Mój małżeński stosunek

Oczywiście chodzi o mój stosunek do małżeństw. No chyba nie myśleliście, że będę opowiadała wam o jakimś moim? Pfff…
Poza tym umówmy się: po ślubie seksu już nie ma!

 

Lepiej być kochanką niż żoną.

Przykład: żona
Lepiej być kochanką niż żoną.

Obrączki
Dlaczego źle reaguję na obrączki?

Otóż mam wrażenie, że ktoś tu jest mocno zakompleksiony, więc musi swoją drugą połówkę oznaczyć tym małżeńskim pierścionkiem, żeby mieć pewność, że nikt tej osoby nie poderwie. Ba! Nawet się nie zbliży do niej! Albo też wręcz odwrotnie: ktoś tu ma o sobie tak wysokie mniemanie, że wydaje mu się, że jest tak wyjątkowy, że i jego/jej partner/partnerka jest tak boski/boski, że wszyscy chcą podrywać.

Niektórym ludziom mam ochotę powiedzieć: „Człowieku, nie jesteś tak super, żeby i twoja narzeczona/żona była jakimś nieziemskim zjawiskiem. I bez obrączki ktoś by ją uwodził”.
Albo też mam wrażenie, że jakiś paskud do tej pory nie miał zbytnio powodzenia, więc znajduje sobie taką pierwszą lepszą z brzegu brzydulę, szybko bierze z nią ślub, bo przecież a nuż może uciec. No i teraz może sobie wmawiać:

- Nie jestem podrywany, ponieważ mam na palcu obrączkę.

O tak, dobry argument, żeby pocieszyć swój brak atrakcyjności (pamiętajmy, że na atrakcyjność składa się nie tylko fizyczność).

 

Dzieci
            Oh, ależ to oryginalne! „Jesteśmy małżeństwem, więc już wypada mieć dzieci”.

No tak, bo po co innego ludzie biorą śluby? Tylko po to, żeby po jakimś czasie urodzić to potomstwo. Już nie powiem, że to jest dopiero interesowność: wiązać się z kimś, żeby z kimś sensownym mieć bachorki. Bo przecież nie to, żeby dwoje ludzi ot tak chciało ze sobą spędzić resztę życia razem, ponieważ po prostu jest mi ze sobą we dwójkę dobrze.

Dlaczego niektórzy decydują się na dzieci?

- Kochanie, jestem tak znudzona swoim życiem… Pracę mam, męża mam, niczego więcej już w życiu nie chę, więc może dzieciaka zrobimy, żebyśmy mieli czym się zająć? Dodajmy sobie wielkie problemy w życiu i nadajmy tym samym naszemu życiu sens, bo bez dziecka nie wiedziałabym, jaki jest mój cel życiowy. W wieku już dwudziestu czterech lat nie mam pomysłu na swoje życie. A jak inne małżeństwa będą szczęśliwe bez dzieci i będą czuły się spełnione jako jednostki i będą korzystały z życia? Powmawiajmy im, że tak naprawdę mają puste życie i brak dzieci starają sobie zrekompensować świetną pracą, podróżami, zainteresowaniami, sportem i kolorowym życiem. Wmawiajmy im i innym, że małżeństwa bez dzieci tak naprawdę są jałowe.

Chyba właśnie wnerwiłam tych rodziców, którzy właśnie z tych powodów zdecydowali się na posiadanie potomstwa, ale nie chcą się do tego przyznać…
Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno, ale nie uważam, że jak jest się po ślubie, to już natychmiast trzeba zachodzić w ciąże.

 

Przykład: kochankaLepiej być kochanką niż żoną.

Przykład: kochanka
Lepiej być kochanką niż żoną.

Wspólny czas
Wolny czas to wspólny czas. Ale o tym już nie raz przy różnych okazjach wspominałam, że jeśli jesteście małżeństwem, to:

- nie spędzacie wolnego czasu oddzielnie!

- nie wyjeżdżacie osobno na wakacje!

- wszyscy wasi znajomi to wspólni znajomi! Nie macie znajomych płci przeciwnej, a już na pewno nie spotykacie się z nimi oddzielnie: na imprezach, posiadówach, prywatkach, parapetówkach, domówkach mężczyźni gadają z mężczyznami, zaś kobiety z kobietami!

- a co do imprez: nie chodzicie – broń Boże – na imprezy osobno!

Inaczej by to znaczyło, że już się nie kochacie, a wasze małżeństwo to farsa.

 

Nazwisko

Jakiś czas temu rozmawiałam z pewnym jegomościem – zapytał mnie, po kim nazwisko będą nosiły moje dzieci, skoro nigdy nie zmienię nazwiska. Zastanawiałam się na głos, dlaczego córka nie miałaby zachować po mnie nazwiska:
- Rodu pewnie i tak by nie przedłużyła, a byłabym z niej dumna, gdyby chciała zachować swoje nazwisko.
- Czyli wtedy dajesz do zrozumienia, że córka nie byłaby Twojego Chłopa, tylko Twoja – odpowiedział.
- Czyli jak dzieci mają nazwiska po ojcach, to są tylko ojców, nie zaś matek?
- No nie!
- Dlaczego?
- Bo tak nie jest. Po prostu tak się przyjęło. I tego nie należy zmieniać.

To doprawdy mocny i logiczny argument. Bo dlaczego mamy się zastanawiać nad tym, jak powinno być i czego my chcemy i jak ktoś naprawdę czuje – lepiej bezrefleksyjnie wszystko przyjmować.

Nie szkodzi, że przez całe życie kobieta była  - dajmy na to – Anną Kowalską – po ślubie zmienia swoją tożsamość i wyzbywa się swojego indywidualizmu, bo już nie jest Kowalską, ale jej nowe nazwisko świadczy, że podporządkowała się tożsamości mężczyzny. A do tego powinna dążyć każda kobieta!
Kobiety zmieniają nazwisko, ponieważ tak jest od zawsze, a to co jest od zawsze, nie należy nigdy zmieniać, ani zastanawiać się, dlaczego tak jest, a nie inaczej!

 

Żona
- Ty – zwraca się mężczyzna do jednej z dwóch dziewcząt– wyglądasz na niewinną i wrażliwą, więc w tobie można się zakochać, a ty – mówi do jej koleżanki – na mniej nie-winną, więc Ciebie bym od razu do domu. Ty – zwraca się mężczyzna do drugiej – wyglądasz na bardziej namiętną w łóżku, a z taką porządny facet się nie zwiąże.

- Czemu? – spytała druga dziewczyna, ponieważ przyjaciółka była zbyt zażenowana, by odpowiedzieć panu.
- Ponieważ panie z dużym libido na pewno będą zdradzały.
- A panowie z dużym libido nie? – dopytywała dziewczyna.
- Każdy facet ma duże libido.

            Dlaczego jeśli facet powie, że widzi w kobiecie/dziewczynie potencjalną kandydatkę na żonę, wcale to nie jest komplementem?

Oczywiście, zazwyczaj oznacza to, że normalny samiec widzi w kobiecie coś więcej niż tylko parę gadających cycków, to znaczy, że jest dla niego kimś bardziej wartościowym.

Oczywiście, tak by było w normalnej kulturze, ale nie w kulturze „kompleksu madonny i dziwki”, czyli w naszej typowej polskiej, w której mężczyźni reagują w ten sposób, jaki wiele razy mogłam podsłuchać powyżej.

Kiedy mężczyzna wam mówi, że byłybyście świetnymi kandydatkami na żonę, to wcale nie jest to komplement! To znaczy, że samiec najchętniej widziałby was przy garach, gotującą lub sprzątającą. Jeśli facet chce wziąć kobietę za żonę, to znaczy, że chce, żebyś zajmowała się jego dziećmi i jednocześnie nim. Nie widzi w tobie ponętnej kochanki, tylko bezpieczną, bo stabilną, czyli nudną, inwestycję na przyszłość. Nie widzi w tobie niczego pasjonującego! To znaczy, że nie ma mowy o okresie zauroczenia i pożądania, kiedy to wyobraża sobie ciebie w czymś sexy. On nie patrzy na ciebie już w kategoriach „Jak ją zdobywać i jak z nią przeżywać coś pasjonującego”, tylko „Jak fajnie byłoby ją zamknąć w domu – przecież żony kochają sprzątać i zajmować się swoimi dużymi dziećmi, czyli mężami!”.

Mężczyzna w żonie widzi kobietę, która chodzi w za dużym szlafroku, jakiejś piżamie, a także w rozchodzonych kapciach, zamiast w eleganckich szpilkach. Dlaczego? Bo jeśli zakładasz eleganckie buty, to znaczy, że wybierasz się do restauracji, klubu, czy na koncert jazzowy, a żona w tych swoich kapciach woli zostać w domu, kiedy facet jest zmęczony. Kiedy facet chce żenić się, to znaczy, że zaczyna się starzeć, dziadzieć i nie ma już sił na „polowanie”, czyli o staranie się. Żona jest tą nudną przystanią, którą inni mylą z poczuciem stabilizacji.

Lepiej być kochanką niż żoną.

Lepiej być kochanką niż żoną.

Lepiej być kochanką niż żoną.

Małżeństwo
            Ludzie, jak słyszą, że jakaś kobieta wyszła za mąż, gratulują jej. A czego tu gratulować? Jakiegoś odkrycia dokonała? Czy też coś wielkiego osiągnęła?

Gdyby to była jakaś brzydula, to jeszcze bym zrozumiała:

- Gratuluję Ci – ktoś ciebie zechciał!
Ale gratulować tu tego, że jest się szczęśliwą i spotkało kogoś wyjątkowego? Dlaczego jakoś nikt tego sobie nie gratuluje, gdy już się z kimś jest lub gdy się razem zamieszka czy też weźmie wspólnie kredyt hipoteczny, który nie rozdzieli dwoje, póki śmierć ich nie rozłączy?
- „Nie gratuluje się, ponieważ chłopaka/dziewczynę ma się wielu, ale męża/żonę jednego/jedną.

Ludzie, czy wy jesteście poważnie? Jeśli ktoś się z kimś wiąże i wyznaje się drugiej osobie miłość, to nie znaczy „Kocham cię, póki nie znajdę sobie męża”. Ale „Kocham cię i wydaje mi się, że będziesz tym jedynym”.
Tak samo jest, gdy ludzie biorą ślub „Kocham cię, biorę ślub, bo wydajesz mi się tym jedynym do usranej śmierci”. Ale czy będzie rozwód czy rozstanie – tego nie jesteśmy pewni. Więc po cholerę gratuluje się ślubów?
Obrony pracy magisterskiej czy też awansu w pracy jakoś strasznie sobie ludzie nie gratulują tak entuzjastycznie jak ślubu. Jakby to był wyczyn. Może dlatego że to mniej istotne w życiu, niż ta zmiana nazwiska?

0
12 Comments
  • Klaudia
    Grudzień 19, 2014

    Dziewczyno, jesteś moim Guru!! :-)

  • xxx
    Grudzień 21, 2014

    Nie zgadzam się z tą opinią, ale ją oczywiście uznaję. Każdy ma prawo do swojego zdania. Wg mnie z kolei m ałżeństwo to nie tylko tłumaczenie się światu z tego że się już nie podrywa, albo nie jest podrywanym. To wyzwanie nie mniejsze niż wieczne polowanie czy podryw. Z drugiej strony to poczucie trwałości, stabilizacji, bezpieczeństwa – dla tych którzy tego potrzebują, bo przecież nie wszyscy mamy takie same potrzeby. Ma też zupełnie prozaiczny wymiar cywilno-prawny. Wcale nie przeszkadza w wchodzeniu osobno na imprezy, czy na wyjazdy (temu akurat szczególnie sprzyja posiadanie dzieci :-) ).
    A propos dzieci, jedni marzą o podróżach dookoła świata, inni marzą o dzieciach, i żadne z tych marzeń nie jest gorsze.

  • Armando
    Grudzień 24, 2014

    Tak.
    Taką kochankę mógłbym mieć.

  • Kasiek
    Grudzień 27, 2014

    Pani teksty jak dla mnie to taka osobista Biblia, tylko bez metafor, sama szczerość bije po oczach

  • FIFA 15 coins
    Grudzień 31, 2014

    Take my word .

  • Marta
    Styczeń 10, 2015

    Chciałabym przeczytać tekst o tym, co jest fajnego w byciu kochanką, nawet w porównaniu do losu żony, albo bez nawiązania. Lepiej być kochanką niż żoną – z której strony lepiej?

  • ;)
    Styczeń 16, 2015

    Przykro, ze jesteście tak nieszczesliwi:(

  • Karolina
    Styczeń 29, 2015

    trafilam tu przypadkiem i wiecej tego bledu nie popelnie. Dawno nie widzialam takiej kretynki.

    PS. zeby wytracic Ci glowny argument, ktory wysuniesz: zyje w wolnym zwiazku i tak mi wygodnie, nie mam dzieci i podrozuje po swiecie. Nadal uwazam, ze jestes idiotka

    • Armando
      Luty 16, 2015

      Karolino, kochana, kochaniutka.

      Bój się boga!!!
      To, że ktoś nie podziela Twojego światopoglądu, nie oznacza jeszcze, że jest kretynem.

  • potenga opinie
    Listopad 17, 2015

    Czy ten artykuł na pewno jest odpowiednio odnoszący się do tematu.

  • Judyta
    Styczeń 14, 2016

    Ogólnie zgadzam się z większością, ale nie podchodzę tak walecznie jak Ty np.do kwestii nazwiska. Jeśli się kogoś kocha, to można nosić jego nazwisko bez poczucia krzywdy i jakiegoś uniżenia, że się wyzbyło tożsamości. Małżeństwo to nie walka ;) dawanie, a nie branie…no chyba, że trafisz na chama i buca, który będzie chciał tylko brać, to lepiej…zastanowić się przed ślubem, czy warto. Co do aktu małżeńskiego- wiadomo, że ludzie w związkach również mogą się kochać nad życie, ale tak nie musi być, a skoro decydują się na taki krok, jak małżeństwo, deklarują tym samym, że się kochają i chcą być razem do końca życia na dobre i złe, że to nie żarty, próby, poszukiwania, romans, przyjaźń, czy cokolwiek innego. Deklarują przede wszystkim sobie..i wiadomo, że rozwody się zdarzają, ale rozwieść się jest dużo ciężej, niż po zakończyć nieformalny związek, co jeszcze umacnia tą więź według mnie i dodaje jej powagi. Dlatego ludzie gratulują…głównie tego, że odnalazłaś drugą połówkę, dorosłaś na tyle, aby w pewnym stopniu poświęcić i zmienić swoje dotychczasowe życie na rzecz innej osoby, że to coś poważnego, coś, co zmieni Twoje życie i przypieczętuje Waszą miłość. Chyba na tym to polega..chociaż sama nie jestem mężatką :) , ale tak to widzę

  • Normalna kobieta
    Styczeń 20, 2016

    Tłumaczenie i uzasadnienie wprost z manifestów Herberta Marcuse. Czyli: płytkie, infantylne, mało inteligentne i moralnie obrzydliwe. Wiem, że ludzie tacy jak ty nie mają kręgosłupa moralnego i liczy się partykularna, prymitywna, zwierzęca satysfakcja. Nie podejmuję się analizy tego bełkotu pseudointelektualnego bo i tak przy tym stanie umysłowym, jaki prezentuje autorka, racjonalna argumentacja nie jest wstanie się przebić przez beton ideologiczny zwany eufemistycznie glamour. Ogólnie i skrótowo – żenada!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *