Anty-rustykalność, kolorowość

czwartek, Wrzesień 28, 2017 0 No tags Permalink 1

anty-rustykalność, kolorowość

Ponoć jestem tak brzydka, że muszę sobie aż włosy farbować na zielono, żeby dobrze wyglądać. Pewnie dlatego wybrałam Niemcy.
            Wiem, że na podstawie tego nie należy podejmować decyzji życiowych, ale uważam, że w tym kryje się coś więcej: kolorowe usta, włosy. I ogólne przyzwolenie na kolorowość.

Nie będę ludziom na ulicach w Niemczech robiła zdjęć jak dzikus, dlatego jedynie mogę zapewnić, jaką kolorowością leje się Berlin. I owszem – uważam, że to jest jeden z powodów, dla których warto wybrać emigrację. Bo za tą kolorowością kryje się inna mentalność. I inne podejście do ludzi.

Tu chodzi o brak rustykalności. Pochodzę i mieszkałam całe życie w Warszawie – w mieście, w którym (nie wszyscy!) ludzie często powtarzają, że „nie są wieśniakami”, a jednocześnie, gdy widzą latem dziewczynę w kusym ubraniu, sądzą, że mają prawo do gapienia się i komentowania jej ciała, czy ciumkania czy poklepania, jak dzikusy, którzy dopiero nauczycli się jeść sztućcami.

Nie, nie pluję na swój kraj, ale jako obywatelka mam prawo powiedzieć, że nie podoba mi się ta rustykalność:
wtrącanie się w cudze życie. Co mnie obchodzi, że jakaś prezenterka pozuje w złocie?! Niech sobie żyje po swojemu – dajmy je i innym żyć po swojemu, skoro chcemy, by i inni nam dali żyć, jak my chcemy. Póki nikt nikomu krzywdy nie robi.
Ta rustykalność, gdy ktoś nie ma swojego życia, więc będzie interesował się życiem innych. Nie pluję na swój kraj, ale jako obywatelka mam prawo powiedzieć, że życzę innym więcej miłości i tolerancji.

Niby stolica, a z pomalowanymi na inny kolor, niż czerwony, ustami czy innymi niż sexy blond czy perwersyjna brunetka  nie da się bez komentowania czy oceniania wzrokiem „Serio?! Da się oceniać kogoś wzrokiem?!”… Da się. Polacy są w tym mistrzami. I nadal uważają – głównie panowie – że mają prawo do decydowania, jak kobieta powinna wyglądać i co jej wypada. Bo prawdziwa lub/i dojrzała kobieta, która ma problemy na głowie i prawdziwe życie, ma czerwone usta, nie niebieskie. Bo na podstawie koloru ust możemy ocenić to, jakie życie ma kobieta.

anty-rustykalne

anty-rustykalne

Ach, no i schodzimy jeszcze na inny temat, tak banalny, że już bardziej się nie da:… A dokładniej tego, jakie kto ma życie.
Bo przecież skoro się śmiejesz, uśmiechasz, masz energię, to znaczy, że nie przytłacza Cię życie. To znaczy, że nie masz zmartwień, problemów, kłopotów. Bo prawdziwy dorosły i dojrzały człowiek ma zmartwienia, a jak je ma, to powinien cały świat o tym wiedzieć poprzez dookoła narzekanie i smęcenie lub po prostu permanenitnie niezadowolony wyraz twarzy. A jeśli już jesteś wiecznie poważny, to pewnie jesteś niezwykle dojrzałą osobą, którą trapią zmartwienia tego świata.
A ja zawsze powtarzam: jeśli ktoś ma za dużo problemów w życiu, będzie szukał przyjemności i szczęścia przy każdej okazji. Natomiast jeśli ktoś ma za mało problemów, będzie szukał wszędzie zmartwień.

Ale wróćmy do kolorów.
By the way: a także uważa się w naszej ojczyźnie, że skoro nie masz czegoś kolorowego na zewnątrz, to nie jesteś kolorową osobą.
W Niemczech w pracy nikomu  od początku nie przeszkadzało, że mam niebieskie, później zielone włosy, a także niebieskie usta. Nikt nie gapił się na to i nikt mnie nawet o to nie pytał: „A po co ci to? Na co to komu? Lepiej wyglądałaś…”. Jakby ktokolwiek sądził, że jego zdanie jest na tyle istotne dla mnie, żeby się nim ze mną dzielić.
Jedyne miejsce, w którym nie malowałam ust na niebiesko/zielono/żółto to Dachau i Sachsenhausen, ponieważ… no, bo, kurwa, bez przesady!

Często też maluję usta, ponieważ mój podopieczny, który ma Aspergera, aby zechciał uczyć się, chętniej podchodzi do współpracy na naszych zajęciach, kiedy pani jest kolowa.
I tak mi już zostało na zajęciach z innymi dziećmi, że chodzę z pomalowanymi ustami. I to ja wracam z zajęć zadowolona, że podopieczni dzięki takim głupotkom osiągają lepsze wyniki na naszych zajęciach. Te kolorowe głuppotki przypominają mi to, gdy inni patrzą w Polsce z pobłażaniem na obcą dziewczynę i mają swoje myśli w głowie.
Zaznaczam jeszcze raz: „Obca dziewczyna”, więc nikogo nie powinno obchodzić to, co dzieje się u obcej osoby.

Ale jak to powiedział Carl Jung:
„Myślenie jest trudne, dlatego wielu ludzi ocenia”.

Wiem, że na podstawie tego nie należy podejmować decyzji życiowych, ale… A nie. Sorry: tak uważam.

Anty-rustykalne kolorowe

Anty-rustykalne kolorowe

1

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *