Solidarność kobiet? Mit.

środa, Marzec 1, 2017 3 No tags Permalink 0
Wojna damsko-damska

Wojna damsko-damska

Jakiś czas temu rozmawiałam z kumplem, który stwierdził krótko:
- Wy nie potrzebujecie mężczyzn – same siebie wykończycie.
I niestety, ale… ten samiec miał rację.

Mam takie znajome, które publicznie nigdy pozytywnie nie wypowiedzą się na temat innych kobiet. I ok, może się boją, może są po prostu złe i robią to z niskiej samooceny, ale niech przynajmniej nie krytykują inne koleżanki, przyjaciółki, znajome.
Bo co innego nie dawać przyzwolenia na ogłupianie nas kobiet i pokazywania innym kobietom, jak można iebie ulepszać, a co innego szydzenie z siebie wzajemne. 
Na jednym (bardzo znanym) spotkaniu feministycznym pewna znana polska feministka (nie, nie podam nazwiska jej, ale powiem, że tak się zadziało, ponieważ nie podoba mi się to) opowiadała, jak to kobiety sobie przerywają i walczą o bycie w świetle reflektorów, nie pomagając innym kobietom wejść na podium. Później na tym samym evencie feministycznym ta sama jedna z głównych polskich feministek przerywała i ośmieszała kobietę, która… była „po jej stronie barykady”.
Na początku chciałam pisać w formie 2.osoby liczby mnogiej, a potem uznałam, że warto, żebym i siebie w tym zawarła, ponieważ wszystkie stanowimy jedność, ja też w tym siedzę. Jesteśmy jako „my”:
1. Chwalmy w towarzystwie inne kobiety. Czy to kiedy są obok czy kiedy są nieobecne. Ich osiągnięcia, pomysły, etc.
2. Nie wykorzystujmy innych kobiet, aby coś osiągnąć na ich plecach.

3. Nie wykorzystujmy innych kobiet, dyskredytując je, aby podwyższyć swoją wartość w oczach pozostałych.
4. Nie zgadzajmy się na ogłupianie nas, kobiet.
5. Chwalmy te kobiety, które są inteligentne, interesujące, inne, silne, wrażliwe czy też takie, które może nie posiadają intelektu uczonej, ale działają na rzecz innych kobiet i są (po prostu!) dobrymi osobami.

Freud twierdził, że kobiety zazdroszczą facetom penisa. Mi się wydaje, że to kobieta zazdrości kobiecie pewnych cech.

Solidarność kobiet? Nie wierzę w to, a chciałabym. Prędzej kobieta kobiecie podstawi nogę niż drugiemu mężczyźnie.
Na Maratonie Idei padła taka myśl, że gdy kobieta jest rodzynkiem w grupie facetów, czuje się jak gwiazda, dlatego też gdy pojawia się druga pracownica w zespole, ta pierwsza nie pozwoli jej choć trochę odebrać sobie światła. Zamiast stanąć razem, jednoczyć się, będą ze sobą rywalizowały.
Widzę ten brak solidarności w innych sferach życia, gdy kobieta nie potrafi wczuć się w psychikę drugiej, w jej sytuację, dyskredytując ją. Np. gdy temat dotyczy tak intymnej i osobistej kwestii, jaką jest aborcja – kobiety powinny trzymać się razem, zrozumieć siebie, niż pozwolić obcym mężczyznom (politykom, księżom) decydować o ciele i losie innej.

A skoro jesteśmy przy ciele: kto najczęściej ocenia wygląd zewnętrzny lub poczynania seksualne drugiej kobiety? Kto negatywnie wartościuje drugą dziewczynę, gdy ta ma „powodzenie” u płci przeciwnej? Rzadko kiedy zdarza się, by był to mężczyzna. O dziwo i nie o dziwo, bo jaki mężczyzna będzie krytykował kobietę, która mu się podoba?… Ok., jeśli już, będzie to zakompleksiony facet, który dostał kosza od takiej kobiety i dotknęło to jego ego lub taki, który wie, że nie ma u takiej babki szans. Ale plotki, intrygi, zmyślanie historii, manipulacje są domeną chytrych kobiet, które wyczuwają, że sobie nie poradzą w środowisku, ponieważ nie są wystarczająco silne wśród innych samic.

Ogólnie nie lubię uogólniać, ale w większości przypadków mężczyźni rywalizują najczęściej w sporcie, zaś kobiety między sobą o pozycję i uznanie w pracy oraz o uwagę mężczyzn w towarzystwie. Kumple przełożą swoją przyjaźń nad kobietę, zaś ile razy było tak, że to kobieta wybaczyła mężowi zdradę ze swoją najlepszą przyjaciółką, zaś tę drugą wykreśliła ze swojego życia?
Można mi zarzucić truizm, ale ten cały brak solidarności, wiąże się z kompleksami, gdy w drugiej kobiecie (świadomie bądź też nie) widzi się rywalkę.
Widzę rywalizację wśród kobiet, gdy w moim towarzystwie pojawiła się moja koleżanka: blondynka, z powiększonym biustem, atrakcyjna – a także gdy niektóre – wydawałoby się, że poważne, inteligentne, spokojne – dziewczęta lub i już dorosłe kobiety w towarzystwie dyskredytują inne kobiety, aby choć na chwilę zabłysnąć. Widzę brak solidarności w pracy. Widzę brak solidarności, gdy rozmawiam z innymi kobietami (zarówno prywatnie jak i w związku z ŻKM.pl).
Jak mamy walczyć o równouprawnienie, skoro same siebie zwalczamy?

0
3 Comments
  • Ray
    Marzec 31, 2013

    „Ogólnie nie lubię uogólniać” – od dziś moje ulubione zdanie!! ;D

    Jednak zdecydowanie masz rację – a przykład, jaki podałaś, jasno obrazuje owy brak solidarności.
    Kobieta to stworzenie, które ma dwie twarze – gdy jest z inną – wielka przyjaciółka – bez niej – obrobi jej dupę na wszystkie sposoby. A żeby się wspierać? Jeśli już to tylko po to by wejść jej w tyłek, gdy ta ma wysoką pozycję. Ot co.

  • jolaaa
    Maj 20, 2013

    „kto najczęściej ocenia wygląd zewnętrzny lub poczynania seksualne drugiej kobiety?”

    No kto, dziewczyno, kto? :-) Sfrustrowani mezczyzni, ktorzy zazdroszcza starszym kobietom pozycji. Nie patrz na kolezanki z pracy czytajace Pudelka. Popatrz na panow, moze nawet z wlasnej rodziny, ktorzy widzac w tv Henryke Bochniarz albo Anne Grodzka, mowia „ale stara i brzydka”, albo „hehe, Grodzki”. To wlasnie jest ocenianie przez wyglad, nie jest nim ocenianie SIEBIE przez pryzmat tego, ze komus w moim wieku udaje sie wygladac lepiej.

    „Ogólnie nie lubię uogólniać, ale w większości przypadków mężczyźni rywalizują najczęściej w sporcie, zaś kobiety między sobą o pozycję i uznanie w pracy oraz o uwagę mężczyzn w towarzystwie.”

    Nie lubisz uogolniac – nie rob tego:-)
    Masa kobiet uprawia sport (tez mozesz!) i tam sie realizuje – nawet rywalizujac.

    Malo mezczyn sport uprawia, glownie go oglada. O pozycje rywalizuja panowie. Panie, na wyzszych szczeblach, daja sie panom wypsztykac z testosterownu i spokojnie zalatwiaja interesy.

    To, co opisalas, dotyczy po trosze stereotypw, po trosze roznic klasowch. Tak, wbrew naszym wierzenim, klasy istnieja i maja sie niezle. Na tych najwyzszych (i – paradoksalnie – najnizszych ) problem solidarnosci jajnikow (twoja licentia petica) ma sie zdroworozsadkowo.

    Nie rozumiem problemu aborcji. Ktore to kobiety, majace za soba aborcje krytykuja inne kobiety? Problem tkwi w niepowaznym mowieniu o aborcji. W krzykaczach.
    Jesli sie mowi, to srodowiska meskie doskonale ten dyskurs moderują i swoje poglady narzucaja (tzw. „kompromis aborcyjny, co mialy do pwoedzenia kobiety? NIC. Mieli do powiedzenia poslowie konserwatywni i koscilni hierarchwie; referendum zablokowano, choc mialo sznse powodzenia).
    Kobiety, jesli chca „zaistniec”, wtloczone KULTUROWO przyznaja, ze to mezczyzni narzucaja reguly. I ksieza, plci wiadomej.

    Nie w tym problem, co mowia „normalne dziewczyny”. Mowia to, co narzuca im kultura masowa, mainsteam, matka, ksiadz, „kultura medialno-historyczna”. Bo to jest wlasnie przymus kulturowy. Posluchaj, co mowia wazne dzialaczki, myslicielki i dostrzez, jaka robote, i jakim kosztem, dla CIEBIE ODWALAJA. To wymaga uwagi, glowne media to zleaja, liczy sie klikalnosc.

    Pojdz na jedne jedyne zajecia, jakiekolwiek, gender studies – zrozumiesz. I nie po to, zeby nasiaknac ‚akademickimi glupotami’, tylko zeby cie olsnilo, jaki ten potoczny, gazetowy, narzucony dyskurs jest manipulacyjny i jaka wskazuje bezkrytyczna droge (oceniania po wygladze, na przyklad).

    Femistki sa.
    Zaraz pomyslisz „ale ja nie jestem feministka”, buhaha, jestes, „lubie mezczyzn”, buhahahahaha.
    Sa, ty tez mozesz byc. Robia duzo dobrego.
    Nawet, jesli sie kojarza przez happening (Manifa) albo neoliberalizm (Kongres Kobiet). I w ich przypadku nie chodzi o wskazywanie wroga w jakieks grupie mezczyzn. Chodzi o kulturowy SYSTEM, PATRIARCHAT, ktory ma niezle, i ktorego ofiarami sa i panowie, i panie.
    Panie – bo nie chca decydowac o wlasnym ciele, np. aborcji – a nie moga; panowie – bo „musza rywalizowac”, np. o stanowiska czy osiagi w spercie – a czesto nie chca, bo po co, lepiej isc z dzieckiem na podworko, tylko nie wypada, no bo co ludzie powiedza.

    Trafilam tu przypadkiem, raczej nie wejde wiecej, z braku czasu na blogosfere..
    Serdecznie (!) radze poczytac troche porzadnych ksiazek, zaczynajac od prostej i kanonicznej Simone…Simone de Beauvoir. Dla zaawansowanych: Simone Veil. Dla wielbicielek kultury: Nina Simone.
    Zamiast walic w kobiety moze lepiej sie doksztalcic, a potem spprobowac pomyslec czemu niektore zachowania wydaja sie dziwne. Powielanie stereotypow nie da nic wiecej oprocz pwoeilania sterwotypow: baba babie wilkiem. Nieprawda, chyba ze personalnie. I tak, Freud mialby tu cos do pwoedzenia. Ale on nie lubil kobiet, a jego teorie juz dawno skrytykowano jako przestarzale, czasem nawet hochsztaplerskie. Zyjemy w czasach postfreudowskich.

    „Widzę rywalizację wśród kobiet, gdy w moim towarzystwie pojawiła się moja koleżanka: blondynka, z powiększonym biustem, atrakcyjna „. Atrakcyjnosc fizyczna to nie jedyna atrakcyjsc. Atrakcyjni jestesmy przez to, co mowimy, co oferujemy, jak inni sie czuja w naszym towarzystwie. Atrakcyjnosc = ladnosc to blad logiczny. Wiec jak sie zachowuja kolezanki? Kulturowo nauczone, ze atrakcyjnosc = wyglad, neguja osobe? Kulturowy balast. Probuja ja wybadac towarzysko, a kolezanka slabo wypada – meskie zachowanie.

    Rozumiem bunt, ale ciut refleksji zasze sie przyda.

    Z sistrzanskim pozrowieniem – krytyczna, ale nie podstawiajaca przywolanej nogi;-) – przypadkowa czytelniczka.

    Czolem:-)

  • roussefolle
    Maj 20, 2013

    Oprócz tego, że w ogólnych zarysach zgadzam się z jolaaą:)chciałabym zobaczyć tych spokojnych, rywalizujących tylko w sporcie mężczyzn – solidarność mężczyzn to też mit. Oni nie muszą być solidarni, oni już władzę zdobyli. Jeśli przyjdzie czas na walkę o awans bedą walczyć, jeśli trzeba będzie zdobyć tę najlepszą kobietę, będą walczyć. A że nie muszą tak często uciekać się szeptów, obgadywania i udawania – to kwestia naszej kultury i wychowania – mężczyzna może innych „krzywdzić” myślą, słowem w twarz lub pięścią. Kobietki natomiast mają być grzeczne. A przecież wciąż w jakiś sposób te negatywne emocje też muszą rozładować.
    A poza tym każdy ma inną wizję świata idealnego, pełnej solidarności kobiet nie uda się nigdy osiągnąć, tak jak pełnej solidarności „po prostu ludzi” się nie da osiągnąć.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *