Codziennie przez przypadek

środa, Lipiec 12, 2017 0 No tags Permalink 0

NIEfeministycznie. Od siebie. Ode mnie.
Rozmowy z dnia różnych ludzi (nie, nie, niekoniecznie moje):

- Uśmiecha się,  problemów nie ma, nie wie, co mnie za to dziś spotkało.

- Młoda, to przeżyła mniej niż ja, dwa razy starsza od niej.
Myśli sobie kobieta, która widzi dwudziestoparolatkę, która przeżyła śmierć swojego narzeczonego/poronienie/wypadek/rozwód/terapię.

- Siedzi w autobusie a młoda!
Komentuje głośno jakaś osobaa dziewczynę, nie wiedzac, że ta jest w ciąży, więc woli siedzieć, gdyby miało szarpnąć autobusem.
Lub też ktoś inny skomentuje inną osobę, która niedawno miała poważne komplikacje kolana/biodra w młodym wieku, a nie stać tej osoby na samochód, więc jeździ komunikacją miejską, siadając, byleby nie pogarszać kontuzji, która wcześnie wykryta z wiekiem się pogorszy.

- Ślęczy w tym telefonie, pewnie na Facebooku. Takie czasy i tacy ludzie.
Nie wiedząc, że ktoś pracuje po pracy i jeszcze musi maila wysłać lub czyta e-booka lub załatwia mailem korepetycje dla swego dziecka lub zapisuje sobie listę zakupów jedzeniowych, żeby o niczym nie zapomnieć.

- Aparacik ortodontyczny założyła, choć nie miała tak tragicznego zgryzu. Wydaje pieniądze, choć powinna na inne rzeczy.
Nie wiedząc, że aparat ortodontyczny zakłada się nie tyle dla estetyki, ile dla zdrowia (profilaktycznie przeciw parodontozie, próchnicy, niekiedy z powodu migren).

            – O Boże! Jaka ty chuda! Zjedz coś!
- Nie, dziękuję, przed chwilą zjadłam dwie duże pizze.
- Acha, czyli to kwestia genów: „Jem, ile chcę”.
- Nie, po prostu sobie uprawiam WF, ćwiczę od zawsze.
- Acha, czyli poddałaś się modzie na zdrowy tryb życia? „Tyrania fit-life”? I może jeszcze nie pijesz mleka?
- Nie piję.
- Pfff, wiedziałam! Następna lala podatna na modę!
- Mój organizm nie toleruje laktozy…

- Taka młoda i sprawna, widzę, że jedzie na siłownię, skoro ma torbę sportową, ale usadzić dupsko, to już za duży sport dla niej! Zamiast ustąpić starszej!
Komentuje dziewczynę w ciąży, która jest w pierwszym trymestrze i nie chce po raz drugi poronić, ponieważ pierwszą utratę dziecka potwornie przeżyła. A i owszem – jedzie do fitness klubu: na jogę, ponieważ po pierwszym poronieniu lekarz zalecił chodzić na jogę, która pomaga w trakcie ciąży.

Kiedyś szłam z koleżanką ulicą i zobaczyłam parę młodą w trakcie sesji zdjęciowej. Rozwinęłam plakat filmu „Wilgotne miejsca”, żeby zrobić im photo-bomb. Żaden uszczerbek trwały na zdrowiu – dla uśmiechu, dla zabawy. I poszłam dalej.
Para ewidentnie nie miała nic przeciwko, poniewaz miesiąc później znajoma oznaczyła mnie na zdjęciu nieznanych mi ludzi – tych dwojka, jej znajomych.

Świat jest mały, a my tak się wpieprzamy w innych życie przez przypadek. Czasem ktoś ma ubaw, jak na przykład tutejsza para młoda, a czasem ubaw mają ci, którzy chcą umyślnie jadem i gównem rzucić, jak małpy w zoo, które rzucają w odwiedzających. Not cool, just not cool.

Przez przypadek codziennie

Przez przypadek codziennie

 

Jakiś czas temu pisałam o pani Luizie:

Fitness club/ładna siłownia. Wychodzi klientka, daje kluczyk od szatni, Dziewczyna z Recepcji oddaje karte benefitowa/multisportu.
- To nie moja karta!! Ja jestem Luiza!! Pani chciała mi wcisnąć nie moją kartę!
- A pani nazwisko, poproszę.
(Szuka pośród innych kart, możliwe, że karty zostały pomylone – zdarza się).
- Niestety, ale zostaly pomylone (z uśmiechem przepraszającym). Przepraszam pomyliłam się. Zadzwonimy do pani, której karta została, żeby zapytać, czy nie ma pani karty…
- Pani się do mnie głupkowato uśmiecha! Zamiast szukać mojej karty!
(Szukała). Nawet mnie pani nie przeprosiła (przeprosiła)! Pani pisze oświadczenie: „Karta została zgubiona przeze mnie (przez DziewczyneZRecepcji) i chciałam ją wcisnąć klientce! Rzucając w nią tą kartą!”
- Ale czemu pani krzyczy :| ?
(Po darciu się na DZR, dyktuje dalej: )
- „…opłacę pani zajęcia wszystkie za tą kartę!”
- „Te kartę”
- pfff! Hahaha, gdyby pani była mądra, to by pani nie pracowała na recepcji !!

Pani nawet nie wiedziała, że dziewczyna przyszła do zaprzyjaznionego klubu fitness na chwilę, na okres wakacyjny, ponieważ na co dzień zarabia 2x tyle i pracuje w czymś kompletnie innym. „Ambitniejszym”, czym pani Luiza pochwalić by się nie mogła, skoro ocenia ludzi na podstawie tego, gdzie ktoś pracuje.

Codziennie spotykamy ludzi i nic nie wiemy o ich życiu. Przez przypadek. I tak nabruździmy w czyimś życiu przez przypadek, ale dla chwilowej naszej przyjemności i pójdziemy sobie dalej. Więc – jak to mówiły mądre bajki z dzieciństwa – „Jeśli nie chcesz powiedzieć czegoś miłego, to lepiej nic nie mów”. Bo Ty sobie pójdziesz, a inni z cudzą, Waszą, Twoją, goryczą zostają.

 

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *