Projekt: Lord

sobota, Lipiec 1, 2017 0 No tags Permalink 0
projekt Lady

projekt Lady

Żeby nie było: na wstępie powiem, że podoba mi się, aby pokazywać ludziom, że bycie wulgarną jednostką nie zawsze, kurwa, jest fajne. Że fajniej, im wulgarniej i ordynarniej. I lepiej, gdy krzykliwiej!
Ale tylko jeśli uczy się tego zarówno dziewczynek, jak i chłopców.

Mamy w telewizji kolejny program, który uczy dziewczynki. Jeśli pokazują dziewczynkom, aby zyskały szacunek do siebie czy zaczęły się czymś interesować, albo dlaczego ważne jest, aby czytały, rozwijały się, były niezależne finansowo (jaka by to praca nie była), to super! Jestem za! Jeśli wyjaśnią dziewczynkom, że nie jest najważniejsze w życiu, aby pokazać cycki i „pęknięcie pleców”, czyli rów, aby coś znaczyć czy zaistnieć – będę dopingowała takiemu programowi.

Jak na razie czego nauczyły się dziewczyny w programie? Tego uczą, że wizerunek jest bardzo ważny. I że to, jak wyglądamy, wpływa na postrzeganie nas i nie daj Boże może ktoś o nich powiedzieć: „Towar wielokrotnie macany przestaje być atrakcyjny”, bo przecież jeśli kobieta miała partnerów – ona traci część siebie i swoją wartość, ale jak mężczyzna, to wręcz zyskuje?

Czy naprawdę powinno się skupiać głównie na wyglądzie takiej dziewczyny, jeśli chce się ją zmienić, zamiast zacząć od pewnych tłumaczeń i tego, co ma w głowie? Oczywiście, że warto, ale po co, skoro można pójść linią najmniejszego oporu: wziąć nieco proste dziewczyny, którym obiecuje się sławę, dać alkohol i pokazać w telewizji. Takie nieco „Czyż nie dobija się koni”, czyż nie? Publiczność potrzebuje mięsa, bo fajnie jest oglądać kogoś, kto zachowuje się idiotyczniej od nas.

Dlaczego nie zrobią programu, który nauczy panów, jak szanować kobiety i jak powinni sami od siebie wymagać? Zamiast tego, pokazują programy, w którym mamusie wybierają synowe, które są w stanie się upokorzyć, byleby być z ich synem.
Ci, co mnie znają, wiedzą, co uważam o „polskich Januszach” – wiecie i same/sami przyznajecie mi rację, że mamy dookoła mnóstwo Januszy, którzy uważają się za modeli Calvina Kleina i omnibusów, którym wydaje się, że zasługują na Pamele Anderson. Mają rację: wydaje im się.
Dlaczego nie widzę programów, w których uczą panów, aby wzięli się za siebie? Że nie tylko kobieta powinna dbać o dom czy też o siebie, ale jeśli panowie chcą mieć damę w związku, to sami powinni ją traktować jak królowe, a sami zachowywać się jak gentlemeni.

Dlaczego nie widzę programów, w których uczy się polskich panów, że kobieta to nie jest tylko robot kuchenny, który automatycznie zrobi kanapki, gdy samiec alfa wstanie z rana?
Taka odskocznia od poglądów rodzimych polityków byłaby czymś wręcz wskazanym, a może i wówczas nie byłoby takiego niżu demograficznego, bo kobiety chciałyby zacząć rodzić, bo widziałyby odpowiedni materiał genetyczny na ojców swoich dzieci, zamiast chromych genetycznie troglodytów.

Dlaczego nie ma programów, które zamiast nauczać kobiety czy zmieniać ich wygląd czy to nadreperowywać samoocenę, powinny zacząć uczyć panów, jak zadbać o swoje partnerki, aby siebie pokochały? Zamiast tego widzę odstręczających charakterologicznie panów, którzy starają się nauczyć karykaturalno-szowinistycznej taktyki taniego podrywu.
Chciałabym zobaczyć program, w którym nie będzie się mówiło: „Kobieta musi mieć wrażenie, ze jest szanowana”, tylko: „Kobietę TRZEBA szanować. Trzeba od siebie wiele samego najpierw”.

Skąd młode dziewczęta mają czerpać wzorce? Od której kobiety, o której jest głośno i często się pisze?
Wiecie co? To nie jest wina Anny Lewandowskiej, że niektóre Polki źle się czują ze swoim post-ciążowym brzuszkiem. To nie jest też wina Seks Masterki, że taka jest – jest, jaka jest i takich, jak ona, będzie jeszcze pełno. Raczej to media wyłapują i wykreują postać, którą „warto” promować, a społeczeństwo sądzi, że potrzebuje tego rodzaju informacji.
Oglądaliście niemiecki film „Free Rainer”? Gdzie grupa chętnych włamuje się do programu odpowiedzialnego za przekazywanie statystyk oglądalności stacjom telewizyjnym? Pokazuje producentom, że ludzie chcą coś innego oglądać i telewizje zaczynają pokazywać reportaże, publicystykę, programy kapkę ambitniejsze niż „Magda Gessler was urządzi”. I wiecie, co się dzieje? Ludzie są tego spragnieni.
Gdyby to media przestały pokazywać, że kobiety powinny być poddawane nieustannej obróbce i że szybko, łatwo i (mało)przyjemnie można stać się sławną poprzez pokazanie czegoś kurewsko wulgarnego i cholernie krzykliwego!!!, to wiecie, co by się stało? Nieco zniwelowalibyśmy tę patologię intelektualną, jaka się rozmnożyła.

Dlaczego nie nauczyć mężczyzn w telewizji, aby ci przestali być maminsynkami, o których względy kobiety muszą walczyć? I zamiast tego nauczyć ich, że sami powinni prać, gotować sobie i drugiej osobie, zamiast oczekiwać tego od kandydatki w programie „Polowanie na syna”? Czy „Kto poślubi mego (mamin)synka”?

Jeśli tworzy się program „Projekt: Lady”, to czemu dla równowagi nie stworzyć dla mężczyzn, aby ci stali się gentlemenami, którzy wymagają od siebie również pod względem intelektualnym i językowym oraz estetycznym, skoro tego samego wymaga się od kobiet?

„Towar wielokrotnie macany przestaje być atrakcyjny”. Może stworzyć program „Projekt: Lord”, w którym nauczy się mężczyzn, żeby szanować kobiety, nie zaś wtłaczać im do głów kompleks „madonny/dziwki”.

Tylko w tym momencie… Kto by był guru i prowadzącym taki program?

projekt lady

projekt lady

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *