Dzikie łabędzie – czytajcie książki dziewczyny!

wtorek, Wrzesień 12, 2017 0 No tags Permalink 0
Dzikie łabędzie

Dzikie łabędzie

Znam pewną 40-letnią kobietę, która gdy pisze z koleżanką znad morza, pisze „kąpletnie”, bo książki ją nudzą – woli „Seks w wielkim mieście”, bo chce żyć jak bohaterki tego filmu (wiek podałam, bo wydaje mi się, że do tego czasu dało się nauczyć pisać). Nawet od męża chciała wisiorek ze swoim imieniem jak główna boahterka serialu „Seks…”.
Brakiem miłości do książek zaraziła 11-letnią córkę, która ma teraz problemy z pisaniem i nauką ogólnie. Bo przecież to wszystko to są naczynia połączone: jeśli nie czytamy, nie ćwiczymy mózgu (najważniejszego mięśnia w nas), nie ćwiczymy mózgu, gorzej zapamiętujemy, trudniej nam skojarzyć fakty, trudniej nam myśleć logicznie itp., itd.
Mamy, namawiajcie córki do czytania!

Nie mówię, że każda, która ogląda „Seks w wielkim mieście” jest na skazanie, tym bardziej, że pierwszy sezon miał klimat: nNowego Jorku, jazzik w tle, a „Seks…” był pierwszym serialem, który pokazywał, że kobiey również mogą być spełnione zawodowo i rozmawiać o seksie, niekoniecznie rozmawiając tylko o swoich mężach i dążąc do zamążpójścia. Uważam, że jest to serial, który w pewien sposób odcisnął ślad na zmianie postrzegania kobiecej seksualności.

Raczej mam na myśli to, że z książkami i filmami jest jak z dietą: powinna być różnorodna, aby organizm funkcjonował jak należy (co nie oznacza, żeby jeść wszystko i to dużo, bo to oznacza zdrowie). „Seks w wielkim mieście” to takie ciastko (wiem, mi tylko jedzenie w głowie!), zaś pewne inne filmy i książki to podstawowe elementy diety jak aminokwasy i proteiny i białka.

Mama dała mi „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin” z 20 lat temu (nie wiem, jakim cudem, skoro mam 18 lat!). Żebym czytała, żebym wiedziała, jak wygląda życie innych kobiet na świecie.
Takie książki jak „Dzikie labedzie” to właśnie ta podstawa budulcowa diety.
Fajnie jest żyć jak bohaterki „Seksu…”, ponieważ to lekka i przyjemna dieta, ale warto wiedzieć, jak inne kobiety żyją i jak wyglada prawdziwe życie.

Opowiada tak bardzo prawdę o Chinach, że w samych Chinach nie można jej przeczytać.
Dlaczego? Ponieważ książka ta jest  o trzech pokoleniach jednej rodziny, której doświadczenia tworzą niezwykły obraz przemian, jakie dokonały się w Chinach. Opowiada m.in. o tym też, jak to kobiety musiały przechodzić rytuał krępowania stóp od małego. Wiecie, na czym polega(ł)?

Małej dziewczynce łamie się stopy w śródstopiu, „podwija się” pod spód, a następnie bandażuje tak mocno, aby nie mogły one rosnąć. Przez ból łamanych i rosnących kości jest nie do zniesienia, przez co kobiety bardzo często ledwo chodzą, ponieważ każdy krok jest niemożliwy. Paznokcie dalej rosną, wbijając się w ciało dziewczynki, która ten rytuał musiała przecierpieć przez całe życie, ponieważ krępowanie (łamanie) stóp uniemożliwiało im chodzenie, a co dopiero jakiekolwiek inne czynności, czy prace.

Z początku ten zwyczaj wprowadzono u dziewcząt z wyższych klas społecznych, ponieważ te nie musiały wykonać jakichkolwiek prac fizycznych, ponieważ niemalże niemożliwe by było, aby dziewczyna ze zdeformowanymi stopami wykonywała prace w polu czy też dźwigając ciężkie worki, jednakże i to się zmieniło i zwyczaj ten został rozpowszechniony we wszystkich warstwach społecznych.

Dlaczego? Ponieważ czego to kobiecie się nie robi, aby ta była piękna, albowiem małe stopy u kobiet w Chinach były (są nadal w niektórych rejonach mimo zakazowi w XX wieku) uznawane za coś przepięknego. Wszystko dla estetyki. Malutkie stópki były symbolem wytworności i zapewniały właścicielce dobre zamążpójście.

Czytałam o rozciągniętych szyjach kobiet w innych częściach świata. Czytałam o procesie umieszczania nienaturalnego materiały pod skórę kobiety, która po zabiegu żałowała tego, co zrobiła ze względu na nieprawdopodobny ból, jaki rozrywał jej piersi (tak, mówię o powiększaniu piersi), a to wszystko dla bycia piękną. Ale jeszcze nie zdarzyło mi się przeczytać o rytuale piękna, który jest wymogiem wśród mężczyzn, a który byłby równie bolesny. Dlaczego? Nie wiem.

Ówczesna chińska moda na krępowanie (łamanie) stóp poprzedził obyczaj zatrzymywania kobiet w domach, skoro wszelkie podróże były niemalże niemożliwe. Wszystko w imię piękna.

Ale ta książka nie tylko o tym opowiada, choć to najbardziej utkwiło mi w pamięci, gdy przeczytałam jako gówniara. I dobrze, i się cieszę, ponieważ to pomogło mi spojrzeć na kobietę w świecie, czy w takim grajdołku, jakim jest Polska, zupełnie inaczej. Dzięki szerszemu spojrzeniu na sytuacje kobiet z oddalonych krańców świata, dokładniej spojrzałam na nas, kobiety europejskie.
Chociażby taki fakt: czy kaleczące zabiegi dla piękna nie są dominującą oznaką patriarchalnego społeczeństwa?

Ale to już osobny temat. Jedyne co, to mogę Was zapewnić, że należy czytać, aby mieć nieco szerszy pogląd na życie.

Autorka opowiada o trzech kobietach: o sobie, o swojej matce oraz o swej babce.
„Babka autorki zgodnie ze starą tradycją miała zabandażowane stopy, a rodzice przeznaczyli ją na konkubinę generała.
Matka stała się zaangażowaną komunistką walczącą o nowe Chiny. Jednak gdy razem z mężem zaczęli dostrzegać okrucieństwo Mao, oboje doświadczyli bezwzględnych prześladowań podczas Rewolucji Kulturalnej, byli torturowani i zostali zesłani do obozów pracy.
Mała Jung dorastała jako Pionierka z Czerwoną Książeczką pod pachą, ale jako młoda kobieta zdecydowała się skorzystać z cudem nadarzającej się okazji i opuścić swój kraj na zawsze. Mieszkając w Londynie, napisała książkę, która pozwoliła zrozumieć światu, czym tak naprawdę są współczesne Chiny.
Od czasu pierwszego wydania Dzikie łabędzie zostały przetłumaczone na 37 języków. Na całym świecie sprzedano ponad 13 milionów egzemplarzy.”
(źródło wydawnictwo Znak).

I to nie musi być ta konkretna książka. Chodzi o sam fakt poznawania-czytania. Aczkolwiek ta jest dobra, ponieważ mocna, ponieważ prawdziwa.

Czytaj książki, dziewczyno!

Czytaj książki, dziewczyno!

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *