Niezależność w pigułce

czwartek, Styczeń 17, 2013 0 No tags Permalink 2
pill o'clock

pill o’clock

Ma już prawie 60 lat, „urodziła się” 9 maja 1960 r. i odmieniła losy wielu kobiet na świecie. I choć w niektórych amerykańskich stanach można było pójść za nią do więzienia, to już w ciągu dwóch lat ponad milion Amerykanek stało się jej zwolenniczkami.

Wyobrażacie sobie świat, w którym kobieca rola ogranicza się do bycia matką i żoną? Jej edukacja kończy się wraz z napisaniem matury, a studia i praca są już kobiecie zbędne. A wyobrażacie sobie świat, w którym seks dla kobiety jest jedynie zjawiskiem prokreacji. Oczywiście, że nie wyobrażamy. A to wszystko za sprawą wynalazku, który zrewolucjonizował i wywrócił świat do góry nogami. I nie mowa tu o dynamicie, penicylinie, czy też telewizji. Mowa tu, oczywiście, o tabletce antykoncepcyjnej.

Wielka mała rzecz

Tyle krzyku o taką niewinną małą tabletkę? Niewinną? To wspomnijmy tylko, ile zamieszania ona wywołała…  Otóż już w dwa dni po tym, gdy wprowadzono ją na rynek, kościół katolicki okrzyknął ją „diabelskim wynalazkiem”. To jeszcze nic, albowiem przez pewien okres w niektórych stanach w USA za jej stosowanie można było trafić do aresztu…

Powoli społeczeństwo oswajało się z tym małym, diabelskim wynalazkiem i po jakimś czasie można było otrzymać receptę na nią jedynie po okazaniu aktu małżeńskiego. Później mogły je stosować mężatki, które urodziły już kilkoro dzieci. Oczywiście, domyślamy się, że głównie to męska część społeczeństwa tak niepewnie i bogobojnie przyglądała się temu małemu wynalazkowi, ponieważ w ciągu raptem dwóch lat pigułkę zaczęło przyjmować aż 1,2 mln Amerykanek, więc widać, ile kobiet czekało na takie zbawienie. Dopiero po pięciu latach, w 1965 roku prawo kobiet do decydowania o swoim ciele i losie zostało zalegalizowane.

Od tamtego momentu panie zaczęły też ubiegać się o stanowiska w większych firmach. W wyniku tych przemian społeczno-obyczajowych pracodawcy zaczęli przychylnym okiem spoglądać na kobiety, przestając dostrzegać w nich głównie inkubatory na dzieci. Zobaczyli w nich równoprawne obywatelki, stojące na równi z mężczyznami, równie ambitne, zdolne i pracowite co ich pracujący mężowie.
 W rezultacie, o ile jeszcze w latach 70. XX wieku pracowało zaledwie 38 procent kobiet, to już dwie dekady później ponad połowa.

Radość z orgazmu
Wcześniej młode dziewczęta z obawy przed niechcianą ciążą nie mogły w pełni odczuwać satysfakcji podczas miłości fizycznej i czerpać radości z przeżyć seksualnych. Gdy jednak dziewczyna zaszła w ciążę, nie do końca był to dla niej stan błogosławiony, albowiem w tym momencie jej los został przesądzony: według ówczesnych standardów obyczajowych musiała wyjść za mąż i pożegnać się z karierą zawodową, aby stać się przykładną żoną, która zajmuje się dziećmi i gospodarstwem domowym, czekając grzecznie z obiadem, aż mąż wróci z pracy.

Pigułka antykoncepcyjna odmieniła świadomość kobiet na całym świecie, tam gdzie udało jej się dotrzeć. Dała młodym dziewczętom możliwość wyboru: kobiety odkryły, że mogą kontrolować moment, w którym ma przyjść na świat dziecko i tym samym planować świadomie swoją przyszłość. Tak więc ta mała tabletka zmieniła sposób myślenia kobiet i ich spojrzenie na samą siebie. Zrozumiały, że szkoły nie są dla nich jedynie poczekalniami do chwili, aż znajdą mężczyznę swego życia, który zamknie je w domu, a one będą musiały się nim zajmować i skupiać swój świat wokół męża.

Nasze babki (a nawet prababki) zrozumiały, że mogą już określać swoje ambicje zawodowe, kierunek, w jakim chcą w życiu podążać, skoncentrować energię na swoich planach i marzeniach. Przekonały się, że stanowią samodzielne indywidualności, które mogą się rozwijać i spełniać niezależnie od tego, czy mają kogoś czy nie.
 I w końcu mogły z ulgą czerpać rozkosze wynikające z seksualnego równouprawnienie. Seks przestał być przyjemnością zarezerwowaną głównie dla mężczyzn, a świat się zdziwił, że niewiasty również „to” lubią! I że nie kieruje nimi jedynie potrzeba prokreacji, ale że teraz, uwolnione od strachu przed niechcianą ciążą, głośno domagają się orgazmu bez konieczności natychmiastowego zamążpójścia.

Zatem mamy więcej seksu w seksie: - Pigułka, dając poczucie bezpieczeństwa, wprowadziła więcej radości do seksu, ocenia w swoich badaniach prof. Zbigniew Izdebski, co potwierdza prof. Anna Giza: - Dzięki pigułce paniczny, straszliwy lęk przed zajściem w niepożądaną ciążę, z niewłaściwym facetem, w nieodpowiednim momencie, odchodzi w przeszłość.
  

A co ze związkami partnerskimi lub małżeńskimi? I tu spadło napięcie. Odkąd kobiety otrzymały możliwość decydowania o swoim ciele (czyli zajściu w ciążę lub nie) i planowaniu swojej ścieżki kariery, panie przestały podświadomie odczuwać pretensje do swych partnerów o życie, dalekie od ich  marzeń.

Paradoksalnie, dzięki tej możliwości coraz więcej małżeństw zaczęło postrzegać swój związek jako szczęśliwy, choć trudno określić, o ile procent wzrosła ich liczba, ponieważ mało której kobiecie przyszłoby wcześniej do głowy powiedzenie głośno, że nie jest zadowolona ze swego życia. Ale też nie tylko z tego powodu kobiety stawały się szczęśliwsze: wcześniejszą, najbardziej popularną metodą antykoncepcji była prezerwatywa.

Jej stosowanie wymagało jednak zaangażowania obydwojga partnerów, natomiast dzięki tabletce, żony mogły bez zgody i wiedzy męża same się zabezpieczyć, co dało im już w pełni poczucie suwerenności oraz kontroli w związku, w swoim życiu, a przede wszystkim dodało pewności samej siebie.
 Bez tej małej pigułki byłybyśmy nadal niewolnicami własnej rozrodczości, ale przede wszystkim niewolnicami seksualności mężczyzn. To ona dała nam, kobietom, niezależność, wolność wyboru i decydowania o własnym losie.

Weź pigułkę
     
Na całym świecie ten rodzaj antykoncepcji hormonalnej stosuje około 80 milionów kobiet, przy czym, niestety, my, Polki, zajmujemy ostatnie miejsce w Europie. Tabletki hormonalne zażywa regularnie jedynie ok. 20 procent z nas, 38 procent nie stosuje ich wcale, a 24 procent wybiera metody wysokiego ryzyka, tj. kalendarzyk, stosunek przerywany. Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog, w swoich badaniach podaje: mam głęboko wierzące i praktykujące pacjentki, dla których sprzeciw Kościoła wobec pigułki stwarza ogromny dylemat moralny.

Zaś prof. Giza w swoich badaniach wykazuje, że kobiety, które stosują antykoncepcję, zatem świadomie dokonują wyborów, są bardziej odpowiedzialnymi matkami i mają lepsze relacje z partnerem. I dodaje: stosowanie pigułki nie jest wyrazem rozwiązłości. Pozwala natomiast, by w optymalnym momencie podjąć decyzję o urodzeniu dziecka, a nie robić tego  przypadkiem, zdając się na los czy opatrzność, bo ta bywa ślepa, a czasami doświadcza nas tak jak Hioba.

Prof. Izdebski zaś puentuje ten temat mówiąc: - Mamy na świecie opinię dziwnego, egzotycznego kraju, który zakazuje aborcji, zwalczając jednocześnie antykoncepcję. Gdy na zagranicznych kongresach przedstawiam wyniki swoich badań dotyczących stosowanych u nas metod antykoncepcji i podaję, że 16 procent wybiera stosunek przerywany, zawsze któryś z uczestników zwraca mi uwagę, że to nie jest metoda antykoncepcji. Wtedy prowadzący obrady wyjaśnia: ale Zbigniew jest z Polski.

I tym dziwnym, egzotycznym krajem będziemy pewnie nadal, bo nie zanosi się na to, aby w najbliższej przyszłości w szkołach pojawiła się edukacja seksualna z prawdziwego zdarzenia, a pigułki antykoncepcyjne były refundowane. Na przeszkodzie stoją mają większość w Sejmie prawicowe partie, które nie chcąc zadzierać z Kościołem i częścią wiernych wolą nie poruszać tej kwestii. Do tego wszystkiego dochodzi głośna ostatnio sprawa projektu ustawy, mogącej wprowadzić w życie „Klauzulę sumienia”, która pozwalałaby aptekarzom na odmowę sprzedaży pigułek antykoncepcyjnych.

Co prawda szefowie związku aptekarzy katolickich zastrzegają się, że chodzi im o „pigułkę dzień po” a nie stricte antykoncepcyjną, ale jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach… I w nadgorliwości zainteresowanych…

pill

pill

2

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *