Dopóki facet nas nie rozłączy

niedziela, Grudzień 7, 2014 1 No tags Permalink 0
Hahahahaha

Hahahahaha

Drugie połówki i dwa półmózgi. Czyli sezonowe najlepsze przyjaciółki. Taka, która jak Cię potrzebuje, to Cię choćby spod ziemi wykopie. A później znowu zakopie.

Taki termin panuje od dawna i każda z nas wie, o co chodzi, a te, którzy nie wiedzą, przybliżę sytuację „najlepszych przyjaciółek forever”, które tak szybko odchodzą…
Przyjaciółka ma nowego faceta i dziwnym trafem ma mniej czasu dla ciebie. Zrozumiałe, że teraz chce pobyć ze swoim facetem, w końcu każda z nas ma swoje zycie, które chce ułożyć. Ale szkoda, że jej życie to nie są już jej zainteresowania (no chyba że układa tak plan, żeby nie kolidowały z pobyciem z misiem), ani też przyjaciółka, której do tej pory zwierzała się z osobistych rzeczy i była jej bliska. Bo jej życie, to nie jest jej życie (czyli te zainteresowania, znajomi, przyjaciółka), tylko zlepek z jej mężczyzną. Bo najważniejsze w życiu, to oddać się swojemu ukochanemu; siebie, czyli swoje myśli, całą swoję energię, swój czas i swoją niezależność, czyli poczucie, że mężcyzna nie jest celem do zdobycia za wszelką cenę. Ani nie jest epicentrum jej świata.

Nagle może poświęcić nie 40% swego czasu, ale jedynie 1%? A jak już dochodzi do spotkania, to nieustannie spogląda na komórkę, żeby sprawdzić, czy już nie powinna wracać?
Dlaczego jakoś nie ma okazji, żeby się spotkać? Ponieważ okazuje się, że byłaś jedynie zabijaczem czasu, dopóki nie znalazła faceta, a teraz jesteś już zapychaczem czasu, kiedy misio pysio twojej przyjaciółki akurat jest zajęty.

Na zakupy ubraniowe? Oczywiście z misiem pysiem, ponieważ w końcu to jemu chce się ona podobać.
Zakupy jedzeniowe? Również ze swoim ukochanym – „Jesteśmy tacy dorośli, ponieważ zajmujemy się poważnymi sprawami jak zakupy i gotowanie”. A takie zakupy z misiem trzeba przecież robić codziennie w tygodniu, bo w weekendy oni razem sprzątają lub/i jadą na obiad rodzinny do teściów.
Wyjścia do klubów i klubokawiarni? Zapomnij. „Tam chodzi się, żeby znaleźć faceta. Po co mam wychodzić na miasto, skoro już mam mojego mężczyznę”. usłyszysz, choć wcale nie wiedziałaś, że chodzisz do klubów po to, aby napić się i potańczyć, ale właśnie po to, że nieświadomie chciałaś kogoś poznać. Ona jest teraz dojrzała – weekendy spędza na spokojnie.

Ale spokojnie – raz na dwa tygodnie spotkasz się ze swoją przyjaciółką, poświęci ci ona czas. Jak już spotkacie się, oczywiście jeśli pozwoli ci dojść do głosu, będzie dyskretnie zerkała na telefon, czy a nuż misio nie wysłał słodkiego smsa, lub będzie spoglądała na zegarek, bo a nuż czas, żeby wracać do ukochanego. Ale raczej najpierw będzie musiała się wygadać – będzie opowiadała o swoim związku, albo o tym, co ONI razem robili, gdzie ONI razem byli, co ONI uważają – mózg już wspólny, nie tylko serduszko. Słodko jej, aż ciebie mdli.
- Co u ciebie? – pytasz.
- Właśnie zjedliśmy obiad.
Ciebie interesuje, co u niej, nie u nich. Ale pierwsza osoba liczby pojedynczej pomnożyła się. Mózg poszedł do wymiany.


A propos mózgu: pamiętaj, że zmieni się nie tylko wasz grafik spotkań, ale i jej sposób myślenia. Dla niej i w jej postrzeganiu ona wcale ciebie nie ignoruje – odpisze ci na wiadomość, a to, że z grubym opóźnieniem, to nie jest ważne. Odpisze na „odwal się”, ale odpisze, chociażby, żeby sama przed sobą się dobrze czuła, że wcale nie zapomniała o swoim poprzednim życiu, p.e.m – Przed Erą Misia.
I to nie jest tak, że przyjaciółka rezygnuje z planów z koleżankami na rzecz faceta – ona ma już zaplanowany czas ze swoim misiem na następne 2 tygodnie.
Ale za nic nie staraj się ją uświadomić!… Zrobiłaś już to?? No to gratuluję…

Skomentujesz jej zachowanie?
Twoja psiapsiółka właśnie poczuła, że ją atakujesz i nie będzie wiedziała, o co ci chodzi i z czego robisz problem. Pff, ty się staniesz jej problemem. Pewnie nie powie ci tego wprost, tylko sobie pomyśli „tępa wywłoka! A kiedyś sie przyjaźniłyśmy”. Jesteś wrogiem numer jeden, który chce zburzyć jej szczęście. Persona non grata. Poczym pójdzie do swojego misia pysia, który ją zawsze rozumie i pocieszy ją, przytaknie jej, utwierdzając ją w przekonaniu, że nie jesteś prawdziwą przyjaciółką. Koleżanka uzna, że nie rozumiesz ich związku i miłości i wcale nie cieszysz się jej szczęściem.

Jeśli jesteś w związku, to uzna, że twój związek nie jest tak pełnowartościowy i zdrowy i szczęśliwy jak jej. I jesteś nieszczęśliwa w swoim związku.

Jeśli sama jesteś aktualnie bez nikogo, najprawdopodobniej uzna, że nie rozumiesz jej szczęścia, bo jesteś nieszczęśliwą singielką. Bo przecież teraz, jak ona jest z kimś, to uważa, że każda sama dziewczyna jest samotna.
Zmienił się jej sposób myślenia: ona nie pamięta, że kiedyś sama śmiała się z tych „tępych srak”, które większość swojego czasu i myśli poświęcają nowemu facetowi.
- Dziś mamy dzień „dla siebie”. Musimy się sobą nacieszyć.
Ok, to rozumiesz, bo pary tego też potrzebują, ale…
- Ale od dwóch tygodni macie czas tylko „dla siebie”.
- Nie, nie, wczoraj robiliśmy wspólnie zakupy, przedwczoraj byliśmy w kinie ze znajomymi, ale teraz mamy czas dla siebie tylko.

Ah, no i żarty, które kiedyś was wspólnie rozbawiały… Od teraz będziesz się śmiała sama, ona będzie spoglądała na swojego ukochanego i upewniała się, czy jego też to bawi. Bo koleżankę będą bawiły najnudniejsze suchary jej faceta. I to nie tylko w okresie zauroczenia.

A jak nie skomentujesz jej zachowania i będziesz starała się wspierać związek przyjaciółki i polubić drugą połówkę? Wtedy będziecie się spotykali we trójkę. A jak wiadomo – trójkąt to tłok. Nie szkodzi, że chcesz porozmawiać sam na sam z przyjaciółką o swoich problemach, sprawach:
- To, co mi chcesz powiedzieć, możesz spokojnie przy moim misiu! On i tak już wie o wszystkim!
No tak, bo kumpela nie ma przed swoją drugą połówką tajemnic, dzielą się wszystkim ze sobą. Wspólne serce i wspólny mózg – przyjaciółka zamieniła się w półgłówka ze swoją drugą połówką. A teraz ty potrzebujesz ćwiartki, żeby przeżyć ich miłość, żeby ciebie nie zemdliło.
Nawet na łyżwy (jakieś to rozkoszne i nastoletnie… i srakowate) czy babskie zakupy niektóre zabierają swoich facetów.
- Możesz mówić, przecież cię słucham – odpowiada w przerwach, kiedy szepczą z misiem sobie coś do ucha, albo jej język nie jest akurat zajęty jama ustną jej faceta. A to, że tobie odchodzi ochota na rozmowę w takich sytuacjach? To twoja wina.
A mowa tu o dorosłych kobietach, które uchodzą za poważne osoby…

A jak facet ciebie nie polubił?
No to masz przerąbane na amen. Twoja przyjaciółka będzie musiała podzielić czas między wami, co nie oznacza, że będzie to 50:50, ale prawdopodobnie 90:10. Ewentualnie 75:25. Będzie mogła się z tobą spotykać wtedy, kiedy z misiem się nie widzi, a z misiem będzie chciała spotykać się najczęściej. Bo przecież mają tyle rzeczy do zrobienia, na przykład obejrzeć film w kinie, na który miałyście iść razem, a że dziwnym trafem seans był akurat tylko wtedy, kiedy ty raz w tygodniu miałaś yogę czy spinning, a akurat jej facet miał wolny czas i akurat zarezerwował miejsca w kinie i akurat tylko ten seans leciał w jedynym kinie we wszechświecie, to już nie jej wina.

I co na to poradzić? Nic nie poradzić. Daj jej nacieszyć się nowym facetem w okresie zauroczenia, bo potrzeba niemalże nieustannego bycia z drugą osobą jest naturalne. Przecież możesz zająć się sobą, nie jesteście syjamskimi siostrami. Ale jeśli minie okres zakochania, a przyjaciółka już zacznie kisić się w swoim związku i nie wróci? Jak to mądrze ktoś kiedyś napisał na bumerangu: „Jeśli wróci, znaczy, że był twój, jeśli nie, znaczy, że nigdy do ciebie nie należał”.

Ale nie przejmuj się. To jej minie i znów wszystko wróci do starych czasów. Kiedy rozstanie się ze swoim misiaczkiem.

0
1 Comment
  • Klaudia
    Styczeń 16, 2015

    True story. Dlatego też grono moich koleżanek zmniejsza się z każdym kolejnym tygodniem… Smutne to, ale prawdziwe, niestety.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *