Mery Spolsky – dziewczyna z Polski – wywiad

poniedziałek, Wrzesień 25, 2017 0 Permalink 0

Mery Spolsky

fot.: Piotr Porębski/Kayax

I sprośne gesty/ To był prowokacji festyn / Bez zbędnych komentarzy / Pan zapomniał dobrej twarzy
Wiśniowy smak /Jeszcze w gardle chlupie W głowie tupie/ Lubiłam jak pan gadał wciąż o mojej dupie.

Może mój entuzjazm jest nadwyraz. Może się nie znam, a na dodatek Mery Spolsky, Marysia Żak, nie jest nawet feministką i feministkami gardzie.
Nie szkodzi. Lubię pisać o Polkach i o tym, co dobre. A zaprawdę powiadam Wam, że Marysia zacna jest. Może mój entuzjazm jest przesadzony, ale wolę łykać tęczę, niż pluć żółcią. A może to tak muzyka Mery napędza. A ja lubię pisać o tym, co dobre w kulturze, niż karmić „moje” Polki tandetnymi modelami. Długo ubolewałam nad tym, że na polskiej scenie muzycznej mamy miałkie i przezroczyste. Nawet za sopranami i mezzo sopranami nie przepadam u kobiet, wolę alty, wolę chrypę, ale tu jest Mery Spolsky, która mnie rozwaliła, gdy usłyszałam „Miło było pana poznać”.

Bo tak. Bo jest inna, kolorowa, alternatywna, niemiałka, niebanalna. Bo nie jest sexy, prowokująca, słodka blondynka roznegliżowana, czyli taka, jak większość współczesnych piosenkarek i artystek stara się być. A takich wokalistek mi brakowało właśnie w ojczyźnie. Takich, z których nie robią kolejną „polską wersję…” kolejnej zachodniej gwiazdki. A takie mam odczucie: że mamy jakiś kompleks Zachodu. Czyli, że dopiero wtedy coś uznamy za dobre, kiedy w USA or in UK coś zostanie approved: nie opublikujemy książki, dopóki temat nie został napoczęty w Stanach; producenci nie stworzą filmu, który nie jest kalką amerykańskiego hitu; nasze rodzime gwiazdy sceniczne za wszelką cenę, na siłę, nachalnie chcemy porównywać z zachodnimi artystami, „polska Bjork”, „polska Bridgit Jones”, „polska Susanne Boyle” , „polska Bjork” (nie! nie ma żadnej takiej i nie będzie!) itp., itd. A i wiele celebrytek samozwańczo określa siebie mianem „polska Carrie Bradshaw”. I tak długo nie docenialiśmy tego, co polskie, nie widząc, że na rodzimym podwórku muzycznym czy innym artystycznym mamy swoje lepsze jednostki i indywidualności. I Boże broń ją od kompromisów jakichkolwiek – niech pozostanie sobą.

Może przesadzam w zachwycie, ale pffff. Oto Mery Spolsky dla Żadnej Kolejnej Miłostki!

MERY SPOLSKY – dziewczyna z Polski

Nie chcę Ci słodzić, ale ludzie zachwycająsiętym, że jesteśjedyna w swoim rodzaju. Czy będzie to banalne pytanie, jeśli zapytam, kto kształtował Twój smak artystyczny i muzyczny?
Dziękuję! Banalne? Nic a nic. A czy będzie to banalne jeśli powiem, że w pierwszej kolejności mój smak wszelaki ukształtowała moja Mama? Projektantka mody, poetka, wariatka. To ona pokazała mi Republikę i spowodowała, że zakochałam się w Ciechowskim (który inspirował mnie zawsze tekstowo) oraz to jej poczucie estetyki mam w genach, czyli zamiłowanie do wystrzałowych butów, czerwonych ust i wszechobecnej ironii. ;)

Niektórzy artyści w indywidualny sposób odbierająświat zewnętrzny, ludzi, sztukę, np. poprzez zjawisko synestezji: czują muzykę lub niektórzy malarze słyszą”kolory. Czy dla ciebie muzyka ma kolory lub teżinnymi zmysłami odczuwaszmuzykę?
Chyba widzę muzykę tak samo jak swoją modę. Czarno-biała z czerwonym akcentem. Czarny odpowiada moim smutkom, które przelewam na papier, biały działa jako kontrast, a czerwony to te wszystkie smaczki, np. przekleństwo albo okrzyk „auu”!.

Jak odbierasz współczesny rynek muzyczny? Czy masz poczucie, że nastąpił pewien regres kulturowy ludziom coraz mniej potrzeba do szczęścia – czy wręcz jest coraz większe zapotrzebowanie na coraz to nowe bodźce? A może coraz to nowe bodźce, ale w szybki i łatwy sposób?
I regres i progres. Progresem jest możliwość łatwiejszego dostępu do muzyki dzięki streamingom, regresem jest to, że ludzie chyba wolą częściej posłuchać samego singla na jutubie i nie sięgają po płyty. A szkoda. Choć sama u siebie czasem zauważam taką tendecję. Ups, ups, ups.

Mam nadzieję, że nie masz dość pytań dotyczących tej piosenki: Miło było pana poznać”w tym sięnie da nie zakochaći odkochać. A czy u Ciebie słowa tej piosenki powstały w wyniku pewnego niefortunnego zakochania? Pytam, ponieważwszyscy wiemy, że jesteś autorką własnych piosenek.
To jest piosenka o prawdziwym panu i została napisana za, tak zwanym, jednym tchem. Takie małe katharsis spolsky, które wyplułam pewnej nocy do komputera. Wszystko co tam opisuję to skojarzenia z wydarzeniami, które miały miejsce. Tekst jest autentyczny. Ale nie zdradza zakończenia i nigdy nie zdradzi. Nie wiemy zatem czy zakochanie było niefortunne czy doczekało się happy endu. Bardzo chciałam aby ta piosenka brzmiała ironicznie i była wręcz prześmiewczym tekstem o miłości. Refren drwi z prostych rymów i na samym końcu sili się już na ten najbardziej oczywisty i wulgarny. Miłość potrafi być do tego stopnia beznadziejna, że zmusza mnie do przekazu prymitywnego i kolokwialnego. Poza tym wersja singlowa jest krótsza o jedną zwrotkę od wersji na płycie. Dłuższe „Miło Było Pana Poznać” ma trzecią zwrotkę i trochę podpowiada jak mogła się potoczyć moja historia.

Niektórzy wykonawcy muzyczni odcinają się od tematyki społecznej lub też politycznej, podczas gdy inni twierdzą, że Artysta to osoba wrażliwa na świat zewnętrzny, dlatego też powinna zabierać głos w każdej dziedzinie życia. Czy uważasz, że muzyka powinna żyćswoim życiem, zaś kwestie polityczno-społeczne swoim?
Trudne pytanie. Uważam, że jeśli artysta ma potrzebę to jak najbardziej powinien zabierać polityczno-społeczny głos, bo kto jak nie on zrobi to w sposób subtelny, metaforyczny i estetyczny? Ja chciałabym się na razie odizolować od politycznych aluzji. Bardzo mnie nudzi polityczne towarzystwo, uważam, że to konkurs na „kto wie lepiej”. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego, wolę swoje „wiedzieć lepiej” dla siebie. ;) ) Ale kto wie! Może za kilka lat poczuję potrzebę napisania jakiegoś protest-songu.

Prowadzę bloga feministycznego, dlatego też pod względem merytorycznym chciałabym Ciebie zapytać: jesteś feministką? Jeśli tak bądź też nie – to czym jest dla Ciebie feminizm?
Pytam teżdlatego, że jesteś inna, kolorowa, alternatywna, niemiałka, niebanalna (Owszem, znów brzmi, jakbym sięzachwycała i słodziła ;) ). Nie starasz siębyć  sexy, prowokująca, słodka blondynka roznegliżowana czy z odkrytym brzuchem w imięskupiania uwagi na swoją cielesność, czyli taka, jak większość współczesnych piosenkarek i artystek stara się być kosztem sprzedaży swojej seksualności.
Nie wiem, czy jestem feministką, tak samo jak nie wiem czy jestem wierząca. Chyba wciąż szukam. Feminizm zawsze kojarzył mi się z przesadą jeśli chodzi o poglądy do czasu kiedy zaczęłam studiować amerykanistykę i tam zapoznałam się z różnymi filmami i książkami o tej tematyce. Uważam, że to bardzo ważny ruch społeczny i cieszę się, że dużo poczytałam o początkach feminizmu, bo przestał mi się źle kojarzyć i zaczęłam go rozumieć. A skąd takie złe skojarzenia? Pierwsze moje zetknięcie z feminizmem to festiwal pseudo-hip-hopowy w pewnym warszawskim skłocie. Śpiewałam chórki u mojej koleżanki, raperki, a publicznością były feministki. Bardzo mnie irytowało dosadne gardzenie mężczyznami i takie ostentacyjne podkreślanie swoich idei. Przestraszyłam się ich! :) ))

Jeśli chodzi o mój wygląd to nie widzę nic złego w odkryciu brzucha czy poświeceniu cyckiem, ale faktycznie nie lubię i po prostu nie przywykłam do kreowania imagu typu „barbie”, która chce się podobać facetom.

Uważasz, że kobietom jest ciężej zaistnieć na scenie muzycznej niż mężczyznom?
Ponoć łatwiej! A przynajmniej takie zdania podzielają moi koledzy po fachu! Marudzą, że kobieta ma zawsze lepiej, bo wystarczy, że dobrze wygląda, a facet się musi narobić, żeby zaistnieć. Gówno prawda ;) )))) Wszyscy mamy tak samo trudno.

Bardziej obraz, dźwięk czy słowo dominuje w Twojej głowie, gdy tworzysz?
Słowo! Mam uginające się szuflady wierszy i tekstów w domu. Często jak piszę to od razu słyszę melodię. Czasem robię sobie takie ćwiczenie i biorę wiersz sprzed kilku lat i patrzę na kartkę aby w głowie już sobie zarysować piosenkę. Od razu wiem, który fragment nadaje się na refren, a który skończy jako zwrotka. Poza tym mam manię słów. Potrafię usłyszeć jakieś zdanie z filmu, które mnie zainspiruje i już powstaje cały nowy tekst. Albo cały dzień chodzi za mną jakieś jedno słowo, które ciekawie brzmi i na tej podstawie mnożą mi się w głowie rymy i rytmy. I piosenka gotowa! No i potem jest problem, bo tych piosenek to ja mam za dużo i zdecydować się nie mogę, które pokazywać publicznie… ;)

I sakramentalne końcowe pytanie, które zapewne każdy Ci zadaje: jakie są Twoje plany artystyczne na przyszłość? Bez problemu mogła byś podbić Europęnie korci Ciebie to?
Czuję, że Polska to miejsce na moją muzykę. I wszystko co robię skupia się tylko na Polsce. Mój Tata był cenionym basistą na rodzimym rynku muzycznym, Mama artystką. Dorastałam w towarzystwie polskich artystów i przesiąknęłam polską manierą. Znam tutejszy styl i obserwuję tutejszą drogę na szczyt. Nie mam pojęcia jak to wygląda za granicą. Nie umiem mentalnie wyjść poza Polskę. Miałam okazję zagrać koncert w Czechach, w Japonii, w Niemczech i bardzo mnie to podniecało, ale szczerze nie czuję żadnej chęci podbijania świata. Chcę podbić Polskę. Bo jestem spolsky ;) ))))

Wdycham wiatr / wysyłam swój oddech w świat/
ty go złap / i połknij głęboko jeśli jesteś tam

Zachwycam się, ponieważ może jeszcze będę miała czas, żeby tę pannę znielubić, ale oby nie.
Oby nie pojawiała się na ściankach, ponieważ panna Spolsky nie potrzebuje tego. I jak na razie widać, że to nie ten kaliber, żeby sensacją i ściankami ściągała w swoją stronę ludziki i resztę uwagi.
I nie jest przy swojej twórczości wymuszona czy śmiertelnie poważna, jakby chodziło o wygranie tytułu Miss World. Thank God.

I jak to mówią zakochani do siebie:
- Zaje… Zakochałem się w tobie. Nie spieprz tego.
Czyli niech Mery Spolsky po prostu dalej robi swoje i będzie sobą.

Mery Spolsky

fot.: Piotr Porębski/Kayax
0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *