Matki celebrytki

poniedziałek, Kwiecień 3, 2017 4 No tags Permalink 0
Matki celebrytki

Matki celebrytki

Niech współczesne matki-celebrytki przestaną pieprzyć, bo ich życie jest przesłodzone, w porównaniu z gorzką rzeczywistością Polek.

Tak, tak, jestem pewnie zgorzkniała i zazdroszczę, ale… Jakoś jestem uczulona, gdy słyszę celebrytki lub zamożne aktorki, piosenkarki itp., że one mają takie same problemy, jak zwykłe kobiety.

- Gdy opowiadają, że one też są matkami, więc znają problemy rodzicielskie, gdy muszą wszystko ze wszystkim pogodzić – otóóóóż… Nie. Polka przeciętna, to Polka pracująca. Nie karmi swego dziecka dietą bezglutenowo-bezcukrowo-bezklatozową i to nie dlatego, że nie jest perfekcyjna, ale dlatego, że takiej polskiej matki nie stać na to, żeby pozwolić sobie na taką dietę.
Polska matka pracuje na cały etat i pracuje w domu jako matka. Nie stać jej na opiekunkę, która zajmie się dzieckiem, gdy ta będzie w pracy.

- Gdy opowiadają, że też mają problemy z figurą i kobiecością po ciąży – iiii znowu… Nie. Polskiej matki nie stać na psychologa czy terapeutę, gdy ta ma depresję poporodową, polskiej matki nie stać na specjalistów od diet, masażystów, trenerów personalnych, diety, kremy wyszczuplające i na rozstępy, żeby po tygodniu wróciły do dawnej figury. Czy też nawet nie stać na wyszczuplające gorsety, bieliznę, pójście do kosmetyczki, makijażystki czy na kiecki, w których poczują się znowu jak kobiety, a nie jak matki.
Polskie matki nie zawsze mają czas, żeby umalować paznokcie, podczas gdy znane matki są zapraszane do programów śniadaniowych, w których wypowiadają się jako ekspertki:
„Kwestia obowiązków macierzyńskich to kwestia dobrej organizacji”, słyszą polskie kobiety, zastanawiając się, czy mogą wrócić do pracy, żeby opłacić jedzenie dla wiecznie głodnego noworodka, czy zostać przy dziecku, bo na opiekunki je nie stać.
Polska matka nie ma czasu zmagać się z figurą po ciąży, ponieważ musi zmagać się z myślą, czy na macierzyńskim przełożony jej nie podziękuje za współpracę i weźmie kogoś, kto ma czas na pracę.
Matka-aktorka? Nie zostanie wyrzucona z serialu czy teatru, ponieważ zaraz w mediach zaczęto by mówić, jaki producent serialu/reżyser/właściciel teatru jest paskudny, zatem będzie krył swoje dobre nazwisko.

 

- Gdy opowiadają, że one też muszą spłacać kredyty, jak inni Polacy – otóóóóżż… Nie. Przeciętnego Polaka nie stać na kredyt hipoteczny w wysokości 500 tys. zł – miliona złotych. Przeciętną Polkę nie zawsze stać na odkładanie na czarną godzinę czy na emeryturę.
Wielu Polaków - jeśli już mają zdolność kredytową - to na spłatę kredytu wydają większość swoich dochodów.
Poza tym obywatele dobrze wiedzą, że celebrytki i osoby z telewizji zarabiają nie mało (tylko żyją ponad stan).

- Gdy mówią, że też martwią się o życie i zdrowie swoich dzieci – oczywiście. Nie wątpi nikt w to, że kochacie swoje dzieci i że żadne pieniądze nie ochronią waszych dzieci przed (tfu tfu) jakimś wypadkiem. Żadnej matce tego nie życzę.

Ale zmartwienia nie są współmierne. Dlaczego? Dlatego że kiedy jakiejś matce rozchoruje się dziecko lub potrzebuje ono natychmiastowa operację czy zabieg, przeciętna polska matka musi czekać na taką operację albo też zabieg. A wiadomo jak to w naszym cudownym NFZ wszystko wygląda. Matka celebrytka opłaci taką operację, a jeśli nie ma obecnie pieniędzy, to ją będzie stać na kredyt i spłacenie go.
- Gdy opowiadają, że martwią się o przyszłość i wykształcenie swoich dzieci.
….. Serio? Nie, to polskie matki mają prawdziwe obawy, ponieważ nasz system oświaty jest taki, a nie inny. Ponieważ kiedy nauczanie w państwowej szkole  kuleje, matki muszą kombinować, skąd wziąć pieniądze na korepetycje czy kursy językowe.
Matki-celebrytki ślą dzieci do szkół prywatnych, do szkół amerykańskich lub na studia do NY czy LA lub UK.
A jeśli nawet dziecko nie będzie dobrze wykształcone? Nie szkodzi – zawsze popchnie się je na ściankę, do serialu czy do programu śniadaniowego. Takie dziecko już urodziło się z nazwiskiem, które – nawet jeśli zamknie pewną, niewielką ilość drzwi – otworzy więcej drzwi w branży, jaką jest show-biznes: od gotowania, śpiewania po bycie jury w programach.

Nie mogę sluchać również dzieci znanych ludzi, którzy mówią, że przez nazwisko mieli ciężej w życiu. I że ono wcale pomaga jeszcze. I jeszcze tych nie mogę słuchać, którzy de facto właśnie siedzą w telewizji i opowiadaąa, jak osiągnęli sukces medialny, podczas gdy przeciętni obywatele-rodzice zastanawiają się, co z przyszłością ich dzieci.

Macie racje: mają tak samo ciężko jak dzieci każdego innego obywatela w naszym kraju, ktorzy chodzili na rozmowy o pracę, jedną, drugą. Ci, którzy nie mieli na dzień dobry „pożyczkę” na otwarcie własnego biznesu, który najprawdopodobniej i tak by prosperował, a jak nie, to i tak zarabialiby więcej niż pozostali obywatele w naszym kraju, którzy samodzielnie musieli zapracować i zaoszczedzić i zainwestować niepewnie w swój biznes, na który jeszcze cała rodzina pracowała i pożyczała.

Nie mogą sluchać żadnej ze znanych osób z telewizji, które mówiż, że pracowali ciężko na to, co mają i swój sukces medialny.
Nie znacie innych przymiotników? Konsekwentnie, wytrwale, uparcie – możliwe. Ale ciężko, to pracuje samotna matka na kasie w Biedronce, która zastanawia się, czy jeśli wróci do domu o 22h, to czy jej dzieci w ciągu dnia będą miały co zjeść, bo same sobie odgrzeją coś. Albo kto je odbierze ze szkoły.

Nie mogę sluchać tych, którzy mówią, że ciężko pracują i jednocześnie chodzą na ścianki, za co dostaąa pieniądze.
Nie mówie o tych, którzy nie dostają pieniedzy za chodzenie na ścianki, ale muszą się na nich pojawiać, bo w umowach z producentem filmu czy spektaklu mają wpisane, że muszą sobą promować film, spektakl, produkt itp. To rozumiem, bo nie wszystkich to bawi. Ale niech nie mówią, że oni ciężko pracują.

A już na pewno niech nie mówią, że mają takie same zmartwienia jak inni obywatele. Jak inne matki. Proszę obywatelom nie wciskać głupot, bo społeczeństwo nie jest ciemne
Nie mogę tego słuchać, więc krzyczę. 

0
4 Comments
  • Bartek
    Sierpień 7, 2016

    Sara May polskiego pseudofeminizmu. Jedna z wielu. Mówisz o istotnych problemach i stawiasz sobie za cel żeby te problemy rozwiązać. Ale tak na prawdę nie robisz niczego co mogłoby się do tego przyczynić. Niby prowadzisz jakieś spotkania z kobietami, o których piszesz na swoim blogu, ale przede wszystkim po to, żeby połechtać swoją próżność jako guru niosącej pomoc innym kobietom. A tak na prawdę cała twoja obecność w mediach koncentruje się na prowadzeniu tego infantylnego i pretensjonalnego bloga. Doskonale wiesz jakim emocjami się posługiwać żeby zdobyć uznanie tych biednych i pokrzywdzonych przez los kobiet, których bronisz w powyższym wpisie. Cały ten blog sygnowany głupim i pretensjonalnym sloganem „Orgazm zamiast gotowania.” sprowadza się do przerzucenia całego ciężaru odpowiedzialności za los kobiet na mężczyzn. Brudnych, spasionych i nieludzkich „Januszów”. Dzięki temu zyskujesz na pewno poklask wśród swoich czytelniczek, które podobnie jak ty za wszystkie krzywdy jakie spotykają kobiety – obwiniają mężczyzn. Anonimowych i bezosobowych „Januszów”. Bo najłatwiej krytykować coś co nie ma „twarzy”, wtedy można puścić wodze fantazji i wymyślać co nam się tylko podoba. Nie ma natomiast w twoich wpisach niczego konkretnego na temat mechanizmów politycznych, ekonomicznych, kulturalnych i społecznych, które odpowiadają za to jaki kształt ma polskie społeczeństwo. Jakie targają nim emocje, jakimi postawami jest nacechowane, jakimi motywami kierują się ludzie. Bo albo ich nie dostrzegasz albo zdajesz sobie sprawę z tego, że wtedy ci „Janusze” okazaliby się tylko ostatnim ogniwem w tej całej układance. Zaledwie skutkiem systemu, pozbawionymi motywy i premedytacji przypadkowymi osobami, które nie zdają sobie sprawy z tego jakie mechanizmy oddziaływują na ich psychikę. W ten sposób tylko bardziej obrzydzasz sowim czytelniczkom mężczyzn i sprawiasz, że ich relacje z nimi będą trudniejsze i bardziej antagonistyczne. A twoja działalność, moja droga, powinna koncentrować się na odbudowywaniu relacji damsko-męskich, pomaganiu kobietom rozumieć mężczyzn i vice-versa. Ale nie, ty wolisz utwierdzać je w tych wszystkich przekonaniach, które wyniosły ze swoich domów, listów czytelniczek kolorowych gazet i programów telewizyjnych – że mężczyźni są potworami, że chleją i nienawidzą kobiet i są odpowiedzialni za całe zło na świecie. Bo to chwyci, bo to będzie się czytać. Dlatego, że pokrywa się z odczuciami przeciętnej statystycznej „matki polki”. W ogóle odnoszę wrażenie, że cały ten twój blog to jakaś akcja marketingowa mająca na celu promocję twojej działalności dziennikarskiej i prozaicznej. A za przykład do naśladowania podam ci moją znajomą, która mając 23 lata została zgwałcona. Kiedy wspomina tamtą sytuację pamięta, że przeraźliwie się bała. Ale nie tego co się z nią stanie, tylko tego, że po tym zdarzeniu może znienawidzić mężczyzn.

    • zadna-kolejna-milostka
      Sierpień 8, 2016

      Dziękuję! Ta uwaga jest niezwykle cenna! Wzięłam ją sobie do serca, muszę nad sobą pomyśleć i siebie zmienić!
      Dziękuję!

      • Bartek
        Sierpień 8, 2016

        Takiej odpowiedzi się spodziewałem. Tani sarkazm. Pozwala szybko zagłuszyć myśli tak żeby przypadkiem nie okazało się, że świat nie jest takim jakim chcemy go widzieć. Pewnie ułatwia ci to jeszcze fakt, że jestem mężczyzną, bo wtedy z pomocą przychodzą różne popkulturowe klisze, którymi do znudzenia szafujesz na swoim blogu. Możesz na przykład uznać, że piszę tak, bo boję się ambitnych kobiet albo, że po prostu nie rozumiem kobiet…. Siedź sobie dalej w swojej zamkniętej kuli, która chroni cię przed światem zewnętrznym pełnym ohydnych, mizoginistycznych „Januszów”, ale przede wszystkim przed wszystkim tym co mogłoby poddać twoje poglądy w wątpliwość. Bo ty nie masz żadnych wątpliwości. A to postawa, która cechuje fanatyka. Postawa, która z czasem może prowadzić do niebezpiecznych i socjopatycznych zachowań. A to nie jest tylko jedna Marta Płusa. Polecam film „Sleeping Beauty” pani Julii Leigh, pewnie nie wywoła w tobie żadnych refleksji, ale przynajmniej będziesz mieć okazję popatrzyć na siebie z boku.

        • zadna-kolejna-milostka
          Sierpień 8, 2016

          Panie Cezary :)
          Nieładnie porównywać do prostytutki inne kobiety.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *