Idealny związek

Idealny związek? Z samą sobą!

Idealny związek? Z samą sobą!
foto: mwFotografia.eu

Podobno to kobiece serce bije szybciej od męskiego, ale w momencie związania się z panem, to jej serce dostosowuje się do męskiego rytmu.
Wychodzi na to, że to kobiety są bardziej temperamentne, pobudzone, a przy partnerze spowalniają swój naturalny rytm. Wniosek? Lepiej być samotną.
I zaraz ktoś powie, że coś ze mną nie tak i że tymi słowami udowodnię, że jestem niedobrą feministką, albo też ktoś stwierdzi, że właśnie ktoś mi złamał serce, ponieważ poważnie  zaczynam zastanawiać się,… po co nam panowie.

Seks? Ok, tu się przyznam, że nic nie zastąpi żywego mięsa, ale zawsze mamy wibratory czy dilda. Zresztą czy trzeba wiązać się z kimś i wchodzić w długotrwały, poważny związek, żeby mieć seks? Możemy mieć kochanka, „przyjaciela z przywilejami” – i niekoniecznie musi to być płytka relacja – i spotykać się z takim mężczyzną na naszych zasadach i kiedy my chcemy, nie tworząc stałego związku i nie chcieć się do niego dopasowywać.
Oczywiście, jeśli nie chcemy skazać same siebie na ocenę ze strony innych, to lepiej nie mówić głośno o swoich potrzebach seksualnych i nie przyznawać się, że mamy kochanka bądź też kochanków. Ta sfera jest zarezerwowana dla mężczyzn: to oni mają prawo, by chcieć mieć jedynie kochanki i nie chcieć wiązać się z kimś na stałe. To mężczyzn mało kto będzie krytykował za bycie singlem, a w najgorszym wypadku pieszczotliwie nazwie się ich „starymi kawalerami” i uzna, że są oni po prostu niezależni, trudni do zdobycia i że są indywidualistami. Takich mężczyzn się pragnie, pożąda, zaś kobiety – potępia.

Kwestia finansowo-ekonomiczna? Pracujemy, zarabiamy samodzielnie. A jak nawet we dwójkę łatwiej pod względem finansowym? Zawsze coś za coś, prawda, ale chyba znaczna część kobiet woli swoją niezależność emocjonalną i życiową od wsparcia finansowego.
A co z instynktem macierzyńskim i potrzebą posiadania potomstwa? Cóż, obecnie możemy znaleźć mężczyznę, który odda nam swoje nasienie – a w najlepszym przypadku można próbować metody In vitro – i możemy wychowywać dziecko w pojedynkę. Stygmatyzacja samotnej matki już dawno zanikła, a my widzimy, że dzieci wychowywane przez jednego rodzica wcale nie wyrastają na dysfunkcyjne osoby. Rodzice i tak się rozwodzą albo stanowią nieszczęśliwe związki, jeśli nie widzą możliwości rozwodu.
Kwestia porozumienia intelektualnego i duchowego? Od tego są przyjaciele, wartościowi ludzie wokół. Zresztą już teraz ciężko porozumieć się z mężczyznami i ciężko z nimi rozmawiać. Już teraz panowie na dłuższą metę nie potrafią niczym zaciekawić, ponieważ – wg statystyk – co często podkreślam, to my kobiety rozwijamy się: mamy dwa fakultety, chodzimy na różnego rodzaju kursy doszkalające, kursy językowe, my dbamy o swoje ciała, o swoje zdrowie, my mamy potrzebę podróżowania, zakładania swoich własnych interesów, etc… A społeczeństwo nadal nam wmawia, że najważniejsze jest to, aby znaleźć męża?
No dobrze, a co z kwestią emocjonalną? I ogólną potrzebą posiadania bliskiej osoby – przyjaciela-partnera, kogoś, kto nas pokocha? Ja bym radziła, aby najpierw pokochać samą siebie, a potem zrozumiemy, że nie jest nam potrzebna druga osoba, żeby ktoś nas kochał.
Przyjaciel-partner jest też swego rodzaju szczęściem w życiu, ale nie głównym celem kobiet. Nic na siłę – jak się znajdzie taki jegomość: to extra! A jak nie? Najwyraźniej tak dla nas najlepiej.

Idealny związek istnieje z samą sobą.
Oczywiście, głośne przyznawanie się do tego, że związek nie do końca jest potrzebny, aby osiągnąć pełnię szczęścia, sprawi, że mężczyźni poczują się już kompletnie niepotrzebni. A wtedy mogą wpaść w panikę, bo stracą z pola widzenie wiele kobiet, które mogłyby być ich żonami, które chciałyby takich panów niańczyć.
Bycie samą nie oznacza samotności.
Mamy XXI wiek, a nam ciągle wmawia się, że jeśli my, kobiety, chcemy być same, to znaczy, że jest coś z nami nie tak: jesteśmy zapewne próżne, egoistyczne, nienormalne, w dzieciństwie nie miałyśmy normalnego domu, etc. Ja uważam, że właśnie te kobiety, które miały ten normalny dom – czyli dom, w którym było dużo miłości i akceptacji – wyrastają na kobiety, które nie potrzebują mężczyzny, żebyśmy czuły się spełnione i kochane. Nie potrzebujemy wartościować siebie za pomocą drugiego człowieka.
Idealny związek i harmonię w życiu możemy stworzyć przede wszystkim same ze sobą.

2
11 Comments
  • Klaudia
    Sierpień 11, 2014

    Amen! Podpisuję się pod każdym Twoim słowem! :-)

  • Roksana
    Sierpień 19, 2014

    I ja również!

  • kasiek89
    Sierpień 20, 2014

    Uwielbiam czytać Pani teksty :-) mam bardzo podobne zdanie na te sprawy :) Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych płodnych tekstów :)

    • zadna-kolejna-milostka
      Sierpień 22, 2014

      A ja uwielbiam czytać takie miłe komentarze :D
      Podobne? Zatem im nas – mądrych osób – więcej, tym lepiej :D

  • Euforia
    Sierpień 27, 2014

    Nie zgadzam się. Uważam, że nic nam nie zastąpi drugiego człowieka; obojętnie czy to mężczyzna czy kobieta. Owszem niepoprawnym jest szukanie na siły mężczyzny, ale jeśli taki już się znajdzie i da się rozkochać w sobie to czy warto uciekać przed nim?
    Bardzo Cie lubię, ale feminizm w postaci „mężczyźni są niepotrzebni, same damy sobie radę” kole już mnie w oczy. Uważam, że feminizm jest nam potrzebny do tego jak żyć wśród mężczyzn i zwracać ich uwagę na to, że prawa mamy takie same, a nie że mogłoby ich nie być na tej ziemi. Miłość do samej siebie nie załatwi wszystkiego, jesteśmy istotami społecznymi; zarówno mężczyźni jak i kobiety.
    Związki są potrzebne, aczkolwiek nie najważniejsze. Nie warto mówić nie tylko dlatego, że to „facet”. Nauczmy się żyć wśród nich, a oni wśród nas inaczej podziały nadal będą istnieć.
    Oczywiście nie widzę nic złego w byciu singielką z wyboru, ale nie potępiajmy zakochanych kobiet :)
    pozdrawiam i życzę pozytywnych relacji z wszystkimi, nawet tymi złymi panami :D
    trzymaj się ciepło!

    • Arianne
      Listopad 27, 2014

      Ale w tekście nie ma potępienia zakochanych kobiet! Raczej jest Twoje podejście: nic na siłę :) i ja osobiście też uważam, że jeśli już się kocha, to super, ale jeśli nie… to też super. A zwrot „stara panna” doprowadza mnie do furii. Ostatnio jedna moja ciotka powiedziała o swojej córce: „dobrze, że ona jednak w ostatnim momencie urodziła dziecko… ledwo tego swojego męża znalazła, jeszcze trochę i wstydzilibyśmy się za starą pannę”. Kuzynka ma dopiero 32 lata…! I nie jest to jakaś taka wiejska staroświecka mentalność!
      Smutne to.

      • zadna-kolejna-milostka
        Grudzień 16, 2014

        Zatem róbmy po swojemu wszyscy – tak, aby to nam było dobrze (nie krzywdząc innych przy tym) :) )

  • Marcin
    Grudzień 3, 2014

    Mężczyźni boją się silnych kobiet ;-) bo trzeba się starać, bo może odejść, bo będzie lepsza ;-) a tego męskie ego nie zniesie.
    Udane związki to te, gdzie obie osoby są „dorosłe” mentalnie. Świetnie sobie radzą same. Nie są niczyją połówką. ;-) Wówczas może być fajnie :)

    Idzie Pani pod prąd, to wymaga charakteru :) Pozdrawiam

    • zadna-kolejna-milostka
      Grudzień 16, 2014

      Baaardzo ślicznie dziękuję za taką uwagę :) ))

      Pozdrawiam serdecznie! :)

  • Kacper
    Kwiecień 22, 2015

    „Stygmatyzacja samotnej matki już dawno zanikła, a my widzimy, że dzieci wychowywane przez jednego rodzica wcale nie wyrastają na dysfunkcyjne osoby.”

    Piszę to jako syn samotnej matki: większej bzdury już dawno nie czytałem. Wyrastają na osoby dysfunkcyjne, tylko ludzie tych dysfunkcji nie widzą, bo albo nie chcą widzieć, albo nie uważają ich za dysfunkcje wynikające z braku jednego rodzica.

    http://stayfly.pl/2015/03/jak-to-jest-wychowywac-sie-bez-ojca/

    Ja wiem, że czasem się zdarzają rozstania i inaczej się nie da, ale wychowywanie dziecka samotnie z wyboru to egoizm w najczystszej postaci.

  • zadna-kolejna-milostka
    Grudzień 4, 2015

    Dokładnie tak! Dziękuję, ze mnnie rozgryzłaś – mogę do Ciebie przyjść na terapię?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *