Rozwódka, czyli kobieta z second handu

środa, Sierpień 16, 2017 0 No tags Permalink 0

Nie jestem PiSowcem, to wiecie, ale nie lubię, jak się atakuje Martę Kaczyńską przez pryzmat jej związków. To, że wytyka się jej hipokryzję – owszem, tu ma się racje: kobieta o prawicowych poglądach, broni rzekomej moralności, wspiera partię swego wuja, katolickich wartości, ale która sama nie przestrzega tego, czego oczekuje się od innych. Pod względem relatywizmu i konformizmu nikt mi się nie podoba.
Ale nie podoba mi się, że ocenia się ja czy jakąkolwiek kobietę po rozwodzie przez pryzmat tego, że jest „z second handu”.

Ktoś powie, że pewnie mówię o sobie. Okej, niech tak mówią i wiedzą lepiej.

Powiedzenie o rozwódce, że jest jak z second handu nie przyrówna się już tak samo mocno do kobiety, która miała 10 związków. Bo to małżeństwo wartościuje się jako coś silniejszego. Można być w małżeństwie 10 lat, ale nadal będzie z second handu, czyli używana, bardziej niż ta, która w tym samym okresie była w 5 związkach.
O mężczyźnie powie się: „Wow. Ale on to wyzwanie, skoro żadnej nie udało się go utrzymać na dobre”. Zaś o kobiecie, że jest pewnie niestabilna emocjonalnie.
By the way: Nie, ponieważ mężczyźni, którzy tak oceniają, znaczy, że chcą mieć taką kobietę na własność. Natomiast takie kobiety, które tak powtarzają same sobie strzelają w kolano, bo powodują ograniczenia swojej płci. I też to oznacza, że taka kobieta ma niską samoocenę, skoro musi uwłaczać innym kobietom i umniejszać je w swoich i innych oczach, aby ich wartość wzrosła. Nie jest to ani z klasa ani feministyczne.

O mężczyźnie się powie, że musi mieć coś w sobie, skoro kobiety do niego ciągnie. O kobiecie takiej powiedzą inne kobiety (lub mężczyźni, którzy nie potrafią lub nie chcą ich zdobyć, bo wiedzą, że im się to nie uda), że „towar przeceniony jest najbardziej rozchwytywany”.
By the way: jeśli usłyszycie takie słowa od jakiejś kobiety – uciekajcie od niej. To nie jest kobieta z klasą, ani kobieta, która jest pewna siebie, a taka może i wam psuć energię.

O kobiecie powiedzą niepewni siebie mężczyźni: „Nie chcę po kimś nosić zużytej rękawiczki”.
1. Ona tez nie chce, dlatego i ciebie nie weźmie, bo skoro ty byłeś w jakimś związku, to jest to samo
2. Ona nie jest przedmiotem, który ktoś ma zużywać
3. Czyli jak ty ja zużyjesz, to wyrzucisz?
4. Ona nie jest zużyta. Ona zaczyna od nowa.

Czy to kobieta jest po rozwodzie, czy ktokolwiek inny po innych związkach – tak samo można mówić, że obydwoje są z second handu.
To jest to samo, gdy ocenia się kobiety, które nie są dziewicami do ślubu – wartościowało się  je przez pryzmat błony dziewiczej. Jakby istniała „czystość pochwy”, która przybrudzi się od ilości związków.
Więc im mniej partnerów tym lepiej. Ale dla mężczyzny. Bo dlaczego innym kobietom miałoby to przeszkadzać? Gdyby pewnie mężczyźni nie oceniali tak kobiet, inne nie podłapywałyby takich teorii, aby je dalej głosić i siebie przedstawiać w bardziej wartościowym świetle.
Oczywiście, w swojej obronie powie się: „Niiie, o mężczyźnie też się źle powie, ALE”.
- jak mówisz „ale” i chcesz powiedzieć coś o kobiecie, to juz przegrałeś dyskusję.
- ale gdy zaczynasz wartościowanie ludzi dopiero przy ocenianiu kobiety, to już oznacza, że wcale tych mężczyzn nie oceniasz.

Ale proszę was, abyście nie miały poczucia, że tak myśli 90% mężczyzn, wiec nie ma nigdzie ucieczki. Znam mnóstwo świetnych mężczyzn, którym nie przeszkadza to, kto był „przed nim”. Jakby to miało tak naprawdę jakiekolwiek znaczenie.
Dojrzały i mądry życiowo mężczyzna będzie potrafił zbudować wartościowy i zdrowy związek, fajny związek bez „podpórki”: „Ufff, nie miała wcześniej nikogo, wiec nie mam konkurencji w postaci jej przeszłości”.
Fajny facet nie będzie się bał „konkurencji” w postaci jej przeszłości. Jako wartościowy i pewny swej wartości mężczyzna nie potrzebuje „tabula rasa”, aby od nowa namalować tablicę na kolorowo i ciekawiej.

Jak również nie podoba mi się, gdy mówi się o kobiecie: „Co ona może wiedzieć o związkach, skoro jest rozwódką”. Swoją drogą: ona wie o związkach, ponieważ je przeżyła i – jeśli to jest mądra, fajna kobieta – to może (ale nie musi) wiedzieć, co rozwala związki.

A dlaczego o takiej kobiecie nie powie się, że musi mieć w sobie Coś, skoro tak wielu (fajnych) mężczyzn pragnie zdobyć i być na stałe z taką kobietą?

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *