.
Żyli w kulturze męskiego szowinizmu. Jeden ze studentów opowiadał, że na poprzedniej uczelni też mieszkał w adakemiku, ale od PUST różniło go to, że były tam także dziewczyny (…). Jednak, jak stwierdził, dawał im swoje kozule, a one bardzo się cieszyły. Myślałam, że miał to być kawał, albo flirt, ale student wyjaśnił:
- Żeby mogły mi je uprać! Na PUST jest trudno, bo tutaj muszę prać nie tylko koszulę, ale też marynarkę i spodnie. W domu prały mi matka i
siostra.

Pozsotali studenci, gdy usłyszeli o women’s studies uznali, że na takiej uczelni kobiety uczą się, jak być panią domu i malować się odpowiednio…

I jak zawsze powiem, że choć nie jest to temat merytorycznie adekwatny do bloga feministycznego, wyłuskałam i tu coś, co nas, feminazistki, może zaciekawić i zszokować:
- to właśnie w Korei Północnej kobieca rola sprowadza się do roli rodzenia mężczyzn, aby ci budowali wspaniałą Koreę i wyrastali na żołnierzy przywódcy
- elit wojskowe i polityczne mają swój prywatny harem złożony z kobiet, które zostały zabrane rodzinom wbrew ich woli, aby zadowalały mężczyzn. Nazywa się to „zespołem uszczęśliwiającym”, „brygadą przyjemności”, w którym to dziewice pomiędzy 14. – 20. rokiem życia są przygotowywane przez około 20 miesięcy do tej roli
- kobietom nie wolno nosić krótszych spódnic niż do kolan. Nie wolno im również nosić spodni
- nie wolno im także jeździć na rowerze, ponieważ kobietom nie wypada

I wiecie co? Im więcej o tym czytam, tym bardziej marzę, by tam polecieć (i wrocić) i zobaczyć to sama. Bo przecież wyloty to nie tylko kolorowe drinki z palemką. To jest moje dziwne zauroczenie, aby o tym czytać i się dowiadywać nieustannie.

O Korei Północnej

O Korei Północnej

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *