Botoks – recenzja filmu

środa, Wrzesień 27, 2017 4 , , Permalink 0

Botoks

Botoks
premiera "Botoks" Patryka Vegi

premiera „Botoks” Patryka Vegi

Kiedyś na „Pitbulla” chodziłam z moim mundurowym, który potwierdzał różne rzeczy, które działy się w filmie. Teraz przyszedł czas na „Botoks”. I dlaczego przyjęłam zaproszenie na premierę?
1. Bo i tak rzadko jestem zapraszana gdziekolwiek #heheszki
2. Pasuję na premierę chyba, bo ponoć usta sobie powiększyłam lub/i coś z koścmi policzkowymi zrobiłam. I pewnie nos pomniejszyłam #heheszki 

Patryka Vegę jako reżysera lubię (abstrahuję od „Ciacha”, ponieważ to nie jest mój gatunek filmowy), gdy tworzy filmy o policjantach, ponieważ wiadomo, że Vega podchodzi do nich ambitnie, żeby nie wyszła tandeta. Nawet jak nie były to filmy, a dokumenty jak „Prawdziwe psy” z Opalą, to było to w końcu prawdziwe mięso. Dlatego po „Pitbullu” czy „Służbach specjalnych”, w których Vega pokazał, że tworzy dobre filmy, może tworzyć te komercyjne, bo są to dobre filmy komercyjne (wiem, moje feministki i feminiści: pamietam żart o tabletce gwałtu w filmie „Ciacho” – abstrahujmy od tego), które są daleko z przodu, jeśli chodzi o poziom polskich filmów sensacyjnych.

Zacznę od mniej ważnych rzeczy, czyli naokoło, np. od tkiej rzeczy, że nie rozumiem, dlaczego ludzie uczepili się faktu, że Patryk Vega zatrudnia tych samych aktorów:
1. Jeśli czyjeś nazwiska są obecnie gorące, to reżyser nie strzeli sobie samobója, nie ściągając do filmu aktorów z mniej popularnym nazwiskiem czy też mniej znanych. Tym bardziej nie ma co się czepiać, skoro to właśnie Vega wypromował takie nazwiska jak Oświęcimski (który świetnie się bawi i wygłupia w swoich postaciach), Stramowski czy Warnke, a widzom przypomniał nazwiska, które – nie wiedząc, skąd takie zaskoczenie – innych zaskoczyły, jak np. Weronika Rosatti zaskoczyła wielu swoją grą akorską, o Grabowskim nie wspominając nawet…
Ma intuicję co do aktorów i ludzi oraz swój zaufany skład Vegi. I kropka.
2. Tę samą cechę możemy zobaczyć u Tima Burtona: „O, nowy film Burtona będzie. Zagra Helena Bonham Carter i Johny Depp?! Nie spodziewalibyśmy się tego!”

"Botoks" Patryka Vegi

„Botoks” Patryka Vegi

I PRZYSZEDŁ CZAS NA „BOTOKS”. I MIAŁAM NADZIEJĘ, ŻE BĘDZIE TO FILM CHOĆ NIECO FEMINISTYCZNY. I co się okazało? O tym zaraz…
Czyli Patryk Vega wziął się za opowiadanie o służbie zdrowia, dlatego tytuł „Botoks” jest zwykłą, małą zmyłką.

Nie powiem, że przyszedł czas na „kobiece kino”, bo samo określenie „męskie kino” przyprawia mnie o torsie, ponieważ jest krzywdzące – że dobry sensacyjny film nie jest dla kobiet? Bo my lubimy same romansowe głupotki?
Dlatego genialne jest to, że Patryk Vega zaczął „pokazywać” kobiety. I to nie takie, jakie pojawiały się np. u Pasikowskiego, czyli zawsze traktowane jak obywatele gorszej kategorii (taki drugi sort) – kobiety upadłe, puszczalskie, głupiutkie, traktowane przedmiotowo przez samego twórcę filmów. U Vegi w filmach o psach (pitbullach) kobiety mają osobowość. One są i są jakieś. Tak i tutaj mamy do czynienia z takimi, które mówią:
- A może byśmy (mu) coś odjebały?

No i odjebały…

Z Patrykiem Vegą jest tak, że albo coś jest świetne, albo ludzie nie potrafią przetrawić pewnych filmów („Last Minute”, albo „Ciacho”. Dlatego nieco odetchnęłam, bo utwierdziłam się w przekonaniu, że filmy sensacyjne czy też tego rodzaju to domena tego reżysera. Choć zawsze będę się upierała, że moim ulubionym filmem tego reżysera jest i będzie „Pitbull”. Pierwszy. Bo „Botoksu” drugi raz nie dam rady obejrzeć… Za mocny w scenach…

Karolina Nowakowska

Karolina Nowakowska

premiera "Botoks" Patryka Vegi

premiera „Botoks” Patryka Vegi

TO TERAZ O FILMIE.
Opis krótki: „Losy czterech kobiet pracujących w służbie medycznej, splatają się w szpitalu, gdzie dochodzi do wielu nielegalnych przedsięwzięć.” Szczegółów nie zdradzę.
Spodziewałam się – powiem szczerze, ale nie wiem, dlaczego – czegoś słabszego, może dlatego, że  Może dlatego spodziewałam się czegoś słabszego, ponieważ nie sądziłam, że ostatecznie wyszłam z premiery jak troglodyta, który nie potrafił sklecić porządnie jednego zdania. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. I nie piszę to z powodu mojej sympatii do reżysera.

13 aktorów nie dało rady i odmówiło reżyserowi. Nie dziwię im się wcale. Ponieważ przez pierwsze 30-40 minuty czułam się, jakby ktoś mi napieprzał w twarz pięściami, ponieważ nieustannie coś się dzieje i jest to dawka ekstremalnie mocnych wydarzeń. W pewnym momencie – nie tylko ja – miałam wrażenie, że zabrakło mi (dosłownie, fizycznie) tchu, bo tak mocno reżyser zadziałał na psychikę widza.
Połowy filmu nie dałam rady obejrzeć ze względu na drastyczne sceny. Drastyczne, bo prawdziwe, z prawdziwym mięchem i to dosłownie, ponieważ mamy sceny porodu łożyska, lekarza, który molestuje nastolatkę czy gwałt oralny na kobiecie… Robiło mi się słabo i byłam przekonana, że zemdleję na wielu scenach, ale uznałam, że nie będę robiła sobie wstydu, poczym okazało się, że 5 osób zasłabło w trakcie filmu i potrzebna był pomoc pogotowia ratunkowego…

Niektórzy zarzucają reżyserowi nierealność, ale to dlatego że fakty, z którymi zapoznał się Vega, w filmie są przedstawione w skondensowanej formie. I wydaje mi się, że każdy, kto leżał w szpitalu, czy miał nieco więcej do czynienia ze służbą zdrowia, odczuje deja-vu, oglądając ten film. Nie da się choć trochę nie utożsamiać z tym, co się w nim dzieje.

Pamiętam, jak kiedyś dyskutowałam z koleżanką, która twierdziła, że nasza wspólna znajoma wcale nie dostała się do pewnego Ministerstwa mimo tego, że dziewczyna nie miała wykształcenia, ani doświadczenia w tym, co miała robić, jedynie ojca na wysokim stanowisku. Nie wierzyłam w naiwność koleżanki i ogólnie ludzi. Ani tych, którzy wierzą, że światem nie rządzi pieniądz, a to, co ludzie u władzy i z pieniędzmi robią, robią dla naszego dobra. Zresztą nieważne – dla wielu „Botoks” czy „Służby specjalne” to będą filmy stricte sensacyjne z kolorową fabułą, może nieco przesadzoną dla innych.

Był zdolny nawet do tego, aby zaaranżować prawdziwy poród do filmu (scena z porodu bohaterki, którą grała Olga Bołądź)… Nie mamy tu czystych i grzecznych szpitali z „Na dobre i na złe” czy innych słodkich i naiwnych seriali. Mi się to podobało, bo zazwyczaj w filmach dziecko wręcz jest wypluwane i całe już umyte i bez łożyska.
Swoją drogą Vega stawia tak bardzo na autentyczność, że nawet nierzadko nie potrafię zrozumieć wyraźnie, co aktorzy mówią, ale reżyser mów w trakcie kręceniai: „I dobrze! Ma nie być pięknie, tylko prawdziwie”.

(update) Padł taki komentarz dla Kultura.Gazeta.pl:
„Kobiety szybko dowiadują się, że bez „zrobionego ryja” nie mają szans właściwie w żadnej sytuacji. W ogóle „niezrobiona” kobieta ma gorzej – rozstaje się z nią mąż, nie znajduje pracy, molestują ją. Za to zrobiona – o, ta to ma dopiero życie! Wycieczki do Afryki, szacunek, trójkąt miłosny, pieniądze i wszystko, czego dusza zapragnie. Wniosek jest bardzo prosty – zrób się, a będzie ci dane.”
1. Kobiety ładne również w filmie zostawiają mężczyźni.
2. Tak, to prawda, a nie jest tak? Że ludzie, szczególnie mężczyźni, zwracają uwagę na to, co zdrowe (bohaterka Olgi Bołądź miała zniszczoną twarz od przepicia, i zaniedbane zęby, ponieważ rodzice mieli pieniądze na alkohol), więc i ładne. I niestety,ale świat jest przychylniejszy dla osób zgrabniejszych, dla modelek – Vega tego nie popiera, ale pokazuje, że tak jest. To jego wina, że tacy są NIEKTÓRZY ludzie?
Poza tym jego bohaterka (grana przez Olgę Bołądź) zaczyna manipulować mężczyznami i wykorzystywać ich, skoro są tacy płytcy. Więc w czym problem?

premiera "Botoks" Patryk Vega

premiera „Botoks” Patryk Vega

Uważam, że „Botoks” był feministyczny.
Nie namawiał do usuwania ciąży (nie będę zdradzała szczegółów ani treści filmu) czy nawrócenia moralno-duchowego – a jeśli któraś powie coś w ten deseń, że był antyfeministyczny, to chętnie wysłucham, dlaczego nie ma ona racji. Albo też powiem, że powinna mieć zakaz oglądania filmów, ponieważ jest to szukanie drugiej dziury w dupie i dlatego że reżyserowi nie o to chodziło, aby kogokolwiek moralizować czy namawiać do jakichkolwiek poglądów. Tym bardziej, że Vega popiera kobiety walczące o prawo do wolnego wyboru i własnych poglądów, w tym zeszłoroczny czarny protest, zwłaszcza że jego zdaniem nie ma w dzisiejszym społeczeństwie równości.
A sam podkreślał (w wywiadzie z Pawłem Piotrowiczem): „Szybko okazało się, że to, co opowiadają kobiety, jest dużo ciekawsze od tego, co mówią mężczyźni. Przede wszystkim za sprawą totalnej dyskryminacji kobiet w świecie medycznym (…). Starałem się pokazać, jakie miejsce kobiety zajmują dzisiaj w naszym społeczeństwie, co myślą, co czują i z czym się muszą borykać. Pokazuję ich dyskryminację w życiu prywatnym i zawodowym, seksizm, jakiego nieustannie doświadczają”. Zgadzam się z tym.
Przede wszystkim też pokazuje seksizm lekarzy – dziękuję mu za to.

Vedze  zależy na pokazyaniu prawdy i pokazuje ją. Po „Pitbullach” o policjantach wiem to. I tu rownież Patryk Vega pokazuje, co dzieje się w naszym kraju. Nawet ludzie, którzy pracują od paru nastu lat na SORZE, potwierdzają mi takie przypadki, które miały miejsce w „Botoksie”.
Te wszystkie sceny, m.in. kobiety z pochwicą i psem, mężczyźni, którzy regularnie umieszczają sobie ciała obce w otworze analnym, itp. – to są przypadki prawdziwe, które na SORZE występują niemalże codziennie. O scenach z aborcją nie wspomnę…

Swoją drogą Katarzyna Warnke, która zagrała pierwszy raz u Patryka Vegi, miała cholernie ciężką rolę do odtworzenia: od suki, bladzi, larwy, oschłej szmaty po kobietę, która zaczyna współodczuwać. Brzmi banalnie, prawda? A banalnie nie było.

I – co dla mnie ważne – mamy realny język, czyli taki, jaki mieliśmy w „Pittbulach”, jakim naprawdę policjantki i policjanci się posługują, tak i w „Botoksie” ludzie nie mówią do siebie „motyla noga”, a rozmawiają jak w prawdziwym życiu. Bierze się to między innymi stąd, że Patryk Vega do każdego filmu zbiera porządny materiał i archiwizuje prawdziwe historie, więc nie przekłamuje ich..
Nie potrafię zdzierżyć, gdy ktoś oburza się językiem w filmach Vegi: „Bo rzucają kurwami i chujami”. A jak mają policjanci do siebie mówić? „Motyla noga”? „A niech cię durdeń świnie”? Czy „A idź do cholery!”?
Vega nie potrzebuje szokować ani taniej sensacji, na tym polega realizm.  Rozumieją niektórzy, czym on jest?

A propos taniej sensacji, wspomnę o tym: należy przyznać, że reżyser na premiery swoich filmów nie potrzebuje ściągać najmocniejsze i najbardziej kontrowersyjne nazwiska – jemu wystarczą nazwiska tych aktorów, którzy u niego zagrali w danym filmie.

A co zaś jeszcze tyczy się autentyczności: kupuję filmy Vegi w dramatycznym lub sensacyjnym klimacie, jak również jego dialogi w formie nie-komediowej. Takiego Patryka Vegę kupuję na ślepo.
W formie komediowej ewentualnie, chyba że żartuje nie korzystając z żartów, które są niebanalne czy innym znane jako znane już powiedzonka, ale jako coś nowego, jak np. gdy bohaterki zaczynają nazywać swoje narządy:
- Daniela, a czy twoja Grażyna widziała się dziś z Mirosławem?

„Botoks” jest pro-kobiecy i feministyczny, ponieważ przede wszystkim opowiadał o tym, jak wygrały ze swoimi problemami. Same i samodzielnie walczyły. Główne bohaterki – grane przez Olgę Bołądź, Katarzyną Warnke, Mariettę Żukowską i oczywiśćie Agnieszkę Dygant – pokazały, że kobiety (Polki głównie?) potrafią być silne i poradzić sobie w każdej sytuacji, a na końcu choć zostają bez mężczyzny, są jeszcze silniejsze. I nie chodzi o tanie miłostki i rozstania i rozwody, które skończyły się tylko złamanym sercem. Umyślnie pisze „tylko złamanym sercem”, ponieważ ma się to nijak do dramatów, które przechodzą bohaterki w „Botoksie”.
Szczególnie znaczące są słowa końcowe głównej bohaterki, gdy ta wydaje książkę (więcej nie mówię – nie spoileruję!) i mówi, że nie potrzebuje mężczyzny do dowartościowania siebie i poznania swojej wartości.

MOŻE zabrakło mi wyostrzenia zdania, które wypowiada bohaterka Warnke:
- Pan o tym mówi w telewizji, ale to ja muszę wykonywać te zabiegi.

P.S. Po tym filmie utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że nie chcę rodzić w Polsce.

premiera "Botoks" Patryka Vegi

premiera „Botoks” Patryka Vegi
0
4 Comments
  • Xcc
    Wrzesień 28, 2017

    No i właśnie przez całą recenzję przebija ślepe kupowanie Vegi…

    A rodzenie w Polsce jest takie samo jak rodzenie gdziekolwiek indziej – są dobrzy lekarze i źli, złe szpitale i dobre szpitale, szybkie porody i pieprzona rzeź. Upewnianie się w decyzji PO OBEJRZENIU FILMU FABULARNEGO jest – przepraszam bardzo – dziecinne i śmieszne. Już lepiej się upewniać po przeczytaniu opinii kobiet na Rodzić po ludzku.

    • zadna-kolejna-milostka
      Wrzesień 29, 2017

      KUpuję na ślepo, ponieważ lubię tego reżysera :) Ja każdy, i ja mam swoich ulubieńców :)

      Nie wiem, nie rodziłam na całym świecie :)

      • asd
        Wrzesień 29, 2017

        Totalne bezguście filmowe, idiotka i feministka. Jak widać nieszczęścia chodzą więcej, niż parami.

        • zadna-kolejna-milostka
          Wrzesień 29, 2017

          W Trzcinicy (sprawdzając IP) raczej nie było premiery filmu. Ergo? Komentarz został dodany przed obejrzeniem filmu, widzę :)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *