Feministka vs. faszystka

Kobiety, dziewczyny, nie dajcie sobie wmawiać, że bycie feministką, to wstyd. Niech was faceci nie dyscyplinują za pomocą wstydu.
Panowie, to wcale nie jest takie trudne:

Feministką jest każda, która uważa, że kobieta ma takie same prawa jak mężczyzna.

Jest to kobieta, która mówi prawdę o sobie.

This is what feminism looks like: Emma Watson

This is what feminism looks like: Emma Watson

Każda, która uważa, że facet nie jest najważniejszy w życiu i że nie będzie czuła się szczęśliwa i spełniona tylko, gdy będzie z kimś w związku.

Feministka rozwija się, kształci, odczuwa potrzebę poznawania, podróżowania, zdobywania wiedzy z różnych dziedzin życia.

Feministka wie, że polityka czy sport nie są domeną mężczyzn, a  jej – „jak przystało na babę” – wypada interesować się modą i ciuchami, ponieważ głównie w tym się odnajdzie.

Feministka wie, że faceci nie są lepsi od kobiet – nie są ani silniejsi psychicznie, ani inteligentniejsi, ani zdolniejsi, ani też nie mają monopolu na rację.

Feministka to ta mądra kobieta, która nie wstydzi się mieć swojego własnego zdania na różne tematy.

Taka mądra kobieta nie szydzi z innych kobiet (bez powodu), solidaryzuje się z innymi kobietami. Nie szuka pretekstu, żeby inne kobiety zdyskredytować za wszelką cenę.

 

Faszystka-feministka to taka, która karmi stereotypy (męskie).
Faszystka-feministka uważa, że kobiety mogą ubierać się tylko w jeden sposób, czyli miniówy lub/i topy odpadają.

Nie ma ona poczucia humoru. Wszystko traktuje śmiertelnie poważnie.

Kobiety golą pachy czy wąs pod nosem nie z przyczyn estetycznych, ale dlatego, że chcą przypodobać się facetom. Jeśli kobieta chce się podobać facetowi, to znaczy, że poddały się patriarchatowi.

Jeśli kobiety dbają o swoją figurę i tym samym swoje zdrowie, uprawiając sport i jedząc racjonalnie, to znaczy, że poddały się męskiemu praniu mózgu.

Jeśli kobieta ćwiczy taniec na rurze, ponieważ rzeźbi to jej mięśnie i podnieca jej mężczyznę (a partner w zamian robi coś, co ją podnieca), to stała się ona zwykłym produktem mediowym i pornograficznym. Ponieważ to, o czym marzy facet i wszelkie jego perwersje, wynikają z pornografii, która powinna być zakazana.

Faszystka-feministka uważa, że jeśli kobieta powiększyła sobie biust, albo zmniejszyła nos, czy nawet przefarbowała włosy na blond, to nie dlatego, że czuła się sama ze sobą dobrze, ale z pewnością dlatego, żeby przypodobać się facetowi, który marzy o lalce Barbie.

Faszystka-feministka twierdzi, że jeśli mówisz, że lubisz filmy pornograficzne, to znaczy, że jesteś antyfeministyczna i działasz na niekorzyść kobiet.
A jeśli mówisz, że jedną z kilku rzeczy jaką cenisz u partnera to (mówiąc dosadnie) duży członek, to znaczy, że jesteś płytka, nie cenisz niczego innego w partnerze, uprzedmiotawiasz go, a to jest twój pewnie jedyny priorytet.

Zatem, panie i panowie, nauczycie się tych różnic.
Ponieważ za każdym razem, kiedy rozpoczyna się temat równouprawnienia, ludzie z niedowierzaniem i jednocześnie obrzydzeniem pytają mnie:
- Jesteś feministką?!
Jakby było to czymś wstydliwym czy uwłaczającym.
Głupiutkie kobietki, nie dajcie sobie wmówić, że kobieta, która walczy o swoje, jest kimś gorszym, czy kobietą-pośmiewiskiem. Nie dajcie się zawstydzić, kiedy faceci chcą was dyscyplinować, mówiąc, że feministka to krzykaczka, która nienawidzi mężczyzn, czy też taka, którą żaden normalny facet nie zechce.
Feministka nie oznacza sfrustrowanej, zgorzkniałej i nieszczęśliwej kobiety, która musi odreagować na wszystkich dookoła.

Bo jak widzicie, nie o to w tym chodzi.

foto: Anne Hathaway

foto: Anne Hathaway

 

0
3 Comments
  • Aurora
    Maj 29, 2014

    Dlatego tak rzadko mówię o sobie, że jestem feministką (choć jestem) – przez te niezrozumienie, pomieszanie pojęć…

  • Klaudia
    Czerwiec 18, 2014

    Napiszę to po raz kolejny: GENIUSZ! :-)

  • Aneta
    Listopad 4, 2015

    Pozdrawiam autora za doskonały komentarz.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *