Nie lubię, kiedy kobieta…

poniedziałek, Lipiec 17, 2017 0 No tags Permalink 0
Nie lubię, kiedy kobieta zarządza i dyskredytuje innymi kobietami

Nie lubię, kiedy kobieta zarządza i dyskredytuje innymi kobietami

Dlaczego o tym wszystkim napiszę? Ponieważ zaczyna się wykorzystywać feminizm do swoich celów. I zapomina się, czym on jest naprawdę, aby osiągnąć swój cel. Feminizm to też klasa, czyli zachowanie poziomu.

Nie lubię, kiedy kobieta bez powodu, albo i z powodu jadu obraża inne kobiety, mówiąc z aluzją: „Bo towar z przeceny wszyscy lgną”.
FIY: i ja mówiłam tak – czy to w formie przekomarzania się z przyjaciółkami, z którymi na pewne żarty mogłyśmy sobie pozwolić, czy to gdy mowa jest o kobietach, które mając parcie na szkło, idą linią najmniejszego oporu, aby zaistnieć tylko po to, by być znanymi, pokazując, do czego ludzie są zdolni niektórzy.
Ale nie podoba mi się, gdy mówimy tak o sobie wzajemnie, aby zdyskredytować inną kobietę.

Nie lubię, kiedy inne kobiety obrażają następne żony/narzeczone swoich byłych mężów/narzeczonych, jakoby ta następna coś zrobiła. Jakoby ta następna odebrała inne kobiecie mężczyznę, jakby to była walka i rywalizacja.
FIY: jeśli mężczyzna odszedł do innej, to nie jest wina tej „drugiej”. I nie jest to pole walki, w którym mamy dziwkę kontra żonę/narzeczoną, które odbierają sobie mężczyznę.
Nie lubię określenia „odebrała jej faceta”.
Odszedł? To znaczy, że tak miało być i nikt nie jest tu zły.
Jeśli mówimy o kobiecie, która ewidentnie kręciła i wprowadzała intrygi w cudzym związku – ok, zgadzam się. Ale jeśli mówimy o tym, że mężczyzna poszedł sobie do innego, to nie dlatego, że ta kobieta go odbiła – gdyby on był czyjś, to do innej by nie szedł. Ale ja już pomijam ten fakt. Pomijam już argumentację: „Spoko. Moi rodzice uczyli mnie, że zużyte zabawki powinnyśmy oddawać uboższym dzieciom. Zatem niech ma mojego byłego”. Pomijam, ponieważ nie jesteśmy w gimnazjum, aby stosować taką retorykę, ani nie powinnyśmy być zgorzkniałe, aby tak arogancko odzywać się do innych kobiet. A już na pewno nie przypomnę, że taka kobieta również jest „po kimś zużytą zabawką”.

Bardziej dziwi mnie to, dlaczego obwiniamy drugą kobietę? Czy jeśli kobieta pójdzie do innego mężczyzny, to mówimy, że on odbił tę kobietę komuś? Nie. Mówimy znowu źle o kobiecie. Używamy inwektyw, aby obrazić kobietę, a ten, do którego ona poszła, jest boga ducha winny. Posiadanie faceta to nie jest żadna gra, w której wszystkie pozostałe wokół kobiety to nasze przeciwniczki i rywalki. A ta, która w końcu ma tego faceta, jest wygrana. To też świadczy tylko o tym, że uważamy, że ta, która ma mężczyznę, jest spełniona i ma wszystko.

Zrozumcie, kobiety, że posiadanie faceta to nie jest najlepsza rzecz, jaką możecie mieć. Owszem: posiadanie przyjaciela i najbliższą osobę, która nas wspiera i kocha. Ale nie sam fakt, że to jest wszystko, co mogłyście osiągnąć.
Nie mówmy, że kobieta odbiła faceta innej, ponieważ nie jest to żadna gra, ani rywalizacja, w której odbija się piłeczkę:
- Serw!… Odbicie!… Ścina!… Punkt dla przeciwniczki!
A wiecie, kto przy tym wszystkim najbardziej traci? Wszystkie kobiety. Ponieważ największymi wygranymi są mężczyźni, którzy siedzą sobie z boku i śmieją się, ponieważ widzą, jak – jawnie czy też dyskretnie – to kobiety się biją i walczą o samców.

Nie lubię, kiedy kobieta wyzywa nową partnerkę swego (już) byłego narzeczonego/męża. W ten sposób zrzuca się z siebie odpowiedzialność za coś, co we dwójke się zepsuło z partnerem.
To nie jest feminizm, aby obarczać winą mężczyznę za wszelkie zło. To nie jest też feminizm, aby obwiniać obcą kobietę o rozkład związku. Jest to niedojrzałość zwykła – obwinianie innych za coć, co samemu sie popsuło.
Jakiś czas temu pisałam: to nie to, że partner/partnerka się puścił/puściła, to siebie wzajemnie puścili, skoro druga osoba przestała czuć coś do drugiej osoby, skoro poszła do innej.
Jest to zacofane i infantylne, żeby rzucać wyświechtanymi hasłami z nastoletnich memów.
Zapamiętajcie:  kobieta ma prawo pokochać kogoś innego i tak samo meżczyzna. Z jakichś powodów ktoś pokochał inną osobę i dlatego odszedł do innej osoby.

Nie lubię, kiedy kobieta rozpowiada krzywy obraz mężczyzn: „Zdradził mnie, jak jeszcze byliśmy małżeństwem!”.
INFO: Rozwód może trwać 2-5 lat. Czy znaczy to, że przez te 2-5 lat ma druga osoba żyć w celibacie?
Nawet jeśli to dzięki „tej drugiej” zrozumiał, że on jako mężczyzna zasługuje na coś więcej niż złe traktowanie?
Owszem, tak piszę, ponieważ opowiadanie, że tylko kobiety są pokrzywdzone, krzywdzi nas same – kobiety. Rozpowszechnianie zakrzywionego obrazu mężczyzn nie jest feministyczne, a nie-obiektywne czynienie z nas ofiar również. Kiedy są przypadki, że mężczyzna źle potraktował – mówmy o tym. Ale mówmy też o tym, że i kobiety są agresorkami, ponieważ znęcają się nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Inaczej nie będzie dialogu i inaczej zawsze będziemy toczyli walkę między płciami.
Inaczej mężczyźnie słysząc, że to głównie/tylko oni są agresorami i zdradzają, sprawimy, że oni zaczną się bronić, zamiast nas zrozumieć.

By the way: Jeśli ktoś się rozwodzi, to czekanie na proces rozwodowy trwa ok. 6 miesięcy, zanim ludzie się rozwiodą, niekiedy czeka się również 1-2 lata (jeśli są zawzięci i się szarpią). A zanim zdecydują się na rozwód, miłośc zanika, o czym nie zawsze mogą wiedzieć, ergo co w tym złego, że w kimś się zakochają, zanim uprawomocni się wyrok sądowy?

Nie lubię, kiedy dyskredytuje się kobiety o jakimkolwiek wyglądzie: niepoprawnie polityczne jest, gdy komentuje się kobietę otyłą, ale w porządku jest, kiedy mówi się „Kobiety szczupłe/chude nie są szczęśliwe!” (rzekomo się głodzą i nie mają przyjemności z jedzenia, rzekomo harują na siłowni itp.).
Nie lubią jedne, gdy się wytyka jednym wagę? Ponieważ są nieco większe? To niech inne nie wytykają innym ich wagi. Że są nieco mniejsze.
Ani nie lubię komentarzy: Prawdziwa kobieta ma krągłości”. Nie. Prawdziwa kobieta oddycha, żyje, ma ciało.
I nie lubię, kiedy podważa się inteligencję innej kobiety, mówiąc: „Inne ćwiczą nogi, a ja mój mózg”. Jakoby każda, która trenuje, jest głupsza i nie czyta książek, nie jest wykształcona.
FIY: treningi, ćwiczenia fizyczne dotleniają mózg, dzięki czemu ze świeższą głową podchodzi się do zadania umysłowego.

Nie lubię, kiedy człowiek człowiekowi wilkiem – „kobieta kobiecie kobietą” niedługo zaczną mówić, ponieważ obrażająć inną kobietę, same sobie strzelają w kolano, a nie innym kobietom czy jednej kobiecie.

Nie lubię, kiedy kobieta dyskredytuje inne kobiety i chce nimi zarządzać

Nie lubię, kiedy kobieta dyskredytuje inne kobiety i chce nimi zarządzać

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *