Sport vs. Feminizm cz. 2

sobota, Wrzesień 16, 2017 0 No tags Permalink 0
Mi się to podoba

Mi się to podoba

Plakat powyżej – reklama pewnego klubu fitness (nie wiem, którego, zdjęcie ktoś mi podesłał) bardzo mi się podoba. Przekaz super: „Zawsze byłaś piękna! Teraz zdecydowałaś się na bycie sinliejsza”.
Nie podobały mi się komentarze wielu kobiet:

  • Jeśli ktoś mói, że ta kobieta wygląda na anorektyczkę, to znaczy, że nic nie wie o problemach z ożywianiem się – właśnie trzeba dużo ODPOWIEDNICH produktów jeść, aby mieć taką rzeżbę.
  • Jeśli ktoś mówi, że nie wygląda jak kobieta albo jak przeciętna kobieta – to jest antyfeministyczne i krzywdzące. „Tak kobiety powinny wyglądać, a tak nie”.
  • Jeśli ktoś uważa, że  fitness kluby nie powinny reklamować takie kobiece ciała, ponieważ inne wpędza je w kompleksy, to – jak jedna słusznie zauważyła – kliniki dentystyczne nie powinny reklamować białych, prostych, zdrowych zębów

Sama nie mam piersi – dlatego i staniki w rozmiarze A u mnie to rzecz zbędna – ale nie będe krzyczała na te, które te piersi mają. Ewentualnie na media/filmy/reklamy/społeczństwo, które chce innym, np. nieco wrażliwszym dziewczętom, młodszym czy głupszym Januszom wmówić, że prawdziwa kobieta to.. (i tu dajemy pełny JEDEN obraz ideału).

Najbardziej antyfeministyczne hasło? "Mam mózg, więc nie muszę ćwiczyć mięśni"

Najbardziej antyfeministyczne hasło?
„Mam mózg, więc nie muszę ćwiczyć mięśni”

Paskudne słowa, kiedy mówi się o trenerkach, że nie są damami, bo dama nie pokazuje wszystkiego, gdy trenerki personalne pokazują swoje wytrenowane ciała. Paskudne, bo czy Chodakowska to uczestniczka „Warsaw Shore” czy celebrytka, która przy byle okazji rozbiera się? Czy jest to trenerka personalna, której ciało to również jej wizytówka?
Paskudne słowa, bo w ten sposób zagania się kobiety do zakładania burek i chowania swojego ciała, jakby się miały go wstydzić. To nie to, co kobieta ma na sobie, czyni ją damą, ale jej zachowanie i słowa.
Czy w takim razie kobiety, które pokazują się w kostiumie kąpielowym na wakacjach, również ujmuje kobiecie?

Nie znoszę tej wojny między kobietami „pulchne vs. chude”. Serio? Aż tak to istotne, która bardziej spodoba się facetowi/facetom?
1) „Facet nie pies, na kości nie leci:
- Czyli znowu kwestia krąży wokół faceta? I co wy z gimnazjum się urwałyście?
2) „Prawdziwe kobiety mają krągłości”
- Czyli jak kobieta jest naturalnie chuda i nie może przytyć lub też dba o siebie i siebie nie zaniedbuje fizycznie, to nie jest prawdziwa kobieta? Serio? Musi być taka pogarda względem innych kobiet?

3) „Wolę być szczęśliwa i jeść, co chcę, niż wiecznie nieszczęśliwa, bo na diecie”
- Czyli potrzebujesz coś zjeść, by być miłą i szczęśliwą? I serio sugerujesz, że każda szczupła (każda, która nie wygląda jak ty) jest zgorzkniała i nieszczęśliwa?
Po co ta pogarda względem innych kobiet? Skoro wszystkie jesteśmy tak samo poddawane presji wyglądu.

„Uwielbiam” stwierdzenia, że jak kobieta nie ma dzieci, to pewnie licznymi podróżami, sportami, zainteresowaniami rekompensuje sobie ten brak dzieci i pustkę wynikającą z tego faktu.
Mówią tak albo mężczyźni, którzy są skonfuzjowani, bo jak to? Kobieta i jej celem w życiu nie jest rodzenie?
Albo mówią tak kobiety, które same nie mogą być szczęśliwe, skoro innym kobietom podważają ich szczęście.
A.D.: Wyjaśnienie: no jak nie ma dzieci, to te pieniądze, które miałaby na nie przeznaczyć, wydaje na podróże.

Kiedyś na jednym ze spotkań feministycznych, jedna z „feministek” powiedziała, że ćwiczenia/zajecia z tańca na rurze to wymysł mężczyzn i są one po to, aby przygotować kobiety do zadowalaniu mężczyzn.
Zapytałam więc:
- Próbowała pani kiedyś tych ćwiczeń?
- Nie!
- Zatem nie wie pani, jak one świetnie wpływają na wzmocnienie mięśni głębokich i tych partii mięśniowych, które warto mieć, a które inne ćwiczenia nie dadzą?
Nie wiedziała. Ale krytykowała inne kobiety, które dla siebie ćwiczą.

Nie mieści mi się w głowie, że jak jest się feministką, to nie wolno ćwiczyć, aby nie zostać uznaną za nieprawdziwą feministkę. Bo prawdziwa feministka nie staje na głowie dla mężczyzny. A przecież jak kobieta ćwiczy, to znaczy, że robi to dla samca.

Kobieta, jak ćwiczy, może zapomnieć o kobiecości

Kobieta, jak ćwiczy, może zapomnieć o kobiecości

Przestańmy uważać, że każda robi coś dla mężczyzny i przestańmy atakować te kobiety, które nas nie obrażają.
Przestańmy w imię równouprawnienia i feminizmu wmawiać innym kobietom, że „tak prawdziwa kobieta nie wygląda”, dyscyplinując te, które trenują czy wyglądają nieco inaczej niż my tego chcemy czy tez niż my. A to tylko po to, aby w imię tego „nie chemy, aby wszystkie kobiety wyglądały tak samo”, wszystkie kobiety wyglądały tak samo.

A ocenianie kobiet czy też wszystkich ludzi przez pryzmat tego, że wyglądają jak sportowcy czy ćwiczą, sugerując, że są mało inteligentni i puści? To jest dopiero puste? Bo wiecie co? Mój najlepszy przyjaciel, wygląda jak kulturysta, ponieważ jest (dodatkowo, ponieważ na co dzień pracuje jako… dyrektor w banku) trenerem personalnym, również z pozoru jest oceniany właśnie w ten sposób. I też przez „feministki”. A wiecie, że taki właśnie kulturysta czyta bardzo dużo i fajnych, dobrych książek? I jest feministą? I że lubi „Noce i dnie”, „Stare dobre małżeństwo”, Kiepurę itp., itd.?

Pamiętam, jak naskoczono na Annę Lewandowską, ponieważ pokazała siebie po ciąży.
Anna Lewandowska nie pokazywała kobietom: „Ja mam takie ciało, a wy takiego nie macie tydzień po ciązy? Wstydźcie się!”. A przynajmniej ja tak tego nie odebrałam. Oczywiście: z pewnością ma pieniądze, dzięki którym mogła używać kremów i chodzić na masaże, które pomagały jej wrócić do formy. Możliwe, tego nie wiemy. Ale pamiętajmy, że co innego, jeśli mamy do czynienia z aktorką czy piosenkarką, która nie trenowała przed ciążą i poprzez odpowiednie zabiegi powróciła do formy krótko po ciąży i zawstydza kobiety, pisząc: „Jak się che, to można!”.
Mamy obśmiewać kobietę tylko dlatego, że pokazała śliczne ciało? Podobna rzecz miała miejsce z Glorią Steinem, kiedy to inne FEMINISTKI nie uznawały za feministką, ponieważ narzekały, że jest zbyt atrakcyjna…
Obrażanie kobiety, ponieważ wygląda inaczej, a sama nikogo nie obraża i nie szkodzi innym, jest antyfeministyczne.

Pamiętajmy, że mówimy tu o sportsowman, która raczej mówi poprzez swoje zdjęcia: „Jeśli przed ciążą zachowałam wysportowaną (co nie oznacza wychudzoną) sylwetkę, to dlatego po ciąży łatwiej jest wrócić do swojej figury. Nie zaś: „Jeśli przed ciążą nie ćwiczyłaś, to nie będę cię ośmieszała, ponieważ jeszcze nie pozbyłaś się ciążowych kilogramów”.

„Prawdziwe kobiety mają krągłości”, a wszystkie inne nie są prawdziwe – naprawdę nie mamy czym się przejmować i o co walczyć między nami, kobietami, feministkami.

"Prawdziwe kobiety mają krągłości", a wszystkie inne nie są prawdziwe

„Prawdziwe kobiety mają krągłości”, a wszystkie inne nie są prawdziwe

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *