Przemoc Domowa

środa, Lipiec 5, 2017 0 No tags Permalink 1
przemoc domowa

przemoc domowa

Kiedy słyszymy, że jeden ze współmałżonków pobił drugą osobę, powyzywał od najgorszył, splunął, upokorzył i pogroził, że zniszczy, jakie słowa cisną się nam na usta?
„Skurwysyn”. A dlaczego takie? Ponieważ zakładamy, że to mężczyzna jest agresorem w 99,9% przypadkach.

Wiecie, dlaczego kobiety w większości są ofiarami przemocy domowej? Ponieważ bardzo często mężczyźni boją się i wstydzą zgłaszać na policję pobicie.
Uprzedzam: mój post absolutnie nie sprawia, że neguję to, że kobiety są ofiarami również.

- A co on takiego zrobił, że ją tak zdenerwował?
To nie jest feministyczne. Nie na tym polega równouprawnienie.
- Taki duży facet i boi się powstawić swojej żonie? (śmiech)
- To są przypadki tylko marginesowe, promilowe nie procentowe, więc nie ma co o nich głośno mówić! Czyli zignorujmy.
To nie jest równouprawnienie, to nie jest tworzenie relacji partnerski w społeczeństwie. To zwykła mizoandria.
Jeśli zakładamy też, że to mężczyźni mają tendencję do agresji, zaś kobiety z natury są ofiarami, nie stworzymy feministycznego świata. Nie jest to moje podejście i ja się od tego odżegnuję. Stworzymy świat nieustannej walki z mężczyznami, a ciągnąć maksymalnie w jedną stronę granice, zerwiemy relacje porozumienia.

Ja wiem, jakie mamy spolaryzowane społeczeństwo i nasroje teraz w Polsce. Ale i tak to napiszę, tym bardziej, że Wy wiecie, że jestem feministką i jakie mam poglądy dotyczące obrony kobiet:
Znałam ze środka małżeństwa, w których kobieta wykorzystała swoją pozycję i przez dziesięć lat chodziła na obdukcję, przy każdym siniaku, który powstał w wyniku uderzenia od szafki czy rogu łóżka, aby następnie w sądzie przedstawić dowody na to, jakoby mąż znęcał się fizycznie nad żoną.
Znałam takie, które przyprowadzały do sądu kobiety, które twierdziły, że mąż powódki je molestował. Takie, które po cichu syczały do mężów: „Ty chuju, zgniejsz w więzieniu”, poczym na całe gardło krzyczały „Pomocy! Niech ktoś wezwie policję!”.
Od małych dzieci słyszałam „Pierdolony frajer”, a gdy pytałam, skąd znają te słowa, wzruszając ramionami, odpowiadały: „Od mamy. Do taty tak mówiłą”, poczym przychodziła mama od „pierdolonego frajera”, pani z korporacji, pani zgrabna i wykształcona, pani z pięknym uśmiechem i słodko ze mną rozmawiała.
Znałam wielkich mężczyzn, który jedną ręką potrafili powalić niejednego mężczyznę, ale to oni chodzili z siniakami i zadrapanymi twarzami opluci. Wielkie chłopy z delikatnymi sercami i nieco zbyt naiwni.
Znam takie, które gdy atakowały swoich mężów, pięściami, pazurami, opluwając ich, zaczynały krzyczeć i płakać i wierzyć w to, że same zostały pobite, ponieważ mężczyzna, aby się bronić, łapał kobiety za nadgarstki, żeby się wybronić. Choć niczego im nie zrobił: nie pchnął, nie uderzył, po prostu odsunął od siebie ręce.
I znałam też takie, które wcześniej nie wydawały ze swojej pensji ani grosza na dzieci, rachunki, jedzenie czy kredyt, ponieważ same też tak chciały, a kiedy mąż zaczął zarabiać mniej i już nie mógł sam wszystkiego opłacać, zaczął być upokorzany, a te kobiety opowiadały, że mężczyzna znęca się nad nimi ekonomicznie, odcinając od środków do życia.

W odpowiedzi, choć sama byłam tego świadkiem, słyszałam: „Ale nie wiemy, jaka jest prawda!”. Ale takie słowa padały, gdy mowa była, że to mężczyzna był ofiarą. Gdy zaś sytuacja dotyczyłaby kobiet, sama nie pomyślałabym, żeby tak odezwać się na temat kobiety: „Ale nie wiemy, jaka jest prawda tak naprawdę”. Ponieważ automatycznie wierzymy kobietom. My, lewaki, którym sama jestem.
I żeby była jasność: nie, nie chcę, aby kobiety były upokarzane i gwałcone przez własnych mężów. Ale nie chcę też, aby było tak, że cudowni ojcowie i mężczyźni,  nieco zbyt naiwni i nieco zbyt zahukani i dobrzy, byli z automatu traktowani jak agresorzy.

W odpowiedzi słyszmy: „Wiedział, kogo poślubia. To czego się dziwi? Nie wiedział, kogo bierze za żoną?”
1. Jeśli nie chcemy, aby ktoś tak argumentował agresję mężczyzn, nie argumentujmy tak agresji kobiet
2. Nie, nie zawsze wiadomo: psychika ludzka zmienia się średnio co 7 lat – nie wiemy, żyjąc  z kimś nawet 10 lat, jak zmieni się ta osoba, czy jak się zachowa w sytuacjach, z którymi jeszcze nie mieliśmy do czynienia
3. Nie, nie zawsze wiadomo: ludzie potrafią udawać kogoś innego przez 10 lat nawet. To, że ja czy Ty czy Wy nie poraficie, nie znaczy, że inni nie potrafią.

A argument, żeby nie mówić o tym na głos, ponieważ prawicowe środowiska to wykorzystają, nie jest żadnym argumentem - chroniąc i ukrywając agresorów w postaci kobiet, odbije nam się czkawką i spowoduje reakcję odwrotną: taką samą, jaka powstaje, gdy ateiści słyszą o bronieniu i chowaniu zbrodni pedofilskich przez Kościół. Spowoduje tylko, że jedna i druga grupa jeszcze bardziej będzie się broniła. Tak samo jak my, feminiści, reagujemy zwiększoną energią i złością na to, gdy prawicowcy chcą uchronić agresorów w postaci swoich posłów prawicowych.

P.S. Starałam się znaleźć zdjęcie i wpisując słowa kluczowe „przemoc domowa” i ciężko było znaleźć te, w których mężczyzna byłby bity. Bo przecież to takie śmieszne, żeby mężczyzna dał się pobić.

1

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *