Femigracja – jest różnie

niedziela, Styczeń 8, 2017 0 No tags Permalink 0
Martastycznie

Martastycznie

Ludziom się wydaje, że na obczyźnie jest pięknie. Jest piękniej niż szarej, polskiej rzeczywistości, ale nie jest to kraj mlekiem i miodem płynący, a na Polskę nie chcę tak pluć, bo kocham mój kraj, ale jest to trudna miłość. Nieco nieodwzajemniona.

Koleżankę, która dziesięć lat wcześniej jako nastolatka zamieszkała w Niemczech, spytałam:
- Jak w Niemczech robicie „karnego kutasa” na FB?
- Co to jest takiego?!
- Nie wylogujesz się z FB i znajomy ci robi żart taki na „Wallu”. A w Niemczech jaki jest tego odpowiednik?… No wiesz, jak Niemcy sobie żartują?
Koleżanka popatrzyła na mnie nie zrozumiawszy kompletnie i powiedziała:
- Ale… Ale Niemcy nie żartują.

Nie dziwi was zatem mój strach, kiedy wyjeżdżałam do Niemiec. Ale nie jest aż tak źle. Byłam sobie w sklepie odzieżowym, starsza kobieta poprosiła mnie, abym doradziła w doborze czapek.
- Och, tak, w tej wygląda pani super. Słodko.
Zakłada trzecią, więc odpowiadam:
- Och nie! Ta jest paskudna!
- Ale to moja czapka!
I wiecie co zrobiła kobieta? NIE OBRAZIŁA SIĘ!

I to nie jest przypadek jednej starszej kobiety. Inny starszy mężczyzna w klubie fitness opowiadał mi coś o losach rodziny swojej żony w trakcie II WŚ.
- Ach to świetnie! – powiedziałam, bo nie wszystko jeszcze rozumiem, a jedno słowo, które w swojej głowie przekręciłam sprawiło, że całe zdanie zmieniło znaczenie. I wiecie co się okazało? Że mężczyzna opowiadał coś o umieraniu i torturowaniu… A ja odpowiedziałam „To świetnie!”. I wiecie co mężczyzna zrobił? NIE WZIĄŁ TEGO DO SIEBIE.

Ostatnio w nocy, w piździerniku, zadzwonił alarm przeciw pożarowy w budynku. Wyszłam na korytarz – dymu nie widzę. Budynek jest zbudowany na wzór boków kwadrata: nie ma środka, nie ma dachu, tylko na samym dole mały dziedziniec. Wychodzę wraz z innymi mieszkańcami budynku, wszyscy po sobie patrzymy, nikt nic nie wie, ale z budynku trzeba wyjść. I tak się usiedzieć nie dało przez nieznośny hałas. Na zewnątrz, a żeby było jeszcze zabawniej i banalniej, to miałam mokrą głowę, bo dopiero wyszłam spod prysznica. I wiecie co? Jakiś pan z żoną, Meksykańczycy, uznali, że wybiją szybkę z alarmem, ponieważ.. Nie mieli kluczy do mieszkania (drzwi do mieszkań się zatrzaskują same), więc uznali, że straż pożarna przyjedzie i im te drzwi otworzy. Swoją drogą dopiero po jakimś czasie okazało się, że alarm nie jest połączony ze strażą, więc trzeba było zadzwonić samodzielnie. Więc mieszkańcy budynku czekali dalej na zimnie, ja z mokrą głową, wszyscy rano do swoich prac. Oprócz straży pożarnej przyjechała karetka (bo a nuż komuś coś się stało) i policja, która zaczęła winnym tłumaczyć, co zrobili złego. Ci zaś stali z kamiennymi minami i nie rozumieli, że zrobili cokolwiek złego. Czuję, że to się jeszcze powtórzy, jak zapomną kluczy do mieszkania.

Ale spoko. Nie jestem zrażona. Ani jeszcze wkurwiona. To jestem w stanie przeżyć tu i jeszcze do kraju nie wracać.

Oktoberfest akurat w moje urodziny.
Cudnie! Tylko szkoda, że sporo ludzi w tym roku wycofuje się z imprezy, ponieważ islamiści odgrażają się. Wielka, tradycyjna impreza ma się odbyć w atmosferze „Nie wnosimy żadnych plecaków, większych torebek, ewentualnie saszetki-nerki. Sprawdzamy na wejściu każdego”. Od jakiegoś czasu niemiecki rząd namawia ludzi do gromadzenia żywności, aby w razie niespodziewanego kryzysu przeżyć dziesięć dni. O jakim kryzysie mowa? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że piszą o tym i mówią nierzadko. I o tym, jak się zachować w razie kryzysu. Nadal nie chcę wracać do kraju. Dlaczego?

Bo mentalnie uwiera Polska.
Bo w kraju XXI wieku jest pełno ludzi, którzy uważają, że ich religia i ich poglądy są najważniejsze, a to już ignorancja. Nie chodzi o same poglądy – każdy ma prawo wierzyć w co, mu się podoba. Ale fakt, że przekładają wiarę w coś niepewnego w racjonalne myślenie i zdrowie i życie innych ludzi, szczególnie kobiet. Bo kobiety same się podkładają, chodząc do kościoła i wspierając tym samym Instytucję, która nienawidzi kobiet. Bo same się podkładają głosując na mężczyzn, którzy pokazują, jak bardzo nienawidzą kobiet.
Bo bez rozgłosu wycofano z aptek wszystkie środki antykoncepcji chemicznej. Ponoć gdy osoby z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zadzwoniły do Ministerstwa Zdrowia, jeden z urzędników wydukał że preparat wycofano dla dobra kobiet ! Bo któraś mogła mieć na niego alergię. Uff, co za ulga, że Państwo o nas myśli.
Jedyna Słuszna Partia czytała chyba „Opowieść podręcznej” Margaret Atwood jako instrukcję obsługi Polski.
Ze względu na szacunek do samej siebie i innych kobiet, musiałam wyjechać.

Czasami o tym wszystkim zapominam, na przykład powoli teraz, kiedy już wiem, że na święta nie przyjadę do Polski, bo nie będę miała w Wigilię urlopu. I przypominam sobie, dlaczego wyjechałam, kiedy spotykam tu Polaków.
Niektórzy tu przyjechali sobie na studia, bo mamusię i tatusia stać na to – ok, super, ale niech ten ktoś nie mówi, że jemu jest ciężko i że jest na emigracji, raptem dorabiając sobie na waciki jako sprzątaczka czy kelnerka. Niech ten ktoś tak nie mówi, ponieważ nie musi siebie utrzymywać, kiedy właśnie ma zapewnianą lepszą przyszłość dzięki studiom. Są tu Polacy, których rodzice poprzyjeżdżali na kontrakty, więc i tych stać na to, aby nie pracować tylko sobie dorabiać. Nie chcę pluć na Polskę, ale tu jest milej chociażby ze względu na to, że Niemcy się uśmiechają, a Polacy dziwią, kiedy ktoś to robi w mojej Warszawie. Wszyscy Polacy mówią mi, że to sztuczne i dwulicowe ze strony Niemców, bo są mili, ale myślą, co innego.
- Co mnie to obchodzi, że mnie nie lubią? Póki w pracy są wobec mnie kulturalni i dbają o miłą atmosferę, to mnie nie interesują, co o mnie myślą.

Podoba mi się tutaj bycie kulturalnym przez innych.
Poza tym wychodzę z założenia, że jeśli dam radę w Niemczech, w kraju, w którym mówi się językiem, którym posługują się w piekle, to gdzie indziej będzie łatwiej.

W drodze do Niemiec

W drodze do Niemiec

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *