Związek bez seksu jest bez sensu

wtorek, Grudzień 29, 2015 1 No tags Permalink 1
Żadna Kolejna Miłostka

Żadna Kolejna Miłostka

            Może istnieć miłość bez seksu, może istnieć związek bez miłości. Ale związek bez seksu jest trochę bez sensu.

Zarówno kobieta, jak i mężczyzna muszą czuć się kochani i pożądani i chciani, a – nierzadko – jeśli kochamy drugą osobą, pragniemy jej dotyku i bliskości również tej fizycznej, a jeśli tego nie mamy, odczuwamy, iż nie jesteśmy kochani. I mimo tego, iż partner nas kocha, pokazując, to w inny sposób i dbając o nas. Ale jeśli w tym wszystkim nie ma seksu, to coś zaczyna być nie tak, ponieważ to wszystko jest ze sobą powiązane. Ponoć wg seksuologów wystarczają dwa tygodnie, aby się „od siebie odzwyczaić”, a wtedy trzeba przekonywać do siebie w seksie na nowo, czyli od nowa budować bliską relację.
To wszystko jest ze sobą powiązane: najpierw przez nieudany seks zrażamy się do niego, chcemy go coraz rzadziej, aż „odzwyczajamy się” od drugiej osoby i podświadomie pozostałe rzeczy zaczynają nam przeszkadzać, ponieważ ta „nasza” osoba, partner/partnerka, jest już „nie nasz”, ponieważ intymnie oddaliliśmy się od siebie.

Jeśli kobieta pragnie seksu codziennie, zaś mężczyzna raz na dwa tygodnie, to co wtedy powinna zrobić? A przecież tak często bywa, częściej niż nam się wydaje, a wydaje nam się, ponieważ wmawia nam się, że to pruderyjne baby często głowa boli, zaś to mężczyźni mają niezwykłe potrzeby – i siły – seksualne. I co taka wtedy ma zrobić? Najprawdopodobniej będzie żyła w poczuciu winy, ponieważ jak może – jako kobieta – być tak nienormalna, aby chcieć seksu częściej niż jej partner. Kiedy zaś kobieta nie chce, nie ma ochoty, partner nie zdążył ją podniecić, to również powinna się wstydzić: przecież baby są takie nudne w łóżku, że je tylko głowa boli. I tak źle i tak niedobrze. A w ogóle to powinna zrozumieć potrzeby swojego mężczyzny, bo przecież to mężczyzna i to jest naturalne, że oni zawsze chcą i się temu nie dziwić, kiedy wymyśliło jej się, że chce być z facetem. I najlepiej to, gdyby mu się poświęciła, a nie była znudzoną babą bez fantazji, szczególnie, jeśli nie chce potem płakać, że poszedł do innej: „No jak nie chcesz z nim sypiać, to co się dziwisz, że poszedł do innej?!”.

I przestańmy sobie wmawiać, że seks i intymność nie jest ważna!
            Dopasowujemy się – szukamy tej osoby, która najbardziej będzie nam odpowiadała, a reszty uczymy się wzajemnie. Oczywiście, intymność można budować na różne sposoby. Ale seks jest ważny w związku i nie mówmy, że nie. Jest potrzebny dla równowagi, a jeśli ta równowaga nie istnieje, to – jak w naturze, jak w architekturze – konstrukcja się wali.
Po co kobiecie związek, kiedy jest frustrujący? I to po próbach i naukach, a nadal nic nie rusza. Seks powinien być czymś energio-dajnym: powinien dawać radość i energię. Siłą rzeczy dobry seks daje nam dopamin, serotoniny, endorfiny – hormonki szczęścia – zatem jest potrzebny do życia, do normalnego funkcjonowania, do tego, żebyśmy chciały zjeść obiad (tak, tak, wiem: pewnie dlatego tak wyglądam, bo nie jem nic! #heheszki) czy mieć poczucie sensu w życiu codziennym. Właśnie przez te hormonki szczęścia.

Choć przekonują wszyscy wokół, że seks to nie wszystko. A jednak cały czas chodzi o to samo. Choć nie każda chce się przyznać. Oczywiście: to bez jedzenia człowiek nie wytrzyma i umiera, ale kiedy dusza jest niedokarmiona (o fuck! Ale patos!), to ciało zaczyna chorować, a lekarze głowią się, co się dzieje z pacjentem, szukając tam, gdzie nie trzeba – ponieważ ludzie przyzwyczaili się, że wszystko wyleczą antybiotyki i szczepionki. Ale jeszcze nikt nie wynalazł szczepionki na stęsknione ciało.
Różnego pokroju i koloru przychodzą do mnie koleżanki, które najpierw zaczynają mówić, że coś w seksie jest nie tak, a potem przy następnych spotkaniach, reszta się wali. Albo odwrotnie: opowiadają, że coś im przeszkadza, a kiedy nitką do kłębka dochodzimy, o co chodzi, chodzi o to, że nie dochodzą. Rozumiem je: dla mnie to też jest bardzo ważne w związku.
Niestety one powiedzą to po cichu, ponieważ wtedy uszłyby za gorsze, wyuzdane, bezwartościowe – bo jak to? „Kobieta to powinna być dobra, nieskazitelna, pełna poświęceń, a że jej potrzeby seksualne w głowie? To co ona sobą reprezentuje?!”. Ale skoro szukamy partnera, który będzie nam odpowiadał pod względem poglądów na życie i wartości czy ulubionej muzyki czy wspólnych celów, to dlaczego również nie pod względem dopasowania się seksualnie?

 

Kobiety chcą więcej. I co w tym złego?
            Kobiety powinny przestać sobie wmawiać, że jeśli jest miły i pracuje i powie, że „kocha” (spoko! To nic nie kosztuje!), to powinno kobiecie to wystarczać. Wiecie, dlaczego kobiety są piękne? Ponieważ są ciekawsze: wielowymiarowe i złożone. Złośliwi powiedzą, że za dużo myślą i same tworzą sobie problemy w głowie, ponieważ są skomplikowane.
Analogicznie-uprzedmiotowawszy: wolicie mieć grę, w której macie jeden level? Taką jedną, monotonną, w której Mario idzie przez całą planszę nie potkawszy grzybków, coś mu nie wyskakuje, nie ma przejść podziemnych? Czy wolicie coś interesującego, co nas zaskakuje? Wolicie sztukę z płótnem, na którym są dwie kreski, czy wolicie taką, w której widzicie zabawę światło-cieniem i macie całą paletę barw, która zostawia w Was pewne odczucia? Kobiety są piękne, ponieważ są ciekawe złożone.
Nam nie wystarcza w seksie: całus jeden w szyję i przyatakowanie łechtaczki. Nam nie wystarcza w komunikacji z partnerem ślęczenie przed telewizorem: podanie do stołu, a potem gapienie się w ekran. Kobiety chcą więcej. I co w tym złego? Wymagamy od siebie, zawsze to podkreślam – jesteśmy świetne w pracy, jesteśmy super-mamami, w łóżku chcemy odkrywać i zadowalać partnera, uprawiamy joggingi czy inne formy sportowe, czytamy, dominujemy na studiach – zatem i wymagamy czegoś od partnera.
Rozumiem: w kraju Januszy ciężko znaleźć fajnego faceta, a tym samym dobry materiał genetyczny na ojca naszych dzieci, dlatego coraz częściej machamy ręką na coraz więcej rzeczy – coraz więcej poświęcamy, przez co coraz bardziej siebie poświęcamy, ponieważ rezygnujemy z tego, o czym marzyłyśmy kiedyś, aż zostaje nam niewiele w tym życiu i przyzwyczajamy się do bylejakości.

1
1 Comment
  • ksia27
    Czerwiec 23, 2017

    Oj dyskryminujesz mnie tu widzę :) Seks to tylko jedna z rozrywek, opcjonalnych w związku. Liczy się miłość. Ja nigdy z nikim nie chciałam seksu i pewnie nie zechcę tak jak np. nie lubię… powiedzmy tańczyć. Bliskość jest ważna, codziennie z rana chciałabym moją ukochaną powitać buziakiem, przytulać się dużo, ale nie muszę gmerać jej przy genitaliach ani ona przy moich? Nie to, żebym się brzydziła czegokolwiek w ciele mojej przyszłej dziewczyny, ale nie widzę potrzeby i sensu w rozbieraniu się i majstrowaniu przy genitaliach jako obowiązkowego rytuału każdej pary, niezależnie od tego czy ktoś lubi jak się go dotyka po genitaliach. Ja nie mam potrzeb seksualnych i takiej dziewczyny szukam. I nasz związek będzie równie piękny.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *