Femigracja – mieszkanie – jak cholera strzela Polkę

poniedziałek, Czerwiec 5, 2017 0 No tags Permalink 0

wodospady w Bawarii - siebie pokazuję, żeby nie było, ze mnie tam nie było

wodospady w Bawarii – siebie pokazuję, żeby nie było, ze mnie tam nie było

Żeby wynająć mieszkanie w Niemczech, trzeba mieć dowody pracy minimum z ostatnich trzech miesięcy. A najlepiej na vollzeit, czyli pełen etat (tu nie ma umowy o prace, zlecenie, o dzieło). A żeby mieć pracę, trzeba mieć zameldowanie, a żeby mieć zameldowanie, trzeba gdzieś mieszkać. Logiczne, prawda? Takie błędne koło, w które trudno skoczyć.

Sytuacja wygląda tak, że gdy pojawia się ogłoszenie z mieszkaniem w Internecie, to już możecie zapomnieć o wysyłaniu swojej kandydatury, ponieważ ludzie nie patrzą, ile, ale ważne, że jest jakieś wolne mieszkanie.
- No co pan?! Godzinę temu już wystawiłem, a pan dopiero teraz dzwoni?!

Ach! No właśnie! Kandydatura. Oglądanie mieszkania przypomina nieco casting. Nie, nie przesadzam, nie jest to żadna metafora.
Umawiacie się na oglądanie mieszkanie, zazwyczaj wtedy, gdy to właścicielowi mieszkania pasuje termin. A wy musicie wziąć ze sobą następujące dokumenty:
1. Schuffę – dowód na to, że nie należycie do Krajowego Rejestru długów (w Niemczech)
2. Dowód minimum z ostatnich trzech miesięcy pracy. Najlepiej na ten cały etat.
3. Referencje z poprzedniego miejsca zamieszkania (nie zawsze chcą, ale w większości przypadków).
4. List motywacyjny, dlaczego chcecie zmienić mieszkanie z opisem was samych
5. Referencje z miejsca pracy (nie zawsze chcą, ale w większości przypadków i moja szefowa sama mi chciała wypisać na wszelki wypadek).
6. Kaucja. Ta wynosi zazwyczaj trzykrotność czynszu, czyli około 6-8 tys. zł (liczę na wypadek, gdybyście od razu szukali mieszkania, przyjeżdżając z Polski)

I z takim plikiem idziecie oglądać mieszkanie wraz z innymi chętnymi i to wy macie się sprzedać właścicielowi. 

Ja miałam to szczęście w Bawarii, że szefowa mi pomagała. Niemka. Żadna Polka z tych wszystkich, które poznałam i zarzekały się same z siebie, że mi pomogą. Bez urazy, ale o pomocy ze strony Polek mogłam zapomnieć. To Niemki mi pomagały w niemalże każdym aspekcie życia. Takie miałam szczęście do życzliwych mi ludzi.

Ale zanim tak się stało, gdy jeszcze mieszkałam w Bawarii, pojechałam oglądać pierwsze mieszkanie.
Z samego Monachium jechało się autem z 1,5 – 2h. Na wieś. Prawdziwą Dorf. Domek wyglądał jak stodoła, na poddaszu której zbudowano mieszkanko. W miasteczku, gdzie jeden ichniejszy PKS jeździł raz na dzień.  I był jeden sklepik na całą wioskę. Pod domem dosłownie chodziły krowy, co jest rzeczą całkiem przecież normalną w Bawarii. Pajęczyny na drewnianym balkonie – rzecz normalna dla wynajmującej pani gosposi, która mieszkania na niższym piętrze.
Ci, którzy mieszkają/mieszkali w szczególności w Bawarii, wiedzą bardzo dobrze, czym jest ta – hm – nieco dumna postawa Bawarczyków, którzy wierzą w to, że wynajmując kawałek poddasza w stodole lub stodoło-podobnym-domku jest czymś, za co inni powinni dziękować gospodarzom. Poczucie wstydu u nich nie występuje. Ale to też dotyczy ich zachowań: bekania, dłubania w nosie, długich i brudnych paznokci u panów. Niestety. Ale nie zrażam nikogo, ponieważ poza tym są – jak wszędzie – i ci świetni ludzie.
Nie powiem, ile chciała za wynajem i czynsz, ponieważ jeśli sama nie zarabiając, nie żyjąc  i nie wydając w euro, miałabym problem z pojęciem, czy kaucja i czynsz to dużo czy mało było. Ale powiem tak: wyobraźcie sobie, że w Polsce na jakiejś wsi oddalonej (dajmy na to) 1,5h od Krakowa właściciel mieszkania chce wynająć 40m2 za bagatela 3 tys. zł miesięcznie + kaucja w wysokości 9 tys. zł.
Nie, nie przesadzam. Ci, którzy mieszkają w Niemczech, znają tę bajkę. Wiem, że w Norwegii jest tak samo w kwestii wynajmu. Zatem znajdą się ci, którzy integrują się ze mną w tym „bólu’.

Niemki ugościłły

Niemki ugościłły

Przy drugim mieszkaniu do oglądania pomogła mi moja niemiecka szefowa. Bo – jak już wspominałam – głównie Niemki mi pomgały. I to realnie, nie zaś obiecankami i przechwałkami.
Ta sama, która powiedziała mi, gdy odchodziłam z pracy:
- Lubię cię, bo dobrze się z tobą pracuje, choć niezła suka z ciebie.
Że niby wredna.
Mieszkanie było bez mebli. Ale to norma, nic niezwykłego. Prawie każde mieszkanie jest puste. W mieszkaniach w Niemczech należy wiedzieć, że nie ma też lodówek ani pralek, gdy wynajmujecie. To też jest jakiś luksus, a gdy chętny do wynajmu dziwi się, WTF, wynajmujący odbierze was jako dziwolągów, a w najlepszych wypadku jako osoby roszczeniowe.
Kiedy zapytałam właścicielkę, dlaczego tak drogo jak na suterenowe mieszkanko z jednym pokojem, zdziwiona odparowała:
- No ale jest kuchnia!
Norma, norma, norma.

Oczywiście, są „mądrzy”, którzy twierdzą, że wcale nie jest tak ciężko. Oczywiście, poznałam i takich, ale byli to:
1. Małżeństwa, które – nie wiem, jakim cudem – były zarejestrowane jako bezrobotne, choć pracowały na czarno, z dzieckiem,więc łaskawie dostali mieszkanie w pierwszej kolejności od miasta.
2. Kuzyni, przyjaciele, krewni, którzy mieszkali po 20 osób w jednym pokoju, przez Bóg wie, ile, a jak uzbierali i mieli dowody wpłaty, szli na casting oglądać mieszkania.
3. Ci, którzy mieli po prostu kurewskie szczęście i teraz się mądrzą.
4. Ci, którzy osiedlili się tam, gdzie jest dużo pustych mieszkań, czyli małe zaludnienie.
5. Studenci – sorry, studenci, ale jeśli rozmawia ze mną taki młodzieniaszek, który przyjechał na 0,5 – 1 rok nauki, dostaje stypendium, uczelnia załatwia mu mieszkanie w centrum Berlina/Monachium, dostaje kieszonkowe od rodziców (3-6 tys. zł, żeby stać było na utrzymanie w Niemczech) i zaczyna mówić innym, jak to łatwo żyć i wynająć w Niemczech, to nie ma rozmowy.
Ale tych przemilczmy.

ugoszczenie_2

Jak koniki za oknem, to musi być znak!

Jak koniki za oknem, to musi być znak!

Teraz w Berlinie nie jest o Niebo lepiej.Wynajmujący oprócz świetnych referencji i dochodów, martwi się tym, że dwie osoby to może być za dużo na małe mieszkanie.
- Ale co za różnica?
- A nuż nie będziecie się dogadywali, bo będzie wam ciasno. A nuż zepsujecie łazienkę.

Mówiłam Niemcom:
- Ale co to dla was za różnica: jeśli mam milion złotych i płacę co miesiąc, to co za różnica, czy pracuję czy nie, jeśli macie ode mnie pieniądze? Milionerkom nie wynajmujecie?
Ale nie da się przetłumaczyć im tego.
Dla mnie absurdalne podejście Niemców do wynajmowania mieszkań. Nie rozumiem do tej pory i chyba nigdy nie zrozumiem.

Bawaria

Bawaria

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *